Adoramus Te Christe et benedicimus Tibi

Adoramus Te Christe et benedicimus Tibi
COR IESU SACRATISSIMUM - Miserere nobis

piątek, 19 marca 2010

Święty Józef - Oblubieniec Najświętszej Maryi Panny przybrany Ojciec Pana Naszego Jezusa Chrystusa Patron Kościoła Świętego etc.

Dziś przedstawię postać świętego Józefa jego żywot oraz nabożeństwa, które są mniej znane, a które są warte, aby je znać i praktykować oraz krótki opis żywota świętego Cyryla. Na koniec zamieszczam krótkie rozważania o Pracy i o Dążeniu do doskonałości.

Więcej o św. Józefie :
http://pasja.wg.emmerich.fm.interia.pl/zycie_jezusa168.htm
http://pasja.wg.emmerich.fm.interia.pl/zycie_jezusa23a.htm





Praca

1. Już jako dziecko w Nazarecie wiódł Chrystus życie oddane pracy.

Praca leży w naturze ludzkiej; bez pracy nie ostoi się ani człowiek poszczególny, ani społeczeństwo ludzkie.
"Człowiek się rodzi na pracę, a ptak na latanie" (1). "Kto nie chce robić, niech też nie je" (2). Człowiek, który nie pracuje, jest wystawiony na niebezpieczeństwa, do których nie dorósł. Człowiek, który nie pracuje, staje się ciężarem dla samego siebie.
Nic bez pracy. Życie przynosi swe owoce, ale rzadko wiszą one tak powabnie i rumiano na gałęzi, jak jabłka na jabłoni.
Są różnego rodzaju prace, tak ręczne jak i umysłowe. Każda z nich może zająć każdego człowieka na całe życie. Stąd wynika rozmaitość stałych, wyższych i niższych powołań. Rozmaitość ta nie da się zmienić, gdyż otrzymaliśmy ją razem z naturą. Z tym łączy się jeszcze fakt, że poszczególni ludzie najrozmaiciej są uposażeni na duszy i ciele. Nie wszystkim jedno przystoi. Jeden jest odpowiednieszy do tego stanu, drugi do innego.

Praca więc pochodzi z woli Stwórcy, który tak a nie inaczej utworzył naturę ludzi i rzeczy.
2. W raju, wskutek szczególniejszej łaski Bożej, praca nie miałaby obecnego żądła i ciężaru. Ale łaskę straciliśmy przez grzech pierworodny i człowiek wpadł w naturalne uciążliwości i trudy. "W pocie oblicza twego pożywać będziesz chleb twój" (3). Obecnie stała się praca ze swymi uciążliwościami obowiązkiem natury, dlatego jest szacunku godna.
Stare pogaństwo zatraciło prawdziwe pojęcie pracy. W rzemiośle bowiem i w pracy widziało poniżenie, którego każdy wolny człowiek powinien się był wstydzić.

3. Aż przyszedł Chrystus. Wykupił nas od grzechu, lecz doczesne następstwa grzechu – cierpienia i prace, pozostawił nam, abyśmy sobie z nich zrobili w duchu pokuty drabinę do nieba. Zbawiciel zwraca ciągle nasz wzrok ku wieczności, wobec której ziemska różnica stanów jest rzeczą podrzędną. Jeden występuje w tej, drugi w innej roli, lecz jaką kto na scenie życia gra rolę, jest obojętne; ważne tylko jest to, aby swe posłannictwo każdy spełnił dobrze ze względu na wieczność.
Chrystus Pan uświęcił pracę swoim przykładem. Aż do trzydziestego roku życia zajmował się pracą w domku nazaretańskim przy warsztacie ciesielskim. Były to prace zwykłe, uciążliwe jednak; były one takie, jakie większość ludzi wypełnia w swoim życiu.
Kiedy więc Bóg tak pracował, to każdy człowiek, zarabiający pracą wśród trudów i wysiłków na swoje życie, zasługuje na szacunek.
Praca był to krzyż towarzyszący zawsze Zbawicielowi. Jego publiczne życie było ciągle pełne natężonej pracy. A kiedy po znojnym, pracowitym dniu, wieczorem przynoszono Mu przed dom chorych z okolicy i wtedy nie odprawiał tych nieszczęśliwych z niczym i nie skracał sobie pracy.
Nigdy Zbawiciel nie miał czasu na spoczynek, a gdy czasem chciał odpocząć, często Mu ktoś przeszkodził; znosił to jednak cierpliwie. Życzliwie przyjął matki z dziećmi. Gdy chciał odpocząć z Apostołami na puszczy, natrafił na tłum ludu i nauczał go długo (4).
Nie znał On pracy amatorskiej, tylko obowiązkową. Taka praca Go męczyła, Chrystus odczuwał znużenie (5).
Nic Go nie zdołało powstrzymać od pracy, ani uciążliwości drogi, ani niepogoda, ani surowe życie wśród częstych postów i nocnych modlitw, jakie podejmował (6).
Apostołów wybiera sobie z warstwy robotniczej, nie przestali oni być nadal robotnikami. Z pracy rąk swoich utrzymuje się wielki Apostoł Paweł św.
Dwa są kolce, które czynią pracę jakoby przeciwną naturze ludzkiej, mianowicie pogarda i uciążliwość. Chrystus nadawszy obu tym kolcom przebolesną ostrość, zwrócił je przeciwko sobie: doświadczył, co to jest pogarda, jaka jest uciążliwość, którą praca z sobą przynosi. W ten sposób przywrócił pracę do dawnych jej praw.

4. Kochaj więc pracę. Nic nie ma nędzniejszego, jak człowiek żyjący wygodnie, a bez pracy. Wstręt do pracy jest próżniactwem, gdy kto nie chce pracować, a zwłaszcza gdy nie spełnia obowiązków swojego stanu; jest gnuśnością, gdy się boi wszelkiego wysiłku; jest obojętnością, gdy dla zbawienia swej duszy nic trudniejszego czynić nie chce.
Na to, aby zrozumieć, że dla moralności i szczęścia nie ma nic zgubniejszego nad nałogowe lenistwo, nie potrzeba być nawet wierzącym chrześcijaninem.
Próżniactwo bardziej wyniszcza człowieka, niż praca, a przynosi jeszcze szkodę i hańbę. Próżniak jest zwykle pełen chęci.
Talent jest tylko kawałkiem surowego metalu, dopiero pilność szlifuje go i nadaje mu prawdziwą wartość.
Praca nie jest męką. Każda czynność, która dąży do oznaczonego celu, ma tę własność, że jak tylko człowiek szczerze i serio w nią się zagłębi, staje się interesującą.
Najlepszym środkiem przeciw zachciankom jak i przeciw nudom jest regularna i rzetelna praca. Taką pracę uczyniła nam natura potrzebą, sumienie obowiązkiem, a przyzwyczajenie przyjemnością.

5. Kto pracuje ten niech uczciwie pracuje, nie jak zwierzę, które ma tylko zwierzęcy byt, lecz jako człowiek przeznaczony dla Boga. Należy z pracą łączyć modlitwę, a powodzenia ziemskiego nie uważać za rzecz główną.
Od pracy należy odróżniać ów pośpiech, który właściwie nie pracuje, ale ciągle poluje za jakimś choćby pozorem powodzenia.
Pracuj odpowiednio do stanu, który ci Opatrzność wyznaczyła. Nie smuć się z tego, gdy z dopuszczenia Bożego nie możesz w swoim zawodzie uwydatnić swoich zalet i talentów, takie bowiem wyrzeczenie się, o ile się dzieje ze względu na wolę Bożą, daleko większą posiada wartość, aniżeli najświetniejsze wystąpienia.
Chrystus uświęca swoim przykładem nawet najzwyklejszą pracę, ale mało mówi o wydajności ziemskiej pracy. Nie spieszy się nigdy. I nigdy nie zaleca tego uganiania się za pracą, które wypełnia nasze czasy, a które idzie ręka w rękę z rozpasanym próżniactwem.
Błogosławioną w skutkach jest praca, ale praca porządna. Nieraz wiele niezadowolenia rodzi się stąd, że albo za mało, albo za wiele, albo też nie dobrze pracujemy.
Nie powinno się z pracy robić bożka, któremu by się służyło, należy jej używać do służby Bogu. Praca nie powinna być dla ciebie ani Bogiem, ani piekłem, lecz drogą prowadzącą do Boga.
Dopóki człowiek żyje na tej ziemi, praca stanowi część szczęścia, które można osiągnąć na ziemi, szczęściem jednak nie jest. Nikogo praca w zupełności nie zaspakaja i nikt nie przedstawia sobie raju ziemskiego, jako miejsca nieustającej pracy. Gdyby praca tyle znaczyła, co szczęście, to by się od niej tak chętnie nie usuwano.

Przypisy:
(1) Job. 5, 7.
(2) 2 Tes. 3, 10.
(3) Rodz. 3, 19.
(4) Mk 6, 34.
(5) Mt. 8, 24; Jan 4, 6.
(6) Mt. 4, 2; Łk. 6, 12.

O. Tilmann Pesch SI, Chrześcijańska filozofia życia. Tom II.

Dążenie do doskonałości

1. Jest dążenie do doskonałości, do którego wszyscy są wezwani. Jest też i takie dążenie, które wznosi się ponad zwykłe życie chrześcijańskie i skierowane jest ku wyższej doskonałości.
Przez ukryte życie swoje wskazał nam Zbawiciel tę doskonałość, która należy do zwyczajnego życia; przez to życie położył fundamenta pod wszelki osobisty i społeczny postęp, pod wszelki prywatny i publiczny dobrobyt.
Tym fundamentem jest przede wszystkim ustawiczny wzgląd na najświętszą wolę Boga. "Czynić wolę Boga, to jest wszelki człowiek, to jest wszelkie życie" (1).
Krótkowidzący i samolubny człowiek myśli często, że tylko wtedy prawdziwie żyje, gdy może czynić, co mu się podoba, co pochlebia jego namiętnościom, jego uporowi, jego żądzy czci, jego chciwości i zmysłowości. A jednak o to tylko powinno nam chodzić, byśmy tak żyli, jak Bóg chce. Wola Boża jest mądra, święta i wspaniała, może nas nie tylko zadowolić, lecz doskonałymi i prawdziwie szczęśliwymi uczynić. Kto czyni to, co Bóg chce, ten czyni dosyć; kogo Bóg uważa za swojego wiernego sługę, ten jest rzeczywiście sławny.
Dążenie do doskonałości samo z siebie nie wymaga zmiany w naszych zajęciach, wymaga tylko, abyśmy je istotnie dla Boga spełniali.

2. Po wtóre dążenie do doskonałości, jest to duch modlitwy, który powinien przenikać całe życie chrześcijańskie.
Dążenie do doskonałości zasadza się po trzecie na chętnym przystosowaniu się do warunków i wymagań zwykłego życia chrześcijańskiego. Chrystus wpierw żył według Ewangelii, a potem zaczął ją głosić i jej zasadami odradzać społeczność ludzką.
Życie ukryte jakie Zbawiciel w Nazarecie prowadził, jest Ewangelią życia społecznego. Większa część ludzkości w podobnych warunkach musi wieść życie i na niebo zasługiwać.
Zbawiciel był zadowolony ze stanowiska, na jakim Go Bóg umieścił. Pracował i słuchał aż do trzydziestego roku życia. Niemały to czas! A jednak tak długo pozostawał Zbawiciel świata w warunkach zwyczajnego życia domowego, w dziecięcej uległości, zależności i w ukryciu. W ciągu tego czasu wiele zaszło wypadków, które poruszały świat polityczny i naukowy. Nic jednak w oczach Boga nie miało tak wielkiego znaczenia, jak ciche i bez rozgłosu prace Jezusa w Nazarecie.

3. Dążenie do doskonałości jest to wreszcie duch postępu, dążący do coraz to doskonalszego pełnienia obowiązków życia. "Bądźcie doskonali, jako Ojciec wasz niebieski doskonały jest" (2).
Weź się do pracy nad sobą, abyś się stał z takiego, jakim jesteś, takim, jakim być powinieneś. Jeśli chcesz wejść na drabinę, musisz rozpocząć od pierwszego stopnia.
W dążenie do doskonałości potrzeba człowiekowi wzoru. I dlatego każdy powinien sobie stawiać przed oczy najlepszych przedstawicieli swego powołania, jeżeli już nie do naśladowania, to przynajmniej dla zachęty.
Człowiek musi mieć przed oczyma albo wielkich ludzi, albo wielkie cele, inaczej zmarnuje swoje siły.
"Nie troskajcie się o jutro" (3). Obecna tylko chwila jest w naszej mocy. Coś rozważnie postanowił, to zawsze zaraz wykonuj. Powinniśmy myśleć o tym, aby się od złego odzwyczaić, lecz więcej jeszcze o tym, aby się przyzwyczaić do dobrego.
W życiu duchownym również korzystniejsze jest stanowisko napadającego, niż broniącego się tylko.
Jeśli uciekasz przed złem, jest w tym już coś dobrego. By ci to jednak korzyść przyniosło, musisz walczyć o dobro.
Bądź daleki od tego, żebyś za swoje postępowanie szukał pochwał u ludzi; ale za to postępuj tak, żeby nic w czynach twoich nie zasługiwało na naganę.
Doskonałość nie zależy na ilości. Nie bądźmy podobni do tych, którzy szacują książki według ich grubości.
Do doskonałości należy nie tylko rzeczywiste i faktyczne decydowanie się w wyborze pomiędzy złem i dobrem, lecz także stałe i ciągłe przywiązanie się do dobrego. To drugie zdobywa się, wzmacnia i powiększa przez pierwsze.

4. Nic nie ma gorszego nad pozór zewnętrzny, któremu nie odpowiada rzeczywistość. Przede wszystkim praca rzetelna, a dopiero przy niej może być i miły pozór. Gdy cnota jest prawdziwa, to i wyraz jej, czyli zewnętrzna strona ma swoją wartość. Świat zwykł cenić rzeczy nie według tego, czym są, lecz czym się być wydają. Nawet prawo nie może mieć należytego szacunku, gdy się nie objawia jako prawo.
Do doskonałości należy i umiar w cnotach. Każda cnota może wpaść w błędną jednostronność, która, gdy będzie nadmierną, może się stać wadą.
Wielu nie osiąga doskonałości, do której są powołani, bo im brak wierności i stałości.
Jakże się człowiek wstydzić powinien, kiedy rozważy te przyjemności, dla których ociąga się pójść za wołaniem łaski.
Wszystkich ludzi postawił Chrystus wobec tej alternatywy: albo w pewnych warunkach wszystko stracić, nawet życie – albo nie należeć do Jego uczniów (4). Od tych zaś, którzy chcą iść za Nim i obrać apostolski zawód, wymaga bezwzględnie – jako świętego obowiązku, żeby zerwali z domem i majątkiem, z ciałem i krwią (5).

Chrześcijańska filozofia życia. T. II

Przypisy:
(1) Ekl. 12, 13.
(2) Mt. 5, 48.
(3) Mt. 6, 34.
(4) Łk. 9, 23; 14, 26.
(5) Mt. 19, 21; Łk. 9, 57-62.