DOGMATYKA KATOLICKA
CZĘŚĆ OGÓLNA
KRÓTKO NAPISAŁ
KS. JACEK TYLKA
V. Traktat
O Kościele Chrystusowym
"Kościół" (jest to) "filar i utwierdzenie prawdy" (1 Tym. 3, 15).
Część I.
O Kościele Chrystusowym w ogóle
Rozdział I.
O USTANOWIENIU I ISTOCIE KOŚCIOŁA
Artykuł IX.
---------------------------------------------
---------------------------------------------
O nieomylności Kościoła
I. Określenie nieomylności
Do przymiotów, którymi Chrystus Pan obdarzył Apostołów i ich następców, należy także "nieomylność" w rzeczach wiary i obyczajów. Przez wyraz ten rozumiemy rozpoznawanie i głoszenie prawdy, wolne od wszelkiej przymieszki błędu. Rozróżniamy zaś nieomylność dwojaką: "istotną", która przysługuje samemu Bogu, bo On sam z istoty swojej nie może się nigdy mylić i "udzieloną", którą Bóg daje stworzonej istocie rozumnej, w tej mierze, w jakiej sam zechce.
Otóż w pewnych granicach należy nieomylność do przymiotów istotnych wszelkiego rozumu, który nie byłby rozumem, gdyby nigdy i w żadnym zakresie nie rozpoznawał prawdy bez żadnego błędu. Taka nieomylność należy się naturze i nazywa się "przyrodzoną". Wiemy np. z pewnością, że nie mylimy się, kiedy dodajemy jedną liczbę do drugiej, albo kiedy inną rozpoznajemy prawdę przystępną naszemu rozumowi.
Jeżeli zaś nieomylność przewyższa siły i wymogi natury, nazywa się "nadprzyrodzoną". Ta znowu dzieli się na "bierną", którą nazywają inaczej "nieomylnością w wierzeniu", a która jest udzielona Kościołowi słuchającemu i na "czynną", która inaczej zowie się "nieomylnością w nauczaniu" i przysługuje Kościołowi nauczającemu. O tej nieomylności mówić tu będziemy. Nieomylność tedy Kościoła "jest to własność nadprzyrodzona od Boga Kościołowi udzielona, przez którą Kościół, strzegący skarbu wiary i nauczający jej, zawsze od wszelkiego błędu jest wolny". Mówimy 1) że nieomylność jest to "własność", bo z celu i z istoty Kościoła płynie i jemu tylko jest właściwą, a żadnemu innemu stowarzyszeniu religijnemu się nie należy; 2) "nadprzyrodzona", bo od samego Boga pochodzi, a nie jest wynikiem środków przyrodzonych. Sprawcą tej nieomylności jest sam Duch Święty, który nie dopuszcza, aby Kościół popełnił jakikolwiek błąd. Tej opieki ze strony Ducha Świętego nie należy mieszać ani z natchnieniem, ani z objawieniem. Natchnienie bowiem, jak to wyżej powiedzieliśmy, jest pozytywnym wpływem Boga, a nieomylność polega jedynie na wolności od błędu; można więc wyrokować nieomylnie bez natchnienia Bożego. Objawienie zaś (jak to wyżej mówiliśmy) jest zbiorem prawd, ogłoszonych ludziom przez Boga, które Kościół przechowuje i podaje do wierzenia bez przymieszki błędu. Otóż Opatrzność Boska nie dopuszcza, żeby Kościół mylił się i wiernych w błąd wprowadzał, gdy o tych prawdach naucza, ale nie wyłącza zabiegów przemyślności ludzkiej, owszem Duch Święty chce, aby Kościół używał środków, jakie ma pod ręką dla dobrego rozpoznania i wyłuszczenia prawdy. Już Apostołowie zebrani na pierwszym Soborze w Jerozolimie (Dz. Ap. 15, 6. 7) starali się dobrze roztrząsnąć sprawę, o którą im wówczas chodziło; czytamy bowiem: "A gdy było wielkie gadanie", to znaczy, że zastanawiali się usilnie nad kwestią sporną, dając zarazem wzór swoim następcom, jak mają w takich razach postępować. Dlatego też na wszystkich Soborach zastanawiali się Biskupi długo i wszechstronnie nad każdym przedłożonym pytaniem, modlili się o światło niebieskie, radzili się pism Ojców i wielkich Teologów (jak św. Tomasza) itd., zanim wydali jakieś orzeczenie; ale stąd nie wynika, żeby wątpili o nieomylności Soboru, żeby przypuszczali, iż Duch Święty mógłby pozwolić na orzeczenie błędne, gdyby obowiązek szukania prawdy był spełniony pobieżnie i bez należytej rozwagi. Wierni więc mogą zawsze polegać bezpiecznie na wyrokach Kościoła i nie potrzebują ani nie powinni troszczyć się o to, czy Sobór albo sam Papież (2) dobrze sprawę roztrząsnął.
Powiedzieliśmy w określeniu nieomylności 3) "przez którą Kościół nauczający zawsze od wszelkiego błędu jest wolny". W tych słowach wyrażony jest podmiot nieomylności; jest nim Kościół, czyli dokładnie mówiąc, Papież i Biskupi już to rozproszeni po całym świecie, ale razem z Papieżem, już to na Soborach zgromadzeni, ale znowu razem z Papieżem. Powiedziano 4) "w strzeżeniu". Tymi słowy wyrażony jest cel nieomylności. Celem nieomylności jest zachowanie skarbu objawienia, o którym mówi św. Paweł (1 Tym. 6, 20. 21): "O Tymoteuszu, strzeż tego, co ci powierzono: warując się niezbożnych nowości słów i odporności fałszywie nazwanej umiejętności, którą niektórzy obiecując, odpadli od wiary". Powiedzieliśmy 5) "w strzeżeniu wiary". Tu należą w pierwszym rzędzie wszystkie prawdy objawione Apostołom i przekazane Kościołowi, w drugim zaś te prawdy, które są w koniecznym związku z objawionymi.
Żeby zaś Kościół mógł należycie strzec objawienia, na to potrzeba było spełnienia trzech warunków: 1) aby mógł nieomylnie poświadczać, która prawda jest objawiona; 2) aby ją mógł nieomylnie ogłaszać i tłumaczyć i 3) aby mógł dotyczące spory nieomylnie rozsądzać i bronić prawdy wobec powstających błędów.
Kościół zatem jest nieomylnym świadkiem, nauczycielem i sędzią w rzeczach religii i moralności, czyli we wszystkich tych rzeczach, które należą bezpośrednio lub pośrednio do wiary i obyczajów. Powiedzieliśmy wreszcie: 6) "od wszelkiego błędu jest wolny". Tymi słowy wyrażamy, iż Kościół nie może popełnić błędu w rzeczach wiary i moralności.
Teza LXX. Kościół nauczający i strzegący skarbu wiary jest nieomylny
Teza ta jest prawdą wiary, (przynajmniej mającą być określoną, de fide definibili), bo chociaż ta prawda nie jest dogmatycznie określoną, o całym Kościele, tylko o samym Papieżu, (o czym później), to jednak Kościół nigdy nie wątpił o swej nieomylności. Tak np. Sobór Watykański powiada (Const. Dei Filius, cap. 4): "Nauka (3) wiary jest jakoby Boski depozyt oblubienicy Chrystusowej (Kościołowi) oddana, aby jej wiernie strzegła i nieomylnie ją wyjaśniała".
Przeciwnikami tej tezy są protestanci, utrzymujący, że istnieje prywatne natchnienie, każdemu użyczone przez Ducha Świętego, za pomocą którego można nieomylnie rozumieć Pismo św. i naukę objawioną innym wykładać. Zdanie to jest błędne, bo o takim natchnieniu nic nie wiemy, a zresztą dzieje samego protestantyzmu dowodzą najlepiej, że Duch Święty nie udzielił daru nieomylności wszystkim chrześcijanom.
1. Chrystus Pan mówi do św. Piotra (Mt. 16, 18): "A ja tobie powiadam, iżeś ty jest opoka, a na tej opoce zbuduję Kościół mój: a bramy piekielne nie zwyciężą go". W tych słowach zawiera się zapowiedź nieomylności Kościoła. "Idąc tedy, nauczajcie wszystkie narody: chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, nauczając je chować wszystko, com wam kolwiek przykazał. A oto ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata" (Mt. 28, 19-20). Z tą obietnicą nie da się pogodzić wcale możliwość błędu, a spełnienie jej stałoby się wątpliwym, gdyby opieka Chrystusowa nie strzegła Kościoła od błędów. To samo odnosi się także do słów Zbawiciela (Jan 14, 16-17): "A ja prosić będę Ojca a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami mieszkał na wieki, Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi, ani go zna. Lecz wy poznacie go, iż u was mieszkać będzie i w was będzie. Nie zostawię was sierotami". W tych słowach określa Chrystus Pan dokładnie sposób, w jaki będzie się opiekował Kościołem, a mianowicie, że ześle mu Ducha prawdy, który go uchroni od błędu i nie pozwoli mu zejść na fałszywe tory.
2. Tę prawdę głoszą i Apostołowie. I tak św. Paweł (Efez. 1, 22-23) pisze: "I wszystko poddał pod nogi Jego: a Jego dał głową nad wszystkim Kościołem, który jest ciałem Jego, napełnieniem tego, który wszystko we wszystkich wypełnion bywa". Skoro tedy Chrystus Pan jest głową Kościoła, nie może dopuścić, aby Kościół błądził. W innym zaś miejscu czytamy (Efez. 2, 19-21): "A przeto już nie jesteście goście i przychodnie: aleście mieszczanie z świętymi i domownicy Boży, wybudowani na fundamencie Apostołów i Proroków, gdzie głównym węgielnym kamieniem sam Jezus Chrystus". A więc Kościół ma być gmachem zbudowanym na fundamencie niewzruszonym nauki Apostolskiej, a kamieniem węgielnym tego fundamentu jest sam Zbawiciel; wiara zaś prawdziwa należy do istoty Kościoła: gdyby więc ją stracił, popadając w błędy, już by zarazem przestał opierać się na tym fundamencie, a dzieło Chrystusa Pana byłoby zniszczone, czego nie można przypuścić wobec wyraźnych przepowiedni Pisma świętego. To przypuszczenie sprzeciwiałoby się także następującym słowom Apostoła (Efez. 4, 11-14): "I tenże dał niektóre Apostoły, a niektóre Proroki, a drugie Ewangelisty: a inne pasterze i doktory, ku wykonywaniu świętych, ku robocie posługiwania, ku budowaniu ciała Chrystusowego: ażbyśmy się wszyscy zeszli w jedność wiary i poznania Syna Bożego, w męża doskonałego, w miarę wieku zupełności Chrystusowej, abyśmy już nie byli dziećmi chwiejącymi się i nie byli uniesieni od każdego wiatru nauki przez złość ludzką, przez chytrość na oszukanie błędu". Różne więc urzędy ustanowione są w Kościele Bożym, których zadaniem jest wszystkich ludzi przyprowadzić do jedności wiary i ustrzec ich przed "oszukaniem błędu", z czego również wynika, że Kościół jest w nauczaniu swoim nieomylny. Tak też musimy rozumieć słowa 1-go listu do Tymoteusza (3, 14-15): "To tobie piszę: spodziewając się, że rychło do ciebie przybędę. A jeśli omieszkam, abyś wiedział, jako się masz sprawować w domu Bożym, który jest Kościół Boga żywego, filar i utwierdzenie prawdy". Jeżeli bowiem Kościół jest "filarem i utwierdzeniem prawdy", to zaiste nie może odpaść od tej prawdy i szerzyć nauki błędnej.
3. Prawdę tę stwierdzają i Ojcowie święci. I tak św. Ireneusz pisze (adv. haer. l. 4. c. 26): "Gdzie Kościół, tam i Duch Boży i wszelka łaska. Duch zaś to prawda: Dlatego tym, którzy są starszymi" (to jest Biskupami) "i którzy są następcami Apostołów, trzeba być posłusznym". Św. Cyprian mówi (de unit. Eccl. n. 5): "Woda Kościoła, wierna i zbawienna i święta, zepsuć się i skazić nie może, jak i sam Kościół nie ulega zepsuciu". Te słowa: "woda Kościoła zepsuć się nie może", nie co innego oznaczają, jak tylko naukę wiary nieomylnie ogłaszaną w Kościele. Św. Augustyn powiada (in Ps. 80. enar. 2. n. 2): "Trzymaj się Kościoła, od reguły prawdy nie chciej odstępować". Kościół zatem jest regułą prawdy czyli jest nieomylny.
4. Dlatego też Kościół nigdy nie wątpił o swej nieomylności, jak świadczy cała historia. Kiedy bowiem o jakiejś prawdzie zaczęto wątpić, czy ona jest objawioną, zbierali się Biskupi na Soborach i wydawali orzeczenia odnośne, używając formuły Apostolskiej: "Zdało się Duchowi Świętemu i nam" (Dz. Ap. 15, 18), nakazując wszystkim, żeby te orzeczenia przyjęli bez żadnej wątpliwości, jako nieomylną prawdę.
5. Sam cel Kościoła nie pozwala wątpić o jego nieomylności. Celem tym jest zachowanie religii bez skazy i zbawienie dusz, według słów św. Pawła (Efez. 4, 13): "abyśmy się wszyscy zeszli w jedność wiary i poznania Syna Bożego". Cel ten zaś nie mógłby być osiągnięty, gdyby Kościół mógł błądzić.
Zarzut. Atoli powiesz: znane to są słowa św. Hieronima, który powiada o czasach herezji ariańskiej, iż cały świat dziwił się, iż jest ariańskim; zatem Kościół nie jest nieomylnym, skoro wtenczas miał być ariańskim.
Odpowiadamy, iż to wyrażenie św. Hieronima trzeba brać nie tak ściśle. Powód do tego zdania dała formuła czyli wyznanie wiary, na synodzie Arimineńskim (359) podpisane przez 400 prawie Biskupów. W formule tej opuszczono wyraz "współistotny" (consubstantialis) o Chrystusie Panu, który jest prawdziwym Bogiem, a zatem jest współistotny Ojcu niebieskiemu, czego nie chcieli uznać Arianie. Biskupi na Synodzie tym zebrani, oszukani przez Arian, zgodzili się na tę formułę, która w ustach Arian wygląda jako ariańska; ale sama w sobie nie zawierała błędu. Stąd wyrażenie św. Hieronima: cały świat dziwił się, że jest ariańskim. Później Biskupi ci poprawili swoje nieroztropne postępowanie, oświadczając, iż trzymają się usilnie i mocno orzeczeń Soboru Nicejskiego (325), gdzie ta prawda, że Chrystus Pan jest współistotny Ojcu, jest wyrażoną. Zresztą trzeba tutaj pamiętać o tym, iż Biskupi, czy to na Soborach zgromadzeni, czy też rozproszeni po całym świecie, są tylko wtenczas nieomylnymi, kiedy są razem z Papieżem.
II. Kto jest w Kościele nauczycielem nieomylnym?
Na to pytanie odpowiadamy, że dar nieomylnego nauczania udzielony jest tylko Biskupom zgromadzonym na Soborze powszechnym pod przewodnictwem Papieża, albo też nauczającym wprawdzie w rozproszeniu, lecz pozostającym w zgodzie z Papieżem, który jednak i Sam może wydawać nieomylne wyroki w rzeczach wiary i obyczajów, czyli jest nieomylny. Udowodnimy to w tezach następujących.
Teza LXXI. Biskup sam dla siebie nie jest nieomylny
Teza ta jest pewną.
1. Czytamy bowiem w Piśmie św. słowa św. Pawła (Dz. Ap. 20, 28. 30): "Pilnujcie sami siebie i wszystkiej trzody, nad którą was Duch Święty postanowił Biskupami, abyście rządzili Kościołem Bożym, który nabył krwią swoją. I z was samych powstaną mężowie, mówiący przewrotności, aby odwiedli uczniów za sobą". Z tych słów wynika, że nawet pomiędzy Biskupami mogą się znaleźć odstępcy od wiary. Podobnie trzeba rozumieć i słowa wypowiedziane przez św. Pawła do jednego z Biskupów, a mianowicie Tymoteusza. "A nikczemnych i babich baśni strzeż się" (1 Tym. 4, 7): "A waruj się gadek głupich i bez umiejętności" (2 Tym. 2, 23).
2. Historia kościelna dostarcza niestety aż nadto wielu dowodów tej prawdy. Byli bowiem od pierwszych wieków istnienia Kościoła Biskupi, którzy błądzili w rzeczach wiary, jak np. Macedoniusz, Nestoriusz, Patriarchowie Konstantynopolitańscy i wielu innych.
3. Obietnica nieomylności nie była dana każdemu Biskupowi z osobna, ale całemu Kościołowi, to jest wszystkim razem, pod tym jednak warunkiem, że będą trwali w zjednoczeniu ze swoją Głową, to jest z następcą św. Piotra Papieżem. Tak też nauczają wszyscy Ojcowie święci i Teologowie. Wystarczy tu przytoczyć słowa Kardynała Bellarmina (de conc. et Eccl. l. 2. c. 19): "Sobór bez Papieża nie może określać nowych dogmatów wiary".
4. Chociaż jednak żaden Biskup nie może sam wydawać orzeczeń nieomylnych, jest przecież każdy w swojej diecezji autentycznym nauczycielem w rzeczach wiary i obyczajów, dopóki trwa w jedności ze Stolicą Apostolską i dopóki nie popadł w herezję, o czym może wyrokować albo sam Papież, albo Sobór powszechny. Każdego zatem Biskupa, prawowicie ustanowionego przez Papieża i w łączności z Nim zostającego, trzeba uważać za nauczyciela, który głosi prawdę nie sfałszowaną, dopóki nie dopuszcza się oczywistego błędu. Stąd wierni powinni pamiętać o tym upomnieniu św. Pawła (Żyd. 13, 17): "Bądźcie posłuszni przełożonym waszym i bądźcie im poddani. Albowiem oni czuwają, jako którzy za dusze wasze liczbę zdać mają. Aby to z weselem czynili, a nie wzdychając: bo to wam niepożyteczne".
To upomnienie obowiązuje wiernych i względem innych kapłanów, którzy trwają w łączności z Biskupami.
Uwaga. Jakkolwiek Biskupi są następcami Apostołów, z których każdy był nieomylny, to jednak zważyć należy, że Apostołowie byli oświeceni szczególniejszym sposobem i natchnieni przez Ducha Świętego, czego nie można powiedzieć o ich następcach.
Teza LXXII. Biskupi są nieomylni, kiedy nauczają rozproszeni po całej ziemi, dopóki pozostają w zgodzie z Papieżem, albo też kiedy są zgromadzeni na Soborze powszechnym pod przewodnictwem Papieża
Teza ta składa się z dwóch części. Pierwsza opiewa: "Biskupi są nieomylni, kiedy nauczają rozproszeni po całej ziemi, dopóki pozostają w zgodzie z Papieżem".
Teza ta jest prawdą wiary. Przeciwnikami jej są protestanci.
1. Kościół bowiem nauczający jest nieomylny, jak wyżej wykazaliśmy, a stanowią go właśnie Biskupi razem z Papieżem.
2. Chrystus Pan nakazuje Apostołom i ich następcom (Mt. 28, 19. 20): "Idąc tedy, nauczajcie wszystkie narody" i przyobiecuje im swą pomoc słowy: "A oto ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Otóż Biskupi razem z Papieżem są następcami Apostołów, a więc im dana jest ta obietnica nieomylności.
3. Potwierdza to i praktyka Kościoła. Zawsze bowiem uważano zdania sprzeciwiające się powszechnemu nauczaniu Biskupów za heretyckie. I tak powiada św. Ignacy Męczennik (Eph. 3): "Biskupi, w świecie ustanowieni, uczą w myśl Jezusa Chrystusa, a więc powinniście zgadzać się ze zdaniem Biskupów". Św. Augustyn pisze (c. duas ep. Pelag. c. ult.): "Alboż potrzeba było zebrania Soboru do potępienia oczywistego fałszu, jakoby żadna herezja nigdy nie była potępiona bez zebrania Synodu? Owszem najmniej jest takich, które wywołały tę konieczność, a więcej bez porównania było takich, które tam potępiono, gdzie powstały". Słowa te dowodzą, że Biskupi mogą potępiać herezje, ucząc w rozproszeniu i że wyroki ich są nieomylne; przy czym jednak rozumie się samo przez się, że są w zgodzie pomiędzy sobą i ze Stolicą Apostolską.
4. Zresztą zaprzeczenie tej tezy doprowadziłoby do konsekwencji wprost niedorzecznych: bo gdyby Kościół nauczający tylko wtedy był nieomylny, kiedy zwołany jest Sobór powszechny, cieszyłby się tym darem bardzo rzadko i przez krótki czas, a w innych, daleko liczniejszych latach, mógłby nauczać błędnie we wszystkich częściach ziemi.
Zarzut. Ale powiesz: Chrystus Pan wyraźnie mówi do Apostołów (Mt. 23, 8): "Ale wy nie zowcie się Rabbi: albowiem jeden jest nauczyciel wasz", a więc tym bardziej następcy Apostołów powinni tylko skromnie powtarzać słowa Pisma św., a nie uważać się za nauczycieli całej ludzkości i to jeszcze za "nauczycieli nieomylnych".
Na to odpowiadamy, iż Chrystus Pan przestrzegł tylko Apostołów przed pychą Faryzeuszów, którzy wynosili się ze swej mniemanej mądrości, gardząc prostaczkami, wyróżniając się od nich tytułem "Rabbi" (to jest "nauczyciel"), a zapominali o tym, że mieli tylko głosić prawdę przez Boga objawioną. Gdzie indziej zaś każe Pan Jezus najwyraźniej Apostołom swoim "nauczać wszystkie narody". To samo czynią i ich następcy nie dla dogodzenia swej pysze, ale dla spełnienia obowiązku, poruczonego im przez Chrystusa Pana.
II. Druga część tezy opiewa: "Biskupi są nieomylni, kiedy są zgromadzeni na Soborze powszechnym pod przewodnictwem Papieża".
Teza ta jest prawdą wiary, wyznawaną zawsze w Kościele. Przeciwnikami jej są protestanci.
"Soborem" nazywa się zgromadzenie Biskupów, zwołane w sposób zgodny z prawem kościelnym, dla naradzenia się o sprawach Kościoła. Jeżeli na nie Papież zwołuje Biskupów całego świata, jest to Sobór czyli koncylium "powszechne" czyli "ekumeniczne" (4). Jeżeli zaś Metropolita zwołuje Biskupów i duchowieństwo swojej prowincji, będzie to synod "prowincjonalny". Jeżeli wreszcie Biskup zwołuje duchowieństwo swojej diecezji, będzie to synod "diecezjalny". Prawowity Sobór powszechny wymaga spełnienia następujących warunków:
1) Musi być prawnie zwołany przez Ojca Świętego, który albo sam, albo przez legatów swoich na nim prezyduje.
2) Wszyscy Biskupi całego świata muszą być wezwani. Nie potrzeba jednak, aby wszyscy się stawili. Oprócz Biskupów zwołuje Papież na Sobory także tych Kardynałów, którzy nie są Biskupami, a nadto Generałów zgromadzeń zakonnych i Opatów.
3) Swoboda w naradach i w głosowaniu powinna być zupełna.
4) Wyroki Soboru dopóty nie są prawomocne, póki ich Stolica Apostolska nie zatwierdzi.
Dowody:
1. Apostołowie, zebrani na pierwszym Soborze w Jerozolimie, ogłaszają swoją uchwałę słowy: "Zdało się Duchowi Świętemu i nam" (Dz. Ap. 15, 28), a tych samych słów używają Biskupi zgromadzeni razem z Papieżem. Tak samo więc, jak wyroki Soboru pierwszego przypisane są Duchowi Świętemu i są nieomylne, tak i orzeczenia następnych Soborów są nieomylne:
2. Sobór ekumeniczny przedstawia cały Kościół nauczający, a ten jest nieomylny; więc i dekrety Soborów są nieomylne.
3. Potwierdzają to i Ojcowie święci. I tak św. Atanazy (ep. ad Afr. n. 2) mówi o Soborze Nicejskim: "Słowo Pańskie, przez ekumeniczny Synod Nicejski wypowiedziane, trwa na wieki". Nazywa więc te orzeczenia słowem samego Chrystusa Pana. Św. Ambroży (ep. 21. n. 14) pisze, że go od orzeczeń Soboru Nicejskiego "ani śmierć, ani miecz nie może oddzielić"; uważał je tedy za nieomylne. Św. Leon (ep. 162. al. 78. ad Leon. August. n. 2. 3) powiada, że "nie trzeba do katolików zaliczać tych, którzy nie trzymają się orzeczeń Synodu Nicejskiego albo Chalcedońskiego". Orzeczenia tedy Soborów są nieomylne.
4. Potwierdzają to i same Sobory, kiedy klątwę rzucają na nieposłusznych swoim postanowieniom.
Zarzut. Na Soborach odzywały się zdania nieraz wprost przeciwne, poczym zapadała uchwała większością głosów; a któż może zaręczyć, czy ta większość nie była przypadkowa i czy zawsze większość lepiej rzecz pojmuje od mniejszości?
Na to odpowiadamy, że do Soborów, którymi opiekuje się w szczególniejszy sposób Duch Święty, nie można przykładać miary, wziętej z innych zgromadzeń, w których istotnie słuszność bywa często po stronie mniejszości.
Podajemy tu spis Soborów ekumenicznych.
Sobory ekumeniczne (5)
Sobory
Rok
Papieże
Cesarze
Sprawa
Wschodnie
(Apostolski)
51 al-
bo 52
Św. Piotr
Klaudiusz
Chodziło o zachowanie
przepisów prawa Moj-
żeszowego
1. Nicejski
325
Św. Sylwester
Konstantyn W.
Przeciw Arianom
2. Konstantyno-
politański I
381
Św. Damazy
Teodozyusz W.
Przeciw Macedonianom
3. Efeski
431
Św. Celestyn
Teodozyusz Mł.
Przeciw Nestorianom
4. Chalcedoński
451
Św. Leon W.
Marcjan
Przeciw Eutychianom
5. Konstantyno-
politański II
553
Wigiliusz
Justynian
Przeciw Teodor.
z Mops., Orygenesowi (tria
capitula)
6. Konstantyno-
politański III
680
Agaton
Konst. Pogon.
Przeciw Monoteletom
7. Nicejski II
787
Hadrian I
Konst. i Irene.
Przeciw Obrazoburcom
8. Konstantyno-
politański IV
869
Hadrian II
Bazyli
Przeciw Focjuszowi
Zachodnie
9. Lateraneński I
1123
Kalikst II
W sprawie inwestytury
i oswobodzenia Ziemi św.
10. Lateraneński II
1139
Innocenty II
Konrad III
Przeciw Petrobruzja-
nom itd. i w sprawie
schizmy Papieskiej
11. Lateraneński III
1179
Aleksander III
Przeciw Waldensom
i Albigensom
12. Lateraneński IV
1215
Innocenty III
Obecni Balduin II
i św. Ludwik IX
W sprawie wyprawy do
Ziemi św. i przeciw Joa-
chimowi opatowi
13. Lugduński I
1245
Innocenty IV
Przeciw Fryderykowi II
14. Lugduński II
1274
Grzegorz X
W sprawie zjednoczenia
Kościoła wschod. z za-
chodnim i odzyskania
Ziemi św.
15. Wieneński
1312
Klemens V
Obecni królowie
Anglii, Francji
i Aragonii
Zniesiono zakon Templa-
riuszy i potępiono Be-
guardów i Beguinów
16. Florencki
1439
do 45
Eugeniusz IV
Obecny Jan Pa-
leolog. ces. gr
W sprawie unii Kościoła
17. Lateraneński V
1512
Juliusz II i
Leon X
Obecny cesarz
Maks. I
W sprawie niezgody mię-
dzy Papieżem Juliuszem II,
a Ludwikiem XII król. Francji
i schizmy po synodzie w Pizie
18. Trydencki
1545
do 63
Rozpoczął go
Paweł III, a
zakończył
Pius IV
Karol V
Przeciw protestantom i
w sprawie karności ko-
ścielnej
19. Watykański
1869
Pius IX
Przeciw błędom nowo-
czesnym
Inne Sobory większe
również tu przytaczamy, które jednak nie są co do wszystkich sesji za ekumeniczne uznane.
1. Konstancjański 1414 – 1418 za Jana XXIII i cesarza Zygmunta w sprawie schizmy zachodniej; obrano Marcina V, potępiono Wiklefa, Husa i Hieronima z Pragi.
2. Bazylejski 1431 – 1443 zwołał go Marcin V zamknął Eugeniusz IV; odbyty z powodu herezji wtedy panujących, unii z grekami i reformy duchowieństwa.
III. Przedmiot nauczania nieomylnego (6)
Obecnie mamy zastanowić się nad pytaniem, w jakim zakresie Kościół nauczający jest nieomylny, czyli co stanowi "przedmiot nieomylności"? Aby na to pytanie odpowiedzieć, musimy rozważyć słowa Zbawiciela, którymi nadał Kościołowi nieomylność i cel, jaki miał na oku, kiedy ją nadawał. Otóż Chrystus Pan mówi (Mt. 28, 20): "nauczając je chować wszystko, com wam kolwiek przykazał". "Lecz gdy przyjdzie on Duch prawdy, nauczy was wszelkiej prawdy" (Jan 16, 13). Nieomylności więc przedmiotem jest prawda objawiona i wszystko to, co jest z nią w związku koniecznym. Nie uczył bowiem Pan Jezus, ani też nie kazał uczyć prawd, które nie odnoszą się do religii i zbawienia duszy.
W tym też jedynie celu obdarzył Apostołów i ich następców nieomylnością, aby ich uczynić 1) sposobnymi świadkami objawienia (Dz. Ap. 1, 8): "Będziecie mi świadkami w Jeruzalem i we wszystkiej żydowskiej ziemi i w Samarii i aż na kraj ziemi"; 2) nieomylnymi nauczycielami prawdy objawionej (Mt. 28, 19): "Idąc tedy, nauczajcie wszystkie narody"; a wreszcie 3) nieomylnymi sędziami w kwestiach spornych z zakresu religii.
Teza LXXIII. Kościół jest nieomylny nie tylko co do wszystkich prawd, zawartych w objawieniu, ale nadto i co do tych, które z objawionymi prawdami w tak ścisłym są związku, iż bez nich skarb objawienia nie mógłby być całkowicie przechowany
Teza ta składa się z dwóch części.
1. Pierwsza część opiewa: "Kościół jest nieomylny, co do wszystkich prawd, zawartych w objawieniu".
Teza ta jest prawdą wiary, a wynika ze słów Zbawiciela (Mt. 28, 20): "Nauczając (je) chować, com wam kolwiek przykazał". Wszystko tedy to, czego Chrystus Pan nauczał albo sam albo przez Apostołów jako posłów Bożych, stanowi przedmiot nieomylności, a nadto i to, co Bóg objawił przez Mojżesza i przez innych mężów świętych w Starym Zakonie. A więc przedmiotem pierwszorzędnym nieomylności są: 1) Prawdy objawione, odnoszące się do wiary i moralności 2) Należą tu i same źródła, z których czerpiemy te prawdy, a mianowicie: a) Pismo św., jego natchnienie, kanon i tłumaczenie; b) Tradycja święta. 3) Prawdy przyrodzone o ile znajdują się w źródłach Objawienia. 4) Wreszcie i sama nieomylność Kościoła, jako prawda objawiona.
II. Druga część tezy opiewa: "Kościół jest nieomylny co do tych prawd które z objawieniem w tak ścisłym są związku, iż bez nich skarb objawienia nie mógłby być całkowicie przechowany".
Teza ta jest pewna. Sobór bowiem Watykański orzeka (ses. 3. de fide et ratione can. 2): "Jeżeliby (7) kto twierdził, że umiejętnościom ludzkim taka swoboda ma być przyznana, żeby ich twierdzenia wolno było uważać za prawdziwe, chociażby sprzeciwiały się nauce objawionej i że Kościół nie może ich potępiać; niech będzie wyklęty". A przedtem Pius IX potępił propozycję przeciwną naszej tezie (8).
Do prawd, które ściśle się łączą z objawieniem należą niektóre prawdy przyrodzone i prawdy, odnoszące się do życia moralnego. Jedne z nich suponuje objawienie jako niewątpliwe: tu należą pierwsze zasady rozumu. Objawienie bowiem nie znosi rozumu, ale raczej do niego przemawia, chociaż są prawdy objawione, których on nie pojmie (zob. cośmy wyżej powiedzieli o "zasadzie sprzeczności" i o tajemnicach). Inne wynikają jako wnioski teoretyczne lub praktyczne z prawd objawionych. Zresztą podobnie, jak cały porządek przyrodzony łączy się z nadprzyrodzonym, tak i wszystkie umiejętności wchodzą w pewną styczność z prawdami objawionymi, ale nigdy nie powinny stanąć z nimi w sprzeczności (9).
1. W Piśmie św. czytamy (Jan 16, 13): "Nauczy was (Duch Święty) wszelakiej prawdy", to znaczy prawd odnoszących się bezpośrednio lub pośrednio do skarbu objawienia. Tak i słowa (Efez. 4, 14): "Abyśmy już nie byli dziećmi chwiejącymi się i nie byli uniesieni od każdego wiatru nauki przez złość ludzką, przez chytrość na oszukanie błędu", oznaczają cel, dla którego Kościół otrzymał nieomylność. Można zaś być "uniesionym" nie tylko przez herezję oczywistą, ale i przez "odporności fałszywie nazwanej umiejętności" (1 Tym. 6, 20) lub "przez filozofię i próżne omamienie" (Kol. 2, 8). Kościół więc co do tych prawd, które są w ścisłym związku z objawieniem, jest nieomylny.
2. W dziejach Kościoła zdarzało się aż nadto często, że fałszywi nauczyciele (jak np. Wiklef, Hus, Bajus, Janseniusz itd.) wypowiadali zdania, które nie sprzeciwiały się wprost prawdom objawionym i zdawały się należeć do dziedziny rozumu przyrodzonego, które jednakowoż Kościół potępił, ponieważ je uznał za niezgodne ze swoją nauką. A więc Kościół nigdy nie wątpił, że nie tylko prawdy, które nawet przez heretyków uważane są za objawione (jak istnienie Boga), należą do zakresu nieomylności, ale też inne, które z tymi prawdami ściśle się łączą.
3. Uznaje to zresztą i sam rozum (jeżeli naturalnie zastanawia się nad tym pytaniem bez żadnego uprzedzenia); kto bowiem naucza w jakiejkolwiek dziedzinie wiedzy, musi zarazem zbijać twierdzenie, sprzeciwiające się jego nauce. Otóż gdyby Kościół nie mógł potępiać twierdzeń fałszywej umiejętności, albo gdyby błądził w tych swoich wyrokach, nie mógłby już uchodzić za nieomylnego stróża prawd objawionych.
Zarzut. Takie rozszerzenie zakresu nieomylności Kościoła na wyniki badań naukowych sprzeciwia się zarówno prawidłom umiejętności, jak interesom samej religii. Nauka bowiem nie może się krępować żadnymi względami na dogmat i nie może zaprzeczyć żadnej prawdy dowiedzionej dla uniknięcia zatargu z Kościołem; a z drugiej strony szkodzi to samej religii, kiedy jej obrońcy nie chcą uznać faktów dlatego jedynie, że ich nie mogą pogodzić z objawieniem albo raczej z tym, co za objawienie uważają, jak np. stało się wtenczas, gdy potępiono Galileusza za obronę prawdy, iż ziemia obracała się około słońca.
Na to odpowiadamy, że nigdy nie może być rzeczywistej sprzeczności pomiędzy niewątpliwymi wynikami badań naukowych, a dogmatami wiary, bo umiejętności świeckie nie wchodzą w zakres prawd objawionych, ale zajmują się tym, co skończone czyli światem zjawisk. Fizyka, np. nie próbuje nawet odpowiedzieć na pytanie, czy świat jest stworzony czy może istnieje sam przez się (itp.). Jeżeli więc materialiści i inni niedowiarkowie powołują się na wyniki umiejętności, stawiając twierdzenia sprzeczne z nauką Kościoła, dowodzą przez to jedynie tego, że ani jednej ani drugiej należycie nie pojmują (por. X. Morawskiego, Wieczory nad Lemanem, str. 20-40; Orti y Lara, Wissenschaft und Offenbarung, przekład niem. Paderborn 1884; Duilhé de Saint-Projet, Apologia naukowa wiary chrześcijańskiej, przekład pol. Warszawa 1894). Dogmaty więc wcale nie "krępują" nauki, tylko ją przestrzegają przed hipotezami, które z pewnością są błędne, bo niezgodne z prawdą objawioną. Fakty zaś, na które powołują się przeciwnicy Kościoła, jak np. ten, że władze kościelne uznały niegdyś odkrycia Kopernika i Galileusza za hipotezy błędne, nie przemawiają bynajmniej przeciw tezie powyższej. Kościół bowiem nigdy nie potępił na żadnym Soborze ani orzeczeniem Papieskim tych odkryć, tylko pewna część duchowieństwa sprzeciwiała się ich rozpowszechnianiu, mniemając błędnie, że to są wymysły nieuzasadnione, które mogą się przyczynić do podkopania wiary z powodu, że niedowiarkowie przytaczali je jako argument przeciw Pismu św.; sądzono bowiem, że słowa Jozuego: "Stój słońce", nie dadzą się pogodzić z odkryciem Kopernika. (Por. cośmy powiedzieli wyżej o tych słowach).
Teza LXXIV. Zakres nieomylności obejmuje także przepisy karności kościelnej, zatwierdzania zgromadzeń zakonnych, kanonizację Świętych, fakty dogmatyczne
Teza ta składa się z czterech części.
1. Pierwsza opiewa: "Zakres nieomylności obejmuje przepisy karności kościelnej". Przez "karność" czyli "dyscyplinę" rozumiemy to wszystko, co Kościół ustanowił odnośnie do czci Boga należnej i do życia chrześcijańskiego. Tu więc należą obrzędy, używane przy sprawowaniu Sakramentów świętych, modły publiczne, bezżeństwo duchownych, przyjmowanie Komunii świętej pod jedną postacią, post czterdziestodniowy itd. Mówiąc tu o nieomylności, nie chcemy powiedzieć, że każdy z tych przepisów musi być uważany za coś doskonałego i niezmiennego i że każdy będzie dla wszystkich ludów i czasów pożyteczny i niezbędny; twierdzimy tylko, iż Kościołem przy takich postanowieniach kieruje Duch Święty, który nie dopuści, żeby Kościół postanowił coś przeciwnego wierze i dobrym obyczajom. Sobór bowiem Trydencki (10) zakazuje gardzić ceremoniami, używanymi przy sprawowaniu Sakramentów świętych, albo opuszczać je dowolnie, albo zmieniać. A Papież Pius VI potępia zdanie (11) synodu w Pistoi odbytego, który twierdził, że "przepisy karności kościelnej mogą być nie tylko niepożyteczne, zbyt uciążliwe, ale niebezpieczne, szkodliwe, prowadzące do zabobonu i materializmu".
1. Apostołowie, zebrani na Soborze Jerozolimskim (Dz. Ap. 15, 28-29), mówią o postanowieniach, odnoszących się do karności kościelnej: "Zdało się Duchowi Świętemu i nam, abyśmy więcej nie kładli na was ciężaru, oprócz tych potrzebnych, abyście się wstrzymywali od rzeczy bałwanom ofiarowanych i od krwi" itd. Wyraźnie więc podają przepisy karności kościelnej, powołując się na światło użyczone im przez Ducha Świętego, które zapewnia nieomylność ich wyrokowi.
2. Potwierdzają tę prawdę i Ojcowie święci. Za wszystkich niechaj wystarczą słowa św. Augustyna (ad Januar. ep. 55. n. 35): "Kościół ani nie zatwierdza nic takiego, co jest przeciwne wierze albo dobremu życiu, ani nie przyjmuje milcząco, ani nie czyni".
3. Wreszcie i sam cel nieomylności domaga się tego, żeby do jej zakresu należały także przepisy, odnoszące się do karności. Kościół bowiem jest nie tylko wtenczas nauczycielem i kierownikiem wiernych, któremu mają zupełnie ufać, kiedy ogłasza dogmaty, ale i wtenczas, gdy wydaje przepisy praktyczne.
II. Druga część tezy opiewa: "Zakres nieomylności obejmuje zatwierdzanie zgromadzeń zakonnych". Przez "zakony" rozumiemy korporacje religijne, w których osoby, powołane przez Boga, dążą do wyższej doskonałości chrześcijańskiej, złożywszy śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa i stosując się do reguły, przezKościół zatwierdzonej. Istota tych korporacji zawiera się w owych trzech ślubach, reguła zaś odróżnia jedne od drugich.
Mówimy więc, że Kościół jest nieomylny w zatwierdzeniu zgromadzeń zakonnych czyli innymi słowy, że nie może zatwierdzić żadnej reguły, która by była przeciwną wierze, dobrym obyczajom albo nieprzydatną do osiągnięcia doskonałości chrześcijańskiej.
1. Kościół nie może błądzić w rzeczach, które należą do obyczajów; gdyby zaś zatwierdził jakąś regułę zakonną, zawierającą coś przeciwnego wierze i dobrym obyczajom, popełniłby błąd szkodliwy dla samych zakonników i dla innych wiernych, którzy by uważali błędnie te przepisy za dobre, za prowadzące do zbawienia i do wyższej doskonałości.
2. Tak nauczają wszyscy Teologowie. Św. Tomasz np. mówi (contr. impug. relig. c. 4.): "Skoro jakiś zakon jest ustanowiony przez Stolicę Apostolską, oczywiście okazuje się godnym potępienia każdy, kto śmie taki zakon potępiać".
3. Wynika to i z bull Papieskich, zatwierdzających zakony; w tych bullach zabraniają Papieże pod grozą klątwy sprzeciwiać się temu zatwierdzeniu (por. np. bullę Grzegorza XIII "Ascendente Domino" zatwierdzającą zakon OO. Jezuitów). Zdarza się wprawdzie, że później Stolica Apostolska znosi zakon ze względu na zmienione stosunki, ale stąd nie wynika, że reguła przedtem zatwierdzona, sprzeciwia się wierze i moralności.
III. Trzecia część tezy opiewa: "Zakres nieomylności obejmuje kanonizacje Świętych".
Przez "kanonizację" rozumiemy uroczyste i ostateczne orzeczenie Kościoła, przyznające człowiekowi zmarłemu cześć należną Świętym. Kanonizację poprzedza "beatyfikacja", która również przyznaje chwałę niebieską tej osobie i pozwala ją czcić jako świętą w pewnym kraju, ale nie ogłasza jeszcze sposobem ostatecznym całemu światu katolickiemu, że ta osoba należy do zastępu Świętych (12). Aby ktoś mógł być zaliczony w poczet beatyfikowanych czyli "błogosławionych", do tego potrzeba oprócz wielu innych warunków, także dwóch przynajmniej cudów zdziałanych za jego wstawieniem się u Pana Boga. Aby zaś błogosławiony mógł być liczony w poczet kanonizowanych czyli Świętych, do tego potrzeba, oprócz innych warunków, jeszcze dwóch nowych cudów, za jego wstawieniem zdziałanych. Twierdzimy więc, że Kościół nie może się mylić w tych swoich orzeczeniach. Zdanie przeciwne nazywają Teologowie heretyckim, a Papież Benedykt XIV wyraża się o nim w ten sposób: "Jeżeli nie jest herezją, to w każdym razie jest to zdanie nierozważne, które gorszy cały Kościół, krzywdę wyrządza Świętym, trąci herezją; i ten zasługuje na najcięższe kary, kto by śmiał twierdzić, że Papież zbłądził w tej lub owej kanonizacji" (13).
1. Kościół używa przy kanonizacji formuł: "Postanawiamy, ogłaszamy, określamy", które to formuły są podobne do tych, jakich używa, kiedy ogłasza dogmaty, a więc wyłączają możliwość pomyłki.
2. Tak nauczają Teologowie; np. św. Tomasz mówi (Quodl. q. IX, a. 16): "Trzeba wierzyć, że i w tych rzeczach Kościół nie może błądzić". Suarez zaś pisze (de fid. disp. 5. sect. 8. n. 8): "Nie wolno wiernym wątpić o chwale świętego kanonizowanego; tego bowiem bezwarunkowo zakazują Papieże" – i dodaje, że przeciwne zdanie jest "bezbożne i nierozważne". Inni jak Tanner, Torres itd. sądzą, że teza ta jest prawdą wiary.
3. Wynika to zresztą i z samego pojęcia nieomylności, bo Kościół nic takiego nie może orzec, co by było przeciwne wierze i dobrym obyczajom. A to miałoby miejsce, gdyby przez pomyłkę zaliczył w poczet Świętych człowieka nie odznaczającego się świętością, ale splamionego występkami, których nie zgładził pokutą albo męczeństwem.
Uwaga. Nie trzeba jednak sądzić, że żywoty Świętych, zawarte w Brewiarzu, podają wyłącznie fakty niewątpliwe. Zatwierdzając Brewiarz, nie ogłasza Kościół (14) prawdziwości każdego szczegółu tych opowiadań, tylko orzeka, że i w tych ustępach nie ma nic przeciwnego wierze i dobrym obyczajom.
IV. Czwarta część tezy opiewa: "Zakres nieomylności obejmuje fakty dogmatyczne".
Trojakiego rodzaju rozróżniamy fakty. Jedne są "objawione", jak np. zmartwychwstanie Chrystusa Pana, nawrócenie się św. Pawła; inne są "historyczne", jak np. ten, że Cezar pokonał Pompejusza; a jeszcze inne zowiemy "dogmatycznymi"; są to takie fakty, które, chociaż nie są objawione, ale z objawieniem tak się ściśle łączą, iż wszelka, odnosząca się do nich wątpliwość, narusza i prawdę objawioną. Takim faktem dogmatycznym jest np. prawowity obiór Papieża Leona XIII albo prawowite zwołanie Soboru Watykańskiego. Gdybyśmy wątpili o takich faktach, musielibyśmy także wątpić o prawdziwości dogmatów przez ten Sobór ogłoszonych itp. W znaczeniu ściślejszym nazywają się faktem dogmatycznym albo inaczej "tekstem dogmatycznym" opowiadania i szczegóły zawarte w księgach świętych lub innych, a łączące się ściśle z pewną prawdą objawioną. Teksty te dadzą się podzielić na dwie klasy, a mianowicie: jedne z nich są "natchnione", bo znajdują się w Piśmie św., inne zaś zawarte w księgach, traktujących o wierze, pochodzą od autorów, którzy nie pisali pod wpływem natchnienia; o tych ostatnich chcemy tu mówić.
Sąd Kościoła o takim tekście dogmatycznym obejmuje odpowiedzi na dwa pytania, a mianowicie: 1) czy nauka, o której mowa mieści się w tym tekście (qaestio facti) i 2) czy ta nauka zgadza się z objawioną (quaestio juris). A więc Kościół nie chce zapewnić, że sam autor rozumiał swoje słowa w tym a nie innym znaczeniu, tylko poucza nieomylnie, jak my je mamy pojmować, albo też stwierdza, że fakt, o którym jest mowa, należy do historycznie pewnych, że np. Piotr św. był rzeczywiście Biskupem rzymskim, o czym Pismo św. wyraźnie nie mówi, bo sam Piotr św. w swoim 1-ym liście (5, 13) nazywa Rzym, gdzie przebywał, "Babilonem". Teza ta jest pewną, a wynika z potępionych propozycji synodu w Pistoi (15) i z konstytucji Klemensa XI ("Vineam Domini"). Przeciwnikiem tej tezy był Korneliusz Janseniusz († 1638). Napisał on dzieło: "Augustinus", którego treść miała, według jego twierdzeń, być zaczerpniętą z dzieł św. Augustyna, Doktora Kościoła. Skoro jednak Papież Innocenty X r. 1653 potępił (Const. "Cum occasione") 6 propozycji, wyjętych z tego dzieła, oświadczyli zwolennicy Janseniusza, iż propozycje te są rzeczywiście błędne w tym rozumieniu, jakie im Papież przypisał, atoli w dziele "Augustinus" nie ma wcale zdań, wypowiadających te myśli; twierdzili zatem, że Papież nie zrozumiał Janseniusza i dlatego niesłusznie go potępił. Wtedy następca Innocentego X, Aleksander VII potępił znowu te zdania (Const. "Ad sacram beati Petri Sedem") r. 1656, dodając, że one są rzeczywiście wypowiedziane w tym dziele. To samo uczynił i Klemens XI ("Vineam Domini") 1705. Wtenczas Janseniści zaczęli uczyć, iż Kościół jest nieomylny, kiedy orzeka o zgodności lub niezgodności jakiejś nauki z nauką objawioną; atoli co do faktu, czy rzeczywiście taka nauka znajduje się w jakiejś księdze, może się mylić.
1. Jeżeli Kościół ma być istotnie nauczycielem nieomylnym, musi też nieomylnie rozróżniać pisma prawdziwe od heretyckich. To zaś rozróżnianie byłoby niemożliwe, gdyby słuszność była po stronie Jansenistów.
2. Potwierdza to i Tradycja święta. Kościół bowiem nigdy nie wątpił, potępiając dzieła heretyckie, czy one istotnie zawierają myśli niezgodne z objawieniem i żądał od wiernych posłuszeństwa dla swoich orzeczeń pod grozą klątwy (16). Dosyć tu będzie wspomnieć o księdze "Thalia" Ariusza, potępionej na Soborze Nicejskim 325 i o pismach Nestoriusza, potępionych na Soborze Efeskim; o pismach (tria capitula) Orygenesa, Teodora z Mopswesty, Iby Edeseńskiego i Teodoreta Cyreńskiego, potępionych na Soborze Konstantynopolitańskim II.
3. Potwierdza to i orzeczenie Soboru Trydenckiego, które uznało Wulgatę czyli tłumaczenie łacińskie Pisma św. za autentyczne i wolne od wszelkiego błędu, przeciwnego wierze (17). To orzeczenie jest, jak uczą wszyscy Teologowie, nieomylne. Jeżeli tedy Kościół może nieomylnie osądzić, czy przekład pewnego dzieła nie zawiera żadnej myśli błędnej, więc też może o innych księgach nieomylnie orzekać, czy zdania w nich zawarte zgadzają się z nauką objawioną, lub też od niej odstępują. Fakty więc dogmatyczne stanowią przedmiot nieomylności pośredni (objectum indirectum), o ile łączą się z nauką objawioną.
Dogmatyka katolicka. Część ogólna. Krótko napisał X. J. Tylka. Drugie wydanie. Tarnów 1900, ss. 295-314.
Przypisy:
(1) cfr. Card. Mazzella, De religione et Ecclesia, Romae 1885, p. 599 et sqq.
(2) Valentia tom 3. d. 1. q. 1. p. 7. §. 41. dicit: "Sive Pontifex (idem dici debet de corpore Pastorum definiente cum s. Pontifice) in definiendo studium adhibeat, sive non adhibeat, modo tamen controversiam definiat, infallibiliter certo definiet, atque ideo reipsa utetur auctoritate sibi a Christo concessa. Itaque studium ac diligentia Pontifici necessaria est, non ut omnino definiat, atque infallibili sua auctoritate utatur, sed ut convenienter ac recte (sine peccato) utatur".
(3) "Fidei doctrina est tamquam divinum depositum Christi sponsae tradita fideliter custodienda et infallibiliter declaranda".
(4) Thomassini, Dissertationes in concilia generalia et particularia; Lupi, Synodorum generalium et provincialium decreta; Bellarmini, De Concil.; Hefele etc.
(5) Dla łatwiejszego spamiętania ułożono z pierwszych liter łacińskich soborów formułkę: Ni. Con. Eph. Chal. Co. Co. Ni. Co. La. La. La. La. Lu. Lu. Vi. Flo. La. Tri. Va.
(6) cfr. Hurter, Theologia dogmatica generalis et specialis, p. 277 et sqq.; Pesch, Praelectiones dogmaticae, t. 1, Freiburg Brisgoviae 1894, p. 315 et sqq.
(7) "Si quis dixerit, disciplinas humanas ea cum libertate tractandas esse, ut earum assertiones etsi doctrinae revelatae adversentur, tamquam verae retineri, neque ab Ecclesia proscribi possint; a. s.".
(8) Prop. 11. Syllabi: "Ecclesia non solum in philosophiam unquam animadvertere, verum debet ipsius philosophiae tolerare errores eique relinquere, ut ipsa se corrigat".
(9) cfr. Egger, Enchiridion theologiae dogmaticae generalis, Brixinae 1893, p. 408
(10) Ses. 27. c. 13. "Si quis dixerit, receptos et approbatos Ecclesiae catholicae ritus, in solemni sacramentorum administratione adhiberi consuetos, aut contemni, aut sine peccato a ministris pro libito omitti, aut in novos alios per quemcumque Ecclesiarum pastorem mutari posse; a. s.".
(11) Prop. 78. "quasi Ecclesia, quae Spiritu Dei regitur, disciplinam constituere posset non solum inutilem et onerosiorem, quam libertas christiana patiatur, sed et periculosam, noxiam inducentem in superstitionem et materialismum: falsa, temeraria, scandalosa, piarum aurium offensiva, Ecclesiae ac Spiritu Dei, quo ipsa regitur, injuriosa ad minus erronea".
(12) cfr. Benedicti XIV, De Servorum Dei canonisatione et beatificatione, l. 1. c. 42. n. 10. 12.
(13) Cfr. op. cit. "Si non haereticum, temerarium tamen, scandalum tot Ecclesiae afferentem, in Sanctos injuriosum, sapientem haeresim et gravissimis poenis obnoxium eum dicemus, qui auderet asserere Pontificem in hac aut illa canonisatione errasse".
(14) cfr. Benedicti XIV, op. cit., l. 4. p. 2. c. 13. n. 7. 8.
(15) Prop. 13. "Propositio relata inter acta Synodi, quae innuit Clementem XI pacem Ecclesiae reddidisse per approbationem distinotionis juris et facti in subscriptione formularii ab Alexandro VII praescripti, falsa, temeraria, Clementi XI injuriosa"; cfr. etiam prop. 14.
(16) Cfr. Bellarmini, Disput. de contr. fidei, l. 3; De Eccl. milit., c. 14. n. 10.
(17) Por. wyżej o Wulgacie.
=========================================================================================================================================================
DOGMATYKA KATOLICKA
CZĘŚĆ OGÓLNA
KRÓTKO NAPISAŁ
KS. JACEK TYLKA
V. Traktat
O Kościele Chrystusowym
"Kościół" (jest to) "filar i utwierdzenie prawdy" (1 Tym. 3, 15).
Część II.
O Rzymskim Biskupie czyli o Papieżu
Rozdział IV.
O NIEOMYLNOŚCI PAPIEŻA (1)
Artykuł I.
Uwagi wstępne
Szczególniejszym przywilejem, którego Bóg udziela Papieżom, jest nieomylność w rzeczach wiary i moralności, kiedy przemawiają jako nauczyciele całego Kościoła. Przedmiot tej nieomylności podaliśmy wyżej, kiedy była mowa o nieomylności Kościoła; stanowią go prawdy objawione i inne z nimi w związku będące, jako to: fakty dogmatyczne, karność kościelna, zatwierdzenie zakonów, kanonizacja Świętych itd. Przeciwnikami nieomylności Papieskiej byli Gallikanie, którzy wyraźnie utrzymywali (2), że wyroki Papieskie w rzeczach wiary wydane, wymagają zatwierdzenia ze strony Kościoła i mogą ulegać zmianom i poprawkom. Później Biskupi, zgromadzeni na synodzie w Pistoi, to samo głosili. W naszym stuleciu Döllinger i jego zwolennicy wprost odrzucili dogmat nieomylności Papieskiej.
Teza LXXXVIII. Biskup Rzymski, przemawiający z katedry, posiada tę samą nieomylność, którą obdarzony jest Kościół nauczający.
Teza ta jest prawdą wiary i wynika z orzeczenia Soboru Watykańskiego, który powiada: "Orzekamy, że Biskup Rzymski, kiedy przemawia z katedry, to znaczy, gdy sprawuje urząd Pasterza i nauczyciela wszystkich chrześcijan i na mocy swojej najwyższej apostolskiej powagi ogłasza naukę, odnoszącą się do wiary lub obyczajów, której ma trzymać się cały Kościół; że wtenczas posiada on dzięki opiece Boskiej, tę nieomylność, przyrzeczoną mu w osobie św. Piotra, którą Boski Zbawiciel chciał wyposażyć swój Kościół w rzeczach wiary i obyczajów i dlatego takie orzeczenia Biskupa Rzymskiego nie mogą ulegać żadnym poprawkom z istoty swojej, nie zaś dopiero po przyjęciu ich przez Kościół. Gdyby zaś kto uchowaj Boże, ośmielił się sprzeciwić temu orzeczeniu naszemu; niech będzie wyklęty" (3).
Orzeka tedy Sobór, że 1) Biskup Rzymski jest nieomylny, to jest, że w orzeczeniach swoich nie może błądzić, ale nie orzeka, że Papież nie może grzeszyć; że 2) jest nieomylny, kiedy przemawia z katedry. Do tego zaś potrzeba następujących warunków: a) musi on przemawiać jako Głowa całego Kościoła, jako Pasterz i Nauczyciel wszystkich wiernych Chrześcijan, nie zaś jako człowiek prywatny; b) musi przemawiać w rzeczach wiary i obyczajów, a nie w innej materii; c) muszą to być orzeczenia rozstrzygające i usuwające wszelkie spory i wątpliwości, nie zaś rady lub upomnienia; d) te orzeczenia muszą zobowiązywać cały Kościół czyli podawać prawdy lub przepisy, których cały Kościół powinien się trzymać; a więc nie należą tu rozkazy lub wyroki, które obchodzą tylko jednostki, albo pewną cząstkę wiernych. 3) Tej nieomylności przyczyną sprawczą jest asystencja Boska, czyli Duch Święty, który nie dopuści, aby Papież miał zbłądzić, podobnie jak chroni cały Kościół nauczający od błędu. 4) Takie orzeczenia Biskupa Rzymskiego nie mogą ulegać z istoty swojej żadnym poprawkom (irreformabiles esse), czyli że musimy je uznać za wolne od błędu, nie czekając na to, czy je zechce przyjąć większość Biskupów (te słowa Soboru są zwrócone przeciw Gallikanom). Dowody:
1. Chrystus Pan mówi do św. Piotra (Mt. 16, 18): "A ja tobie powiadam, iżeś ty jest opoka, a na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie zwyciężą go". Jak już powiedzieliśmy wyżej, oznaczają te słowa, że Kościół ma być gmachem, założonym na silnej podwalinie, że Chrystus Pan chce mu dać Głowę, której ma zawdzięczać swą niespożytą trwałość i jedność. Wykazaliśmy także, iż słowa te muszą odnosić się i do następców św. Piotra. Podstawą zaś Kościoła jest wiara, a więc na to przede wszystkim potrzebny mu jest naczelny kierownik, żeby wiara jego pozostała czystą i niezachwianą. Gdyby zaś sam ten władca naczelny mógł popadać w błędy i głosić fałszywą naukę, natenczas nie tylko przestałby być fundamentem Kościoła, ale przyczyniłby się w najznaczniejszej mierze do jego upadku i skażenia. A dalej jest Piotr zarazem ustanowiony w Kościele punktem środkowym jedności. Jedność zaś Kościoła polega przede wszystkim na jedności wiary. Jeżeli tedy Piotr jest fundamentem Kościoła, nie może on wprowadzać nauki heretyckiej, która musiałaby rozerwać tę jedność wiary. To wynika i z następnych słów Chrystusa Pana: "a bramy piekielne nie zwyciężą go". Piotr i jego następcy dają taką moc i trwałość Kościołowi, iż jest niezwyciężony. Atoli wszyscy się zgadzają na to, iż gdyby herezje mogły opanować Kościół, zwyciężyłoby go piekło (p. wyżej).
2. Dalej zaś mówi Chrystus Pan (Łk. 22, 31. 32) do Piotra: "Szymonie, Szymonie, oto szatan pożądał was, aby przesiał jako pszenicę. Alem ja prosił za tobą, aby nie ustawała wiara twoja: a ty niekiedy nawróciwszy się, potwierdzaj bracią twoją". Z tych słów także wynika nieomylność Piotra i jego następców w nauczaniu. Jak czytamy, Chrystus Pan modli się za Piotra, a ta Jego modlitwa jest bezwarunkową, to znaczy, że On pragnął, żeby wiara św. Piotra pozostała koniecznie niezachwianą, a pragnął tego dla dobra swojego Kościoła. Nie podobna zaś przypuścić, że tej modlitwy nie wysłuchał Ojciec niebieski. Toteż Zbawiciel wie, iż Jego modlitwa została wysłuchaną i nakłada bezwarunkowo Piotrowi obowiązek "potwierdzania braci". Wyrazy zaś "potwierdzaj" i "ty jesteś opoką" muszą oznaczać jedno pojęcie tj., że Piotr ma utrzymywać jedność Kościoła, a więc przede wszystkim jedność wiary. Otóż oba te przemówienia Chrystusa Pana odnoszą się i do następców św. Piotra, gdyż po swej śmierci książę Apostołów nie mógł już sam we własnej osobie być fundamentem Kościoła i "potwierdzać braci" swoich w wierze prawdziwej. Biskupi zaś, którzy są następcami Apostołów, nie mają tych wszystkich nadzwyczajnych darów, jakimi Apostołowie byli wyposażeni i bardziej jeszcze potrzebują potwierdzenia w wierze, aniżeli Apostołowie.
3. Wreszcie powiada Chrystus Pan: "Paś baranki moje, paś owce moje" (Jan. 21, 15. 16. 17). Tymi słowy Piotr i jego następcy są ustanowieni najwyższymi Pasterzami wszystkich wiernych i Biskupów, których mają "paść" czyli karmić zdrową nauką i chronić od błędu, czego by nie mogli czynić, gdyby sami mogli się mylić w rzeczach wiary i obyczajów.
4. Nieomylność św. Piotra i jego następców, Biskupów Rzymskich, potwierdza i Tradycja święta. I tak Ojcowie święci i Pisarze Kościoła odnoszą przytoczone ustępy Pisma św. do nieomylności Piotra i jego następców. Tak np. św. Hilary mówi (de Trinit. l. 6. n. 37 et sqq.) o Piotrze i jego wyznaniu (Mt. 16): "Ta wiara jest Kościoła fundamentem". Ona to sprawia, że bramy piekielne są wobec niego "bezsilne". Słów tych nie możemy rozumieć inaczej, jak tylko w tym znaczeniu, że Piotr i jego następcy są nieomylni w rzeczach wiary. Niesłusznie więc zarzucają przeciwnicy, że Ojcowie nie mówią wyraźnie o nieomylności Papieskiej, że nie używają słów, którymi ją określił Sobór Watykański. Także inni Ojcowie tłumaczą te słowa: "potwierdzaj bracią twoją" o nieomylności Piotra i jego następców w nauczaniu. Św. Cyryl Aleksandryjski (serm. 4. al. 3. n. 4) do tych słów: "a ty, niekiedy nawróciwszy się, potwierdzaj bracią twoją" dodaje: "Bądź umocnieniem i nauczycielem tych, którzy przystępują do mnie przez wiarę". Nadto wyrażają się Ojcowie święci o Kościele Rzymskim tak, iż słowa ich jasno stwierdzają nieomylność Papieży. Tak np. św. Ireneusz mówi (adv. haer. l. 3. c. 3. n. 2): "Wszystkie Kościoły mają się łączyć z Kościołem Rzymskim, który zawsze zachowuje tradycję Apostołów". A św. Cyprian pisze (ep. 65. ad Corn. P. n. 13): "Do Rzymian zdrada (w wierze) nie może mieć przystępu". Św. Ambroży (ep. 42. ad Siric. P. n. 5): "Kościół Rzymski zachowuje skład wiary zawsze nienaruszony". Św. Hieronim stwierdza (ep. 15. al. 57. ad Damas. n. 1), że u samych tylko Biskupów Rzymskich "nieskażona Ojców zachowuje się spuścizna". Tutaj zaliczyć należy także formułę Papieża Hormisdasa (514–523), daną do podpisania Biskupom wschodnim, którzy uczestniczyli w schizmie Akacjańskiej. W formule tej znajdują się słowa: "Stolica Apostolska zachowuje zawsze niepokalaną katolicką religię i świętą głosi naukę" (4).
5. Potwierdzają to i Sobory. I tak na Soborze Efeskim (Act. 2) powiada Filip, legat Papieża: "Nikt nie może wątpić o tym, owszem wszystkie wieki wiedziały, że św. Piotr, książę Apostołów, Głowa i Kolumna wiary i Kościoła katolickiego fundament otrzymał od Jezusa Chrystusa klucze królestwa niebieskiego" (5). Słowa te odnoszą się także do następców św. Piotra i stwierdzają ich najwyższą powagę; nie spotkały się zaś z żadnym zaprzeczeniem ze strony zgromadzonych Biskupów. Biskupi zgromadzeni na Soborze Konstantynopolitańskim III piszą (ep. ad Agathon.) do Papieża: "Przeto tobie jako Przełożonemu pierwszej Stolicy i całego Kościoła Głowie, pozostawiamy wykonanie tego, co trzeba uczynić" (6). A na Soborze Lugduńskim II wyznają Grecy: "Jak Rzymski Kościół przed innymi obowiązany jest bronić prawdy wiary, tak i jego sąd powinien rozstrzygać wszelkie wątpliwości, powstające w rzeczach wiary" (7). Te i tym podobne orzeczenia dowodzą wiary w nieomylność Papieża.
6. Że taką była wiara Kościoła we wszystkich wiekach, dowodzą i liczne wyroki, potępiające heretyków, które wydali Papieże, a które Kościół przyjmował jako decyzje ostateczne i nie podlegające żadnej wątpliwości. Wystarczy tu wspomnieć słowa św. Augustyna (serm. 131) w sprawie Pelagianów, potępionych przez Stolicę świętą: "skąd (z Rzymu) przyszła odpowiedź, sprawa skończona, oby skończył się błąd". Albo Sykstus IV potępia r. 1479 zdanie Piotra oxomeńskiego, które opiewa: "Kościół miasta Rzymu błądzić może" (8).
7. Nieomylność Papieży głoszą i synody prowincjonalne. Przytaczamy tutaj tylko zdanie synodu tarrakoneńskiego (463–464), wypowiedziane do Papieża Hilarego (ep. 13), że "z ust Apostolskich nie wychodzi żaden rozkaz błędny" i synodu utrechckiego (1865), który powiada, że "sąd Biskupa Rzymskiego w tych rzeczach, które do wiary i obyczajów należą, jest nieomylny" (9).
8. Nieomylność Papieży stwierdzają zgodnie Teologowie. Św. Tomasz mówi (2. 2. q. 1. a. 10), że jest rzeczą Stolicy Apostolskiej sformułowanie nowego składu wiary. Nieomylność Papieży uznaje św. Bonawentura (1. sent. d. 11. a. un. q. 1); Jan Gerson (de pot. Eccl. consid. 12); św. Jan Kapistran (de Papae et concil. auctorit.); św. Antonin, Arcybiskup Florencki (Sum. 3. tit. 22. c. 2. §. 23); Bellarmin (de Rom. Pontif. l. 4. c. 2); Suarez (de fid. disp. 5. sect. 8. n. 4); św. Franciszek Salezy (de fid. contr. cap. 10) itd.
9. Od najdawniejszych czasów aż do najnowszych wszyscy, podejrzani o herezję, oczyszczali się z czynionych im zarzutów wobec Stolicy świętej i przyjmowali od Niej warunki przepisane, jeżeli chcieli zostać nadal w łączności z Kościołem. Tak np. czynił Orygenes, Dionizy aleksandryjski i inni. To znowu dowodzi, że Papieży uznawano za nieomylnych sędziów w rzeczach wiary.
10. Wreszcie i sam rozum, oświecony wiarą, musi przyznać, że dobro Kościoła wymagało nieomylności Papieży, bo gdyby i oni mogli błądzić w rzeczach wiary, w takim razie nie byłoby w Kościele nikogo, któryby mógł w każdym czasie wszystkich wiernych pouczyć, co mają uważać za prawdę; zwoływanie bowiem Soborów nie zawsze jest możliwe, a nadto połączone jest z wielu niedogodnościami.
Zarzut 1. Przeciwnicy nieomylności powołują się na pewne fakty, które zdają się dowodzić, że Papieże niekiedy błądzili w rzeczach wiary. Sam Piotr św. ściągnął (Gal. 2) na siebie naganę ze strony św. Pawła (o czym była wyżej mowa (str. 266) (*)), Liberiusz i Honoriusz dopuścili się również ciężkiego błędu itd. Wszelako te wszystkie zarzuty można z łatwością odeprzeć:
a) Św. Piotr nie zbłądził wcale jako nauczyciel Kościoła, a różnica zdań, która powstała między nim a św. Pawłem, polegała tylko na tym, że on nie chciał jeszcze wtedy uznać stanowczo i publicznie przepisów Mojżeszowych, odnoszących się do pokarmów, za zniesione, chociaż wiedział, że one nie obowiązują chrześcijan, a nie chciał tego uczynić powodowany nieroztropnością, płynącą z bojaźni; sądził bowiem, że w ten sposób i żydów i pogan sobie pozyska. Postępowanie to (10) było niebaczne i mogło dać powód do zgorszenia. Upomnienie zaś Pawłowe było braterskie, uczynione z całą czcią należną Głowie Kościoła, jak się wyrażają św. Augustyn i św. Jan Chryzostom. Św. Piotr nie popełnił wskutek tego żadnego grzechu, nie uczył fałszywego dogmatu, nie zbłądził co do wiary (zob. Bisping, Steenkiste, Cornely).
b) Liberiuszowi zarzucają, że potępił św. Atanazego i że podpisał formułę Syrmieńską, ułożoną przez Arianów. Na to odpowiadamy, że Liberiusz, potępiając pod naciskiem Arianów niesłusznie św. Biskupa, któremu później wymierzył sprawiedliwość, nie ogłaszał przez to żadnego dogmatu. (To rzekome potępienie św. Atanazego przez papieża Liberiusza najprawdopodobniej nie miało miejsca. Poza tym warto pamiętać, że arianie oskarżali św. Atanazego przed cesarzem o zbrodnie natury politycznej. – red. Ultra montes (**)). A w takich wypadkach może Papież zbłądzić. Co do formuły Syrmieńskiej, przytaczamy zdanie św. Hilarego (de synodis 3, 37), że ona jest katolicką, jakkolwiek nie zawiera wyrazu homousios, tj. współistotny z Ojcem (11). Papież Liberiusz nie popełnił przez to żadnego błędu, jeżeli ją podpisał (bo i o tym, czy ją podpisał, wielu wątpi). Toteż sam Bossuet powiada: "Wykreśliłem z mojej rozprawy o władzy kościelnej wszystko, co się odnosi do Papieża Liberiusza, ponieważ te fakty nie dostarczają żadnego dowodu mojej tezie" (12).
c) Wreszcie co się tyczy Papieża Honoriusza, zaznaczamy, iż mowa tu o dwóch listach, napisanych do Patriarchy konstantynopolitańskiego Sergiusza, twórcy herezji Monoteletów. Sergiusz prosił podstępnie Papieża, żeby dla dobra Kościoła zaprzestano głosić, że w Chrystusie Jezusie są dwie wole i dwa działania (13). – Otóż Papież Honoriusz uległ prośbom Sergiusza i odpisał, aby się wstrzymano od używania wyrazów, że są dwie wole w Chrystusie Jezusie, nie przewidując, jakie złe skutki z tego nierozważnego kroku wynikną dla Kościoła. Napisał on z tego powodu 4 listy a mianowicie: dwa do Sergiusza, jeden do Cyrusa Patriarchy Aleksandryjskiego i jeden do Sofroniusza, Biskupa Jerozolimskiego. Za dwa listy, napisane do Sergiusza, Sobór Konstantynopolitański III odbyty r. 680 (act. 13) potępił Papieża, wymieniając jego nazwisko razem z Sergiuszem i innymi Monoteletami. Musimy tu jednak z góry zaznaczyć, że Honoriusz nigdy nie uczył błędu Monoteletów. W swoim drugim liście do Sergiusza mówi on wyraźnie: "Ale winniśmy wyznawać obydwie natury w jednym Chrystusie połączone: i Boską, z której wynika działanie Boskie, i ludzką, która wykonywa sprawy ciała" (14). Te słowa dowodzą, że Papież uznaje dwa działania, a gdzie są działania różne, tam i wole muszą być różne, którym te działania trzeba przypisać, czyli innymi słowy Papież naucza, że są dwie wole w Chrystusie Jezusie, chociaż tego nie mówi wyraźnie. Wprawdzie mówi on w pierwszym swoim liście do Sergiusza: "Jedną wolę Pana naszego Jezusa Chrystusa wyznajemy, bo w Nim Bóstwo przybrało naszą naturę, ale nie winę, naturę, stworzoną przed grzechem, nie zaś tę, która jest wskutek grzechu skażona" (15). Znaczenie tych słów jest jasne.
Honoriusz mówi tu o jednej woli ludzkiej w Chrystusie Panu, i to do dobrego, a nie uznaje woli do złego, jaka jest w każdym człowieku po upadku Adama; nie wspomina zaś nic o woli Boskiej, ale ją uznaje niewyraźnie tymi słowy: "bo w Nim Bóstwo przybrało naszą naturę", to znaczy, że Boska natura, obdarzona wolą, przybrała ludzką naturę. Jeżeli tedy mamy na oku naturę ludzką w Chrystusie Panu, odpowiedź ta nie zawiera żadnego błędu, co wykazuje i następca jego na Stolicy Piotrowej Papież Jan IV (640–642), który napisał apologię Honoriusza. Zresztą Papież Honoriusz nie przemawiał z katedry, czyli jako Doktor całego Kościoła. Mówiąc bowiem przy końcu pierwszego listu do Sergiusza, aby unikano słówka o jednym lub dwojakim działaniu w Chrystusie, wyraźnie powiada (16) "zachęcając" (hortantes), zatem nie nakazuje, lecz wyraża tylko swoje zdanie osobiste. W drugim zaś liście mówi (17) o sobie, że "nie ma potrzeby orzekać, że jest jedno lub dwojakie działanie" w Chrystusie Panu. Sam tedy oświadcza, że nic nie orzeka, czyli że jego słowa nie są "ex cathedra". Jednak zachodzi pytanie, jak się to stało, że Papież Honoriusz pomimo tego, iż nic nie orzekł, ani nie nauczał błędnie, przecież obok innych heretyków jest wymieniony przez Sobór Konstantynopolitański III? Otóż Sobór potępia go nie dlatego, jakoby źle uczył, ale dlatego, że nie wystąpił przeciw Sergiuszowi i że herezji nie potępił, czyli że zdawał się ją popierać.
To wynika a) z listu Papieża Leona II, potwierdzającego uchwały Soboru Konstantynopolitańskiego III; b) z listu tego Papieża do Biskupów hiszpańskich, w którym czytamy, że Honoriusz zawinił przez "niedbałość" (18) i z listu jego do Erwigiusza, króla hiszpańskiego. Honoriusz zatem zbłądził, oszukany przez Sergiusza, ponieważ zdawało się mu, że przez usunięcie wyrazów: "dwie wole" będzie mógł załagodzić spór dla Kościoła szkodliwy, ale nigdy nie odstąpił od prawdziwej wiary.
Zarzut 2. Sobory Konstancjański i Bazylejski nauczają, że Biskupi Rzymscy w rzeczach wiary i obyczajów powinni poddawać się wyrokom Soborów powszechnych. Odpowiadamy, iż dekrety te nie były zatwierdzone przez Papieży i nie były nigdy przez cały Kościół przyjęte; są one tylko dowodem, że pod wpływem ówczesnych stosunków (były to czasy wielkiej schizmy zachodniej) zamąciły się bardzo pojęcia o stanowisku Papieża w Kościele.
Zarzut 3. Sobory powszechne poddawały niekiedy swemu sądowi dekrety dogmatyczne Papieży. Tak np. uczyniono z listem Papieża św. Leona Wielkiego na Soborze Chalcedońskim. Odpowiadamy, że Biskupi rozbierali treść listów Papieskich jedynie w tym celu, żeby ją dobrze zrozumieć i do niej się zastosować, ale nie chcieli przez to orzec, że mogą wyrokować o nauce, głoszonej przez Stolicę Apostolską.
Zarzut 4. Niektórzy upatrują w dogmacie o nieomylności Papieskiej "sprzeczność logiczną", mówiąc, że wierzymy w nieomylność na podstawie uchwały Soboru, a wszakże według tej właśnie uchwały nie trzeba wcale zgody Soboru na orzeczenie Papieskie; więc Papież byłby nieomylny i to w tym wypadku, gdyby mu Sobór odmówił nieomylności. Na to odpowiadamy, że orzeczenia Papieskie uznajemy za nieomylne dlatego, że wierzymy w nieomylność Stolicy Apostolskiej, ale podstawą tej wiary nie jest i nie może być fakt, że jeden lub drugi Papież sam przypisał sobie nieomylność. Wiara w nieomylność następców św. Piotra opiera się na Piśmie św. i Tradycji; ta prawda należy do skarbca prawd objawionych, zleconych Kościołowi przez Chrystusa Pana, które on przechowywał od początku swego istnienia, a Sobór Watykański zrobił tylko tyle, że ją dokładnie i wyraźnie wypowiedział (por., cośmy powiedzieli wyżej o tworzeniu nowych dogmatów).
Uwaga 1. Nie możemy tutaj uwzględnić wszystkich zarzutów z którymi spotkał się dogmat o nieomylności. Zaznaczamy tylko, że jakkolwiek niektórzy Papieże dopuścili się błędów w życiu prywatnym, przecież żaden z nich nie głosił nigdy błędnej nauki (19).
Uwaga 2. Pytanie zachodzi, czy podmiot nieomylności jest jeden, czy też są dwa podmioty, skoro Biskupi razem z Papieżem są nieomylni i Papież jest nieomylny? Odpowiadamy, iż co do tego podzielone są zdania Teologów. Palmieri (de Rom. Pontif. thes. 26) powiada, że jest tylko jeden. Inni Teologowie, jak Kardynał Franzelin (de tradit. thes. 12. schol. coroll. 1), Kardynał Mazzella (o. c. p. 601), Hurter (o. c. p. 429), Egger (o. c. p. 550) itd. twierdzą, że podmiot nieomylności jest dwojaki atoli nie całkowicie różniący się od siebie. To zdanie wydaje się prawdopodobniejsze.
Uwaga 3. O powadze Kongregacji rzymskich. Kongregacje są to kolegia Kardynałów, ustanowione przez Sykstusa V, które rozstrzygają sprawy Kościoła, godzą spory, wydają wyroki itp. Jedne z nich zajmują się sprawami kościelnymi miasta Rzymu, inne rządem całego Kościoła. Sami tylko Kardynałowie na tych kongregacjach mają głos rozstrzygający, sekretarze i konsultorowie głos doradczy. Jedną z najważniejszych jest Kongregacja św. Urzędu (Sancti Officii), inaczej zwana Kongregacją Inkwizycji. Ona osądza nauki wierze przeciwne, ma prawo degradować księży i pociągać przed swój sąd Kardynałów i Biskupów, jeżeliby który z nich popadł w herezję. Kongregacja Indeksu wyrokuje o książkach, których czytanie może sprowadzić skutki szkodliwe. Te Kongregacje mogą każda w swoim zakresie wydawać prawa dla całego Kościoła w sprawach wiary i obyczajów. Jednakowoż wyroki te kongregacji, chociaż ogłaszają się imieniem Papieża i z Jego wiedzą, nie są nieomylne, chyba, że je Papież za swoje uzna i w ten sposób "z katedry" ogłosi. Tak naucza Kardynał Franzelin (o. c. post. th. 12 schol. 1) i inni Teologowie.
Sądzimy, że nie możemy lepiej zakończyć tego traktatu o Kościele Bożym, jak przytaczając piękne słowa de Maistre'a (20) "O święty Kościele Rzymski! dopóki władza mowy pozostawioną mi będzie użyję jej na Twoją chwałę. Pozdrawiam cię, nieśmiertelna Matko nauki i świątobliwości! Salve Magna Parens! Ty rozlewasz światło aż w ostatnie krańce świata, wszędy, gdzie zaślepiona władza nie zatrzymała twego biegu, a częstokroć nawet rozlewasz światło pomimo przeszkód, jakie ci stawia. Tyś zniosła ofiary ludzkie, zniszczyłaś zwyczaje ohydne, przesądy barbarzyńskie i rozjaśniłaś ponurą noc ciemnoty. Wszędzie, gdzie twoi posłannicy nie potrafili się dostać, brakuje oświaty. Ty wydajesz z łona twojego wielkich ludzi: Magna virum. Twoje nauki oczyszczają umiejętność z tego jadu pychy i rokoszu, który ją zawsze niebezpieczną, a często zgubną czyni. Niebawem świat okrzyknie Papieży największymi pracownikami w sprawie cywilizacji, twórcami monarchii i jedności europejskiej, dobroczyńcami nauk i sztuk pięknych, naturalnymi opiekunami wolności obywatelskiej, niestrudzonymi podporami władzy i dobrodziejami rodzaju ludzkiego. Jeżeli kiedykolwiek musieli dowieść, iż są tylko ludźmi, si quid illis humanitus acciderit, były to chwile przelotne. Okręt prujący wody, mniej śladów swojego przejścia zostawia; żaden zaś tron na świecie nie posiadał tyle mądrości, umiejętności i cnoty, co tron Papieski. Wśród tych wszystkich wstrząśnień, jakie sobie zaledwie wyobrazić można, Bóg czuwał ciągle nad tobą, Miasto wiekuiste! Wszystko, co mogło cię zniweczyć, połączyło się przeciwko tobie, a ty jednak stoisz i jak niegdyś było ogniskiem błędu, tak od osiemnastu wieków jesteś ogniskiem prawdy".
Dogmatyka katolicka. Część ogólna. Krótko napisał X. J. Tylka. Drugie wydanie. Tarnów 1900, ss. 368-378.
Przypisy:
(1) Petitdidier, Tractatus theologicus de authoritate et infallibilitate Summorum Pontificum; Orsi, De irreformabili R. P. judicio; Andries, Cath. Rom. oder Apostolische Lehrprimat, Mainz 1872; Gueranger, die höchste Lehrgewalt des Papstes, Mainz 1871; Schölzer, die Unfehlbarkeit des Papstes, Mainz 1871; Pesch, Praelectiones dogmaticae, t. 1, Freiburg Brisgoviae 1894, p. 301; Hurter, Theologia dogmatica generalis et specialis, p. 395 et sqq.; Palmieri, De Romano Pontifice cum proleg. do Ecclesia, Romae 1876, p. 515 et sqq. etc.
(2) Articulus 4 declar. a. 1682: "In fidei quoque quaestionibus praecipuas Summi Pontificis esse partes, ejusque decreta ad omnes et singulas Ecclesias pertinere, nec tamen irreformabile esse judicium, nisi Ecclesiae consensus accesserit".
(3) "Definimus: Romanum Pontificem cum ex cathedra loquitur, id est, cum omnium Christianorum Pastoris et Doctoris munere fungens, pro suprema sua Apostolica auctoritate, doctrinam de fide vel moribus ab universa Ecclesia tenendam definit, per assistentiam divinam ipsi in beato Petro promissam ea infallibilitate pollere, qua divinus Redemptor Ecclesiam suam in definienda doctrina de fide vel moribus instructam esse voluit, ideoque ejusmodi Romani Pontificis definitiones ex sese, non autem ex consensu Ecclesiae irreformabiles esse. Si quis autem huic nostrae definitioni contradicere, quod Deus avertat, praesumpserit: anathema sit".
(4) "In Sede Apostolica immaculata est semper catholica reservata religio et sancta celebrata doctrina".
(5) "Nulli dubium imo saeculis omnibus notum est S. Petrum Apostolorum Principem et caput fideique columnam et Ecclesiae catholicae fundamentum a Jesu Christo regni coelestis claves accepisse".
(6) "Itaque tibi ut primae Sedis Antistiti unversalis Ecclesiae, quid agendum, relinquimus".
(7) Sicut Romana Ecclesia prae ceteris tenetur fidei veritatem defendere, sic et si quae de fide subortae fuerint quaestiones, suo debent judicio definiri.
(8) prop. 7: "Ecclesia urbis Romae errare potest".
(9) Cfr. Hurter, op. cit., p. 395 et sqq.
(10) inconsiderate egit.
(11) Przydomku tego odmawiali Arianie Chrystusowi Panu, ponieważ odmawiali Mu Bóstwa.
(12) Cfr. Hr. de Maistre, O Papieżu, Kraków 1853, s. 79.
(13) Jest to artykułem wiary, że w Chrystusie Jezusie jest jedna osoba, ale dwie natury, Boska i ludzka, a więc także są dwie wole, Boska i ludzka i dwa działania, Boskie i ludzkie, ale jeden chcący i jeden działający. Monoteleci zaś twierdzili, że Chrystus Pan miał jedną wolę.
(14) Sed utrasque naturas in uno Christo unitate naturali copulatas confiteri debemus; et divinam quidem quae Dei sunt operantem, et humanam, quae carnis sunt, exequentem.
(15) "Unam voluntatem fatemur Domini nostri Jesu Christi, quia profecto a divinitate assumpta est nostra natura, non culpa; illa profecto, quae ante peccatum creata est, non quae post praevaricationem vitiata".
(16) "Hortantes vos, ut unius vel geminae novae vocis inductum operationis vocabulum aufugientes".
(17) Nos non oportet unam vel duas operationes definientes praedicare.
(18) "flammam haeretici dogmatis... negligendo confovit".
(19) Por. Orsi, De irreformabili Rom. Pontif. judicio; Scheeben, das ökumenische Concil; der Papst und das Concil von Janus; Neue Erwägungen über die Frage der päpstlichen Unfehlbarkeit aus den anerkannten historischen Schriften Döllingers urkundlich zusammengestellt, Regensburg 1870.
(20) Zob. Hr. de Maistre, O Papieżu, s. 298.
(*) Zob. O ustanowieniu i istocie Kościoła. Artykuł II. O Twórcy Kościoła.
(**) "W Rzymie, dokąd [cesarz] Konstancjusz udał się z wiosną 352 r., nastąpił po papieżu Juliuszu (um. 12 kwietnia) Liberiusz. Temu papieżowi, który, zwłaszcza w pierwszych czterech latach swego pontyfikatu, bronił gorąco sprawy Atanazego i do tego stopnia unikał wszelkiej wspólności z przeciwnikami Soboru Nicejskiego, że odesłał nawet cesarzowej, przesłaną przez nią dla ubogich Rzymu, jałmużnę, odważono się przypisywać list, w którym jakoby odmawiał Atanazemu wspólności z Kościołem, a przyrzekał ją euzebianom (tj. arianom – red. U. m.). Łatwo zrozumieć, że w tej pogłosce, rozpuszczonej przez wrogów Liberiusza, nie było i słowa prawdy." – Józef kard. Hergenröther, Historia powszechna Kościoła Katolickiego. Tom II. Warszawa 1901, s. 174. (BIBLIOTEKA DZIEŁ CHRZEŚCIJAŃSKICH).
===========================================================================================================================================================
KATOLICKA DOGMATYKA OGÓLNA
KS. ALOJZY JOUGAN
CZĘŚĆ TRZECIA
Nauka o boskości Kościoła katolickiego
ROZDZIAŁ CZWARTY
O własnościach Kościoła katolickiego
§ 54. Nieomylność urzędu nauczycielskiego
1. Pojęcie nieomylności Kościoła. Kościołowi nauczającemu przypada z woli boskiego Założyciela nieomylność, to znaczy:
a) Kościół nauczający w przechowywaniu i w głoszeniu prawd objawionych rzeczywiście nigdy nie błądzi,
b) a nawet w tym przedmiocie zbłądzić nie może, gdyż nieomylność taką poręczył mu sam Pan Bóg.
Wyrok bowiem, która wiara jest prawdziwa i obowiązek nauczania, jaką wiarę cały Kościół ma wyznawać, należy nie do całej społeczności wiernych, czyli do Kościoła w zbiorowym pojęciu, lecz tylko do urzędu nauczycielskiego w Kościele; jemu zatem tylko a nie bezpośrednio każdemu z wiernych dostał się dar nieomylności w tym celu, aby boską naukę zawsze czystą i nie sfałszowaną przechowywał i głosił.
Nieomylnym jest właściwie tylko sam Pan Bóg. Może jednak Pan Bóg, jeżeli to odpowiada zamiarom Jego woli, udzielić tego daru także człowiekowi. Nieomylność u ludzi jest natenczas nadprzyrodzonym, więc wszystkie ludzkie siły przechodzącym, darem łaski, którego Bóg użycza ludziom (jak np. użyczył prorokom i apostołom) tylko do zamierzonych przez się wyższych celów.
2. Ustanowienie i trwanie nieomylnego urzędu nauczycielskiego w Kościele. Chrystus Pan ustanowił istotnie w swym Kościele odrębny urząd nauczycielski, gdy apostołom, a przez nich także ich następcom, poruczył obowiązek głoszenia ewangelii, tj. prawd objawionych. Dla należytego wykonania tego urzędu zabezpieczył sprawującym go Chrystus dar nieomylności w nauczaniu i rozporządził, aby zarówno sam urząd, jak potrzebny do jego wykonywania dar nieomylności, trwał po wszystkie czasy, a zatem przeszedł także na następców apostolskich. Nieomylny urząd nauczycielski Kościoła tworzą: papież, jako następca św. Piotra, i zjednoczeni z nim biskupi, jako następcy apostołów.
Ten właśnie urząd nauczycielski Kościoła zowie się w szczególności "Kościołem nauczającym" albo wprost "Kościołem". "Powiedz Kościołowi" (Mt. 18, 17) – w przeciwstawieniu do wiernych, którzy się zowią Kościołem słuchającym.
Skoro dał Chrystus swoje obietnice wszystkim łącznie apostołom, to odnosić się one muszą także do wszystkich ich następców; a gdy je dał apostołom wraz z Piotrem, to mają one zastosowanie do ich następców tylko w zjednoczeniu z papieżem. Nieomylność nie przypada przeto każdemu biskupowi z osobna, lecz wszystkim łącznie w zjednoczeniu z papieżem, gdyż tylko w tym zjednoczeniu tworzą oni zwyczajny urząd nauczycielski w Kościele.
3. Uzasadnienie poprzedniej prawdy. Chrystus Pan dał rzeczywiście, ustanowionym przez się w osobie apostołów, nauczycielom w Kościele dar nieomylności, gdyż, a) poręczył im swoją obecność, tj. pomoc w wykonywaniu urzędu nauczycielskiego: "Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody... A oto ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata" (Mt. 28, 19. 20). "A bramy piekielne nie zwyciężą go" (Mt. 16, 18).
Rękojmia ta odnosi się nie tylko do samych apostołów, którzy przecież nie mogli żyć do końca świata, ale także do wszystkich następców apostolskich Jeżeli zaś Chrystus Pan ma być z następcami apostołów po wszystkie dni, to znaczy nieprzerwanie aż do końca świata, i pomoc im swoją potężną przyobiecał, przeto nie mogą oni mylić się w ogłaszaniu nauki Chrystusowej, czyli innymi słowy: Kościół nauczający musi być nieomylnym.
Wyraz "bramy" jest metonimią zamiast "wojenna potęga". Słowa te zatem oznaczają, że Kościoła nie zwycięży cała potęga piekła, ciągle przeciw niemu walcząca (Apok. 11, 7). Przezwyciężyłaby go zaś najskuteczniej, gdyby go mogła sprowadzić do błędu we wierze.
b) Chrystus Pan określił też szczegółowo rodzaj i sposób tej pomocy, gdy im przyrzekł przysłać Ducha Świętego "Pocieszyciela i Ducha prawdy". "A ja prosić będę Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami mieszkał na wieki, Ducha prawdy... wy go poznacie, iż z wami mieszkać będzie i w was będzie; on was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, cokolwiek wam powiedziałem" (Jan 14, 16. 17. 26).
Ta obietnica musi odnosić się także do następców apostolskich, gdyż pobyt apostołów na ziemi nie mógł trwać wiecznie. Jeżeliż więc Duch Święty ma z apostołami i następcami tychże mieszkać na wieki, uczyć ich i przypominać im wszystko, cokolwiek im Chrystus Pan powiedział, tedy widocznie pobłądzić oni wcale nie mogą w nauczaniu prawd wiary.
c) Taka też była nauka apostołów, którzy o nieomylności Kościoła mówią bądź wyraźnie, bądź obrazowo, tj. w podobieństwach i porównaniach.
"Kościół jest filar i utwierdzenie prawdy" (1 Tym. 3, 15). To porównanie biblijne wskazuje, że co się nazywa filarem i utwierdzeniem dla innej rzeczy, to musi samo w sobie stać silnie i tej rzeczy zarazem dostarczać mocy i bezpieczeństwa. Zatem św. Paweł uczy w tym porównaniu, że Kościół sam stoi silny we wierze prawdziwej, a przeto zbłądzić nie może i że także dostarcza swym wyznawcom siły i pewności dla poznania prawdy. Kto się zatem Kościoła trzyma, ten nie może chwiać się lub błądzić we wierze.
d) Tę prawdę głosiła też zawsze wszelka Tradycja Kościoła.
Zawsze bowiem i wszędzie wierzono, że w nieprzerwanym następstwie i w zjednoczeniu nauczycieli i stróżów wiary zachowuje się prawdziwa nauka bez skazy i że powód ku temu podają rękojmie Chrystusa Pana dane Kościołowi. Ile razy pojawiły się błędy przeciw wierze, to podstawą do ich potępienia a zatwierdzenia napastowanej nauki była zawsze wiara całego Kościoła i zgoda z nią wszystkich biskupów.
e) także rozum domaga się tej własności Kościoła, gdyż ona jest tylko następstwem jego celu i zadania, jakie mu wyznaczył boski Założyciel. Skoro bowiem Kościół ma wszystkich ludzi i po wszystkie czasy prowadzić do zbawienia, a ku temu nieodzowną jest prawdziwa wiara, przeto nie może Kościół we wierze pobłądzić, inaczej udaremniłby zamiary Chrystusowe.
Wniosek 1. Ponieważ Kościół słuchający jest obowiązany dać się nauczającemu kierować i nauczać, przeto i cała powszechna społeczność wiernych Chrystusowych, tj. cały Kościół łącznie, nie może wpaść w błąd co do wiary, jeżeli się trzyma Kościoła nauczającego, gdyż przez to są wszyscy wierni zabezpieczeni przed wszelkim pobłądzeniem co do prawd objawionych, jako też przed odstępstwem od prawdziwej wiary.
Wniosek 2. Z nieomylności Kościoła wynika dalej wniosek, że Kościół Chrystusowy nie może nigdy w swej wierze doznać reformy; reforma możliwa jest tylko, często nawet potrzebna, co do życia jego członków, gdyż są ludźmi podległymi ułomności.
4. Źródło nieomylności. Źródłem i powodem, dla którego urząd nauczycielski Kościoła jest nieomylny, jest jedynie pomoc Ducha Świętego, który sprawuje, że urząd ten w przechowywaniu i głoszeniu prawd objawionych pomylić się nie może.
"Lecz Pocieszyciel, Duch Święty... on was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, cokolwiek wam powiedziałem" (Jan 14, 26). "Lecz gdy przyjdzie on Duch prawdy, nauczy was wszelkiej prawdy" (Jan 16, 13).
Pomoc jednak Ducha Świętego przy wykonywaniu urzędu nauczycielskiego nie wyklucza wcale ludzkiego współdziałania, owszem tak wielce go się domaga, że sprawujący w Kościele urząd nauczycielski ściśle są obowiązani zbadać prawdę za użyciem wszelkich środków ludzkich, zwłaszcza przez modlitwę i poznanie źródeł objawienia.
Nieomylność urzędu nauczycielskiego Kościoła różni się też zasadniczo od nieomylności (nadzwyczajnej), jaką posiadali apostołowie, autorowie Pisma św. i prorocy na podstawie natchnienia. U tych bowiem było działanie Ducha Świętego pozytywne (czyli dodatnie), to znaczy oni wprost otrzymywali od Ducha Świętego treść nauki głoszonej lub spisanej. "Albowiem ja wam dam usta i mądrość, której nie będą mogli odeprzeć, ani się sprzeciwić wszyscy przeciwnicy wasi" (Łk. 21, 15). "I nie mogli się sprzeciwić mądrości i Duchowi Świętemu, który przez nich mówił" (Dz. Ap. 6, 10). Zaś u Kościoła nauczającego jest to działanie negatywne, to znaczy Duch Święty usuwa od niego błąd w przechowywaniu i głoszeniu prawd objawionych. Dar nieomylności nie jest też przymiotem wewnętrznym (habitualnie) urzędu nauczycielskiego, ani też osobistym darem każdego z osobna, kto ten urząd sprawuje, lecz jest łaską stanu czyli urzędu, a przeto osobistych błędnych zapatrywań nie wyklucza, lecz strzeże całego Kościoła nauczającego przed błędem i prowadzi do wydania należytych wyroków za pośrednictwem Opatrzności, wspierającej Kościół swój ciągłą pomocą Ducha Świętego.
5. Kto naucza w Kościele nieomylnie? Nieomylnie nauczają w Kościele: 1) zjednoczeni z papieżem biskupi tak a) na powszechnych soborach (Ecclesia in conciliis congregata), jak b) rozproszeni po całym świecie (Ecclesia dispersa), gdy łącznie z papieżem wypowiadają zgodę co do pewnej nauki objawionej. Jest to bowiem tylko inna forma soborów, gdyż wówczas jest także cały Kościół nauczający, chociaż nie fizycznie, to jednak moralnie zjednoczony, a przeto pewny Boskiej pomocy. W ten właśnie sposób potępiono wiele błędnych nauk w pierwszych wiekach Kościoła.
Nieomylność wyroków soborów powszechnych już stąd się okazuje, że one przedstawiają cały Kościół. Sobory odbywają się wprawdzie nie z (pozytywnego) wyraźnego ustanowienia Bożego, ani z czysto ludzkiego urządzenia, lecz są raczej pochodzenia apostolskiego, a chociaż nie są dla Kościoła nieodzownie potrzebne, to jednak bardzo są pożyteczne i zbawienne. Do ważności ich wyroków potrzebna jest tylko większość głosów (lecz nie jednomyślność) obecnych biskupów, zwłaszcza zaś potwierdzenie wyroków przez papieża.
Wniosek. Obowiązkiem jest przeto katolików wszystkie wyroki, jakie urząd nauczycielski Kościoła bądź w rozproszeniu po całym świecie, bądź uroczyście na powszechnym soborze do wierzenia podaje, przyjąć i uznać w równy sposób jako prawdy objawione i wierzyć w nie niezłomnie, gdyż Chrystus Pan w słowach swych nie uczynił pod tym względem żadnej różnicy.
2) Nieomylnie naucza w Kościele również sam papież, gdy mówi "z katedry", to znaczy, gdy wykonując swój najwyższy urząd pasterski i nauczycielski orzeka, wyrokuje, rozstrzyga na mocy swej najwyższej apostolskiej władzy, że jakiejś nauki wiary lub obyczajów mają się wszyscy należący do Kościoła trzymać stale i silnie.
Sobór Watykański (ses. 4, cap. 3) określa bliżej rodzaj i podstawy tej nieomylności. Uczy mianowicie, że papież wskutek pomocy Boskiej, przyrzeczonej mu w osobie św. Piotra, posiada tę nieomylność, jaką boski Zbawiciel dał swemu Kościołowi w nauczaniu prawd wiary lub obyczajów, zatem wyroki biskupa rzymskiego są przez się, a nie dopiero za zgodą Kościoła nieomylne. Warunkiem nieomylności urzędu nauczycielskiego papieża w Kościele jest, aby wyrok jego odniósł się 1) do definicji tj. do orzeczeń czyli wyroków w sprawach wiary lub obyczajów a wydanych na podstawie źródeł objawienia; 2) wyrok musi być wygłoszony z "katedry" tj. w charakterze najwyższego nauczyciela; 3) z zamiarem zobowiązania wszystkich wiernych. Nie zabezpiecza to jednak papieżowi jakiejś boskiej własności, ani osobistej nieomylności. Jest bowiem łaską stanu czyli urzędu, daną papieżowi nie dla jego osoby, lecz dla dobra Kościoła; zatem niezależnie od osobistej jego świętości odnosi się tylko do jego urzędu nauczycielskiego.
6. Uzasadnienie nieomylności papieża w urzędzie nauczycielskim. Że papież posiada rzeczywiście nieomylność w wykonywaniu swego najwyższego urzędu nauczycielskiego, wykazują świadectwa: 1) Pisma św. i 2) kościelnego Podania, nie mniej 3) samo zadanie Kościoła.
a) Pismo św. poręcza to w słowach odnoszących się do prymatu, gdyż jego dalszym następstwem jest właśnie nieomylność papieża. Chrystus uczynił św. Piotra fundamentem swego Kościoła i zapewnił, że Kościoła zbudowanego na Piotrze potęga piekła nie zwycięży:
1) "Tyś jest (Piotr tj.) opoka, a na tej opoce zbuduję Kościół mój a bramy piekielne nie zwyciężą go" (Mt. 16, 18). Skoro tedy papież, jako następca św. Piotra, jest fundamentem, na którym nieomylny Kościół ma stać do końca świata, niezwyciężony przez potęgi samego piekła, przeto nie może on zbłądzić we wierze, gdyż wtedy wraz z nim, w nim i przez niego cały Kościół również by zbłądził, co jest wprost na podstawie przyrzeczeń Chrystusowych niemożliwym.
2) Po zmartwychwstaniu ustanowił Chrystus Pan św. Piotra, a w nim każdego jego następcę na stolicy rzymskiej, najwyższym pasterzem i nauczycielem całego Kościoła. "Paś baranki moje, paś owce moje" (Jan 21, 15-17). Piotr tedy ma "paść" całą trzodę zdrowym pokarmem tj. zdrową nauką, więc i owce tj. matki czyli przełożonych duchownych, i baranki tj. ich synów duchownych czyli wiernych, a wszyscy mają jego głosu pasterskiego słuchać. To zaś jest możliwe tylko pod warunkiem jego nieomylności, gdyż wtedy tylko mogą mieć owce i baranki zupełne do niego zaufanie i wtedy słuchać go mają ścisły obowiązek.
3) Chrystus prosi szczegółowo za Piotrem, aby jego wiara się nie zachwiała i daje mu polecenie, by utwierdzał we wierze swych braci. "Ale ja prosiłem za tobą, aby nie ustawała wiara twoja, a ty niekiedy nawróciwszy się potwierdzaj bracię twoją" (Łk. 22, 32). Jak poprzednie łaski, tak i ta rękojmia i dodane do niej polecenie, nie odnosi się do Piotra, jako do człowieka prywatnego, lecz jako do głowy całego Kościoła, a więc także do każdego następcy św. Piotra. Jeżeli zaś Piotr ma utwierdzać braci, to nie potrafi tego spełniać inaczej, tylko pod tym warunkiem, że sam się we wierze nie zachwieje i przy utwierdzaniu innych sam w błąd nie popadnie.
b) Kościelne Podanie. Świadectw stwierdzających, że cały Kościół uznawał od najdawniejszych czasów nieomylność papieża w urzędzie nauczycielskim, dostarczają dzieła najstarszych nawet Ojców Kościoła, sposób postępowania wszystkich biskupów i wyroki soborów powszechnych.
Już św. Ireneusz uczy (adv. haer. 3. 3, 2), że z Kościołem rzymskim dla jego wybitnego pierwszeństwa powinien się zgadzać każdy kościół, tj. wszyscy wierni po wszystkich stronach świata, w nim bowiem przechowuje się zawsze apostolska Tradycja. Wszyscy biskupi, zwłaszcza gdy sobór nie mógł się zgromadzić, przedkładali wszelkie spory w rzeczach nauki objawionej do rozstrzygnięcia papieżowi i poddawali się jego wyrokowi tak, że od dawna ustaliła się zasada: "Roma locuta, causa finita" (Rzym orzekł, zatem sprawa skończona, tzn. załatwiona. – Aug. ser. 131, n. 10). Ojcowie 8 soboru powszechnego (w Konstantynopolu) stwierdzają, że rzymska stolica zawsze przechowywała nieskazitelnie katolicką religię, głosiła św. naukę i broniła zawsze czystej wiary. Sobór 14 powszechny w Lugdunie zaznacza, że wszystkie wątpliwości we wierze musi się rozstrzygać wyrokiem stolicy rzymskiej. Sobór Florencki nazywa papieża "Ojcem i nauczycielem wszystkich chrześcijan". Ostatni Sobór Watykański (1869) wznowił tylko wyrok poprzedniego soboru, a nieomylność papieża ogłosił jako prawdę (dogmat) wiary, obowiązującą wszystkich katolików do uznania i przyjęcia, tj. do wierzenia.
c) Nieomylność papieża w urzędzie nauczycielskim, wynika także z zadania, które Chrystus Pan dał swemu Kościołowi. Zadanie to polega przede wszystkim na nieskazitelnym i całkowitym przechowywaniu i głoszeniu nauki objawionej. Jeżeli więc zajdą spory co do pojmowania tej nauki lub jeżeli zaczną się szerzyć błędy jej przeciwne, wówczas ma Kościół ścisły obowiązek załatwić takie spory i wykazać błąd co do wiary lub obyczajów. A ponieważ nie zawsze da się sobór powszechny zgromadzić, zatem musi natenczas w jego zastępstwie orzekać sam papież, a przeto taki wyrok głowy Kościoła musi być wówczas stanowczy i nieomylny.
7. Przedmiot i zakres nieomylności. Kościół nauczający jest nieomylnym we wszystkim, co się tylko do objawienia Boskiego i zbawienia wiernych odnosi. Wynika to z celu i przeznaczenia Kościoła, założonego na to, aby ludziom po wszystkie wieki nieskażoną naukę Chrystusową głosił, a zatem nad nią czuwał, od błędów ją ochraniał, wątpliwości rozstrzygał, a zarazem środki do wiecznego zbawienia podawał i osiągnięcie tegoż zabezpieczył. Zakres nieomylności sięga przeto tak daleko, jak daleko sięga objawienie Boskie, które Kościół ma obowiązek ogłaszać, wyjaśniać i w czystości przechowywać.
Z tego wypływa, że urząd nauczycielski Kościoła jest nieomylnym:
a) w przechowywaniu i głoszeniu nauki objawionej, a zatem w prawdach wiary, gdyż Chrystus Pan dał mu Ducha Świętego, aby nauczał "wszelkiej prawdy", jaką sam ogłosił; nie mniej w prawdach obyczajności, gdyż wyraźnie polecił: "nauczając ich chować wszystko, com wam kolwiek przykazał".
b) w rozwijaniu i objaśnianiu nauki objawionej, tj. w ogłaszaniu takich prawd, które wprawdzie nie są wyraźnie objawione, lecz z objawionymi prawdami wiary lub obyczajów w tak ścisłym zostają związku, że same prawdy objawione nie mogłyby być w czystości i bez błędu zachowane, gdyby Kościół w tych także nie był nieomylny; wówczas bowiem nie mógłby samego urzędu nauczycielskiego bez ich poznania skutecznie wykonywać.
Dar nieomylności nie jest źródłem nowych objawień, lecz tylko bezpieczną a konieczną rękojmią, że Kościół dawne objawienie w całości posiada i należycie rozumie, wyjaśnia i ogłasza. Kościół nauczający nie może nowej jakiejś nauki zaliczyć do rzędu prawd objawionych, bo objawienie Boskie skończyło się i zamknęło ze śmiercią apostołów. Może atoli jakąś ogólną prawdę objawioną dokładniej określić i rozwinąć. W takiej bowiem prawdzie ogólnej mieści się często wiele prawd innych, które chociaż niewyraźnie tam zawarte, zostają przecież w koniecznym z nią związku. Wyjaśniając przeto i rozwijając prawdę objawioną, nie tworzy Kościół jakiejś nowej nauki. Taka bowiem pozornie nowa nauka jest nową tylko co do wyrazu, lecz nie co do treści, gdyż wzięta jest zawsze ze skarbnicy czyli źródła objawienia tj. z Pisma św. i Tradycji, jest więc tak starą, jak i one. Nowym zaś jest tylko wyrok Kościoła, że ta nauka zawiera się w Objawieniu, a nową wydaje się ona tylko dlatego, że jej przedtem dokładnie nie poznano i ściśle nie określono.
c) w rozstrzyganiu wątpliwości i sporów co do nauki objawionej, a więc także w rozpoznawaniu i potępianiu nauk błędnych.
To wynika z celu, dla którego Chrystus Pan dał Kościołowi dar nieomylności. Najbliższym celem był ten, by wszyscy ludzie mogli za pośrednictwem Kościoła otrzymać prawdziwy i niesfałszowany "depozyt wiary" tzn. wszystkie prawdy objawione. Lecz prawdy te narażone są ciągle na fałszywe u różnych ludzi pojęcia, na złośliwe zepsucie, na przekręcenie i skoślawienie, na pociski fałszywej umiejętności. Aby zatem Kościół mógł swój cel osiągnąć musiał Chrystus Pan dać mu nieomylność także w wyrokach co do owych prawd nieobjawionych, z którymi równocześnie same prawdy objawione stoją lub upadają, a nie mniej co do błędów lub wątpliwości przeciw nim podniesionych. Bez nieomylnego wyroku w takich rzeczach byłby urząd nauczycielski Kościoła tylko cieniem. Jakoż od najdawniejszych czasów zatwierdzał lub odrzucał Kościół ściśle sformułowane zdania czyli tezy lub całe dzieła. Jeżeli bowiem może Kościół nieomylnie określić, co jest prawdą objawioną, to może też nieomylnie poznać, co się jej sprzeciwia. Musi być zatem nieomylnym w piętnowaniu błędów przeciwnych prawdom objawionym, bez względu czy owe błędy powstały z niezrozumienia objawienia, czy z pychy i ze złego zamiaru, aby w miejsce prawdy od Boga objawionej wprowadzić ludzkie zapatrywania.
d) w oznaczaniu źródeł, z których się naukę objawioną czerpie. Tymi źródłami są Pismo św. i Tradycja. Kościół zatem rozstrzyga nieomylnie, co należy do Pisma św., i co stanowi Tradycję, wykłada nieomylnie, jak zawarte w nich Objawienie rozumieć należy, i czuwa nad ich całością czyli nieskazitelnością.
Normą, wedle której urząd nauczycielski Kościoła rozstrzyga spory co do spraw wiary, jest jedynie treść Pisma św. i Tradycji, to znaczy Kościół wyjaśnia w takim razie słowo Boże, poruczone sobie w Piśmie św. i Tradycji, a potępia przeciwne błędy i nowatorstwa.
e) we wszystkich wyrokach i urządzeniach, które się odnoszą do zbawienia wiernych, a zatem także w sprawach kultu czyli publicznej czci Boskiej i karności kościelnej.
8. Sposób spełniania urzędu nauczycielskiego. Kościół spełnia nieomylny urząd swój nauczycielski już to w zwyczajny, już też w nadzwyczajny sposób.
a) Zwyczajny i powszechny urząd nauczycielski wykonuje Kościół w ten sposób, że 1) przez wykonawców swego urzędu nauczycielskiego głosi jednozgodnie i trwale prawdy wiary i obyczajów z pokolenia na pokolenie; 2) że biskupi rozproszeni po świecie w jedności z papieżem bądź za nauką jaką zgodnie się oświadczają, bądź też naukę, w całym Kościele przyjętą i wyznawaną, milcząco stwierdzają.
Wykonawcami tego urzędu nauczycielskiego są biskupi katoliccy w zjednoczeniu z papieżem. Kapłani i diakoni są nauczycielami prawdy, ale tylko jako pomocnicy biskupów i z ich polecenia; oni są zatem świadkami i głosicielami wiary, przekazanej przez biskupów. Zatem urząd zwyczajny nauczycielski spełnia Kościół w ten sposób, że a) przez biskupów i ich pomocników ciągle głosi prawdy wiary i obyczajów, b) strzeże Pisma św. i jego znaczenie wykłada, c) błędy przeciwne wierze ustawicznie zwalcza, d) życie religijne chrześcijan jako wyraz ich zewnętrznej wiary pielęgnuje, e) kieruje wykształceniem katechetów i kaznodziejów, nadzoruje treść i sposób ich nauczania.
b) Nadzwyczajny urząd nauczycielski spełnia Kościół przez uroczyste wyroki w rzeczach wiary i obyczajów nie ciągle i trwale, lecz w pewnych tylko ważnych chwilach wygłaszane, a mianowicie:
1) na soborach powszechnych, gdy zgromadzeni biskupi jako zbiorowe ciało nauczycielskie Kościoła wyroki w rzeczach wiary wydają a papież wyroki te zatwierdza;
2) gdy papież sam, jako najwyższy pasterz i nauczyciel wszystkich chrześcijan, wydaje uroczysty wyrok z katedry w sprawach wiary lub obyczajów albo potępia naukę, sprzeciwiającą się prawdzie objawionej;
3) gdy papież uchwały na synodzie partykularnym przyjęte wyraźnie uznaje i potwierdza.
9. Znaczenie i powaga urzędu nauczycielskiego w Kościele. Nieomylność wyroków urzędu nauczycielskiego, zabezpieczona ciągłą pomocą i kierownictwem Ducha Świętego, nadaje im najwyższą powagę i znaczenie. Wyroki przeto Kościoła nauczającego mają wartość, znaczenie i skuteczność, nie dopiero wskutek zgodzenia się na nie całego Kościoła (słuchającego), lecz zupełnie niezależnie od niego i jedynie dla najwyższej powagi Boskiej. A przeto wszyscy wierni są obowiązani wyrokom urzędu nauczycielskiego Kościoła okazywać bezwarunkowe i chętne posłuszeństwo. Co Kościół nauczający jako prawdę objawioną do wierzenia podaje, to należy uznać i przyjąć wiarą nie tylko czysto ludzką i naturalną, lecz owszem boską i nadnaturalną, opierając się na tej boskiej rękojmi, że Kościół Chrystusowy nigdy nie może podać błędu do wierzenia.
a) Boska powaga Kościoła a zarazem rękojmia nieomylności jego wyroków opiera się na wyraźnych słowach Chrystusa: "Jako mnie posłał Ojciec i ja was posyłam" (Jan 20, 21). "Daną mi jest wszystka władza na niebie i na ziemi". (Na podstawie tej władzy następuje rozkaz): "Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody" (Mt. 28, 19). Chrystus Pan nakazuje też bezwarunkowo słuchać Kościoła: "Kto was słucha, mnie słucha" (Łk. 10, 16).
b) Apostołowie postępowali również wedle poleceń swego Mistrza. A tak głęboko byli przejęci wiarą w nadprzyrodzoną pomoc Ducha Świętego, iż wyrok Soboru w Jerozolimie rozpoczynają słowy: "Zdało się Duchowi Świętemu i nam" (Dz. Ap. 15, 28). Wziąwszy urząd i władzę posłanników Chrystusowych stwierdzali prawowitość posłannictwa swego i prawdziwość swej nauki cudami, a następnie domagali się dla opowiadania swego, jako słowa Bożego, posłuszeństwa i wiary: "Miasto Chrystusa poselstwo sprawujemy, jakoby Bóg przez nas napominał" (2 Kor. 5, 20).
Wartość wyroków nauczającego Kościoła polega przeto nie na większej lub mniejszej uczoności, cnocie, mądrości lub liczbie sędziów wiary, lecz jedynie na pomocy Ducha Świętego, który w potrzebie uzupełnia ludzkie niedostatki i ułomności. Zatem znika obawa nieudolności umysłowej, niedbałości w badaniu źródeł Objawienia lub skłonności ludzkich u nauczycieli i sędziów wiary, a to przez wzgląd na opiekę i pomoc Ducha Świętego, którego Chrystus Pan właśnie dla usunięcia takich ludzkich niedostatków Kościołowi swemu przyobiecał.
Wniosek. Należy przeto wiarą nadnaturalną i boską to wszystko przyjąć: 1) Co Kościół cały jako wyraźną prawdę wiary ogłasza, 2) co się zawiera w uroczystych orzeczeniach papieża i soborów, 3) co stały i zwyczajny urząd nauczycielski Kościoła do wierzenia podaje.
X. Dr. Jougan, Katolicka dogmatyka ogólna dla szkół średnich. Lwów 1898, ss. 170-180.
========================================================================
DOGMATYKA KATOLICKA
PODRĘCZNIK SZKOLNY
KS. DR MACIEJ SIENIATYCKI
PROFESOR UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO W KRAKOWIE
–––––––––
CZĘŚĆ ÓSMA
O KOŚCIELE CHRYSTUSOWYM
––––––––
ROZDZIAŁ TRZECI
USTRÓJ KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO
Kościół katolicki z ustanowienia Chrystusa składa się z duchownych i świeckich. Duchowni sprawują potrójny urząd w Kościele: urząd pasterski, czyli władzę rządzenia, urząd nauczycielski, czyli władzę nauczania, i urząd kapłański, czyli władzę udzielania Sakramentów, odprawiania Mszy św. itp.
Duchowni, sprawując w Kościele potrójny urząd, wykonują w dalszym ciągu potrójny urząd, jaki sam Chrystus sprawował, póki na ziemi przebywał.
II. O urzędzie nauczycielskim Kościoła katolickiego, o jego nieomylności
1. Pojęcie i przedmiot nieomylności Kościoła. Pan Jezus na to założył Kościół, aby tenże wiernych prowadził do zbawienia. Do spełnienia tego zadania potrzeba, by Kościół nieomylnie pouczał wiernych swoich, w co mają wierzyć i jak postępować, aby do nieba dojść mogli. Nieomylnie, bo gdyby się mógł mylić w nauczaniu, na nic by się nie przydała wiernym jego nauka – zamiast do prawdy, wiodłaby do błędu. Dlatego to Pan Jezus wyposażył swój Kościół darem nieomylności w nauczaniu.
2. Kto w Kościele katolickim dar nieomylności posiada? Ci, którzy po Apostołach, odziedziczyli urząd nauczycielski. Są nimi: Ojciec Święty, jako głowa i nauczyciel całego Kościoła, i znowu Ojciec Święty wraz ze wszystkimi Biskupami, jako jedno ciało nauczycielskie tegoż Kościoła. Dlatego to Ojciec Święty i Biskupi nazywają się Kościołem nauczającym, wszyscy inni wierni Kościołem słuchającym.
3. Co to jest dar nieomylności Kościoła katolickiego? Jest to przywilej Kościoła, dany mu przez Ducha Świętego, który go strzeże od popełnienia błędu wtedy, kiedy wiernych naucza prawd Bożych.
Duch Święty tak oświeca i kieruje Kościołem nauczającym, że ten, w spełnianiu swego urzędu nauczycielskiego, nigdy się nie może pomylić. Sprawcą tedy tej nieomylności Kościoła jest Duch Święty. Nie jest ona skutkiem wykształcenia lub przyrodzonej mądrości Biskupów, bo i najmędrsi Biskupi pozostają ludźmi, a więc mylić by się mogli, gdyby nie wpływ na nich Ducha Świętego, który ich od błędu strzeże.
4. Jakie prawdy są przedmiotem nieomylności Kościoła nauczającego? a) Prawdy przez Boga objawione; b) wszystkie inne prawdy, które z objawionymi w ścisłym zostają związku.
a) Prawdy przez Boga objawione.
Pan Bóg objawił pewne prawdy ludziom, aby w nie wierzyli, postanowił prawa, jak 10 przykazań Boskich, aby według nich żyli, podał środki uświęcające, jak Sakramenty święte, aby przez nie się zbawiali. Prawdy wiary, prawa moralności i środki zbawienia, oddał Bóg Apostołom, a przez nich Kościołowi swemu, jakby w depozyt. Jest to jakby drogi skarb, powierzony straży Kościoła. Kościół ma go strzec, aby się nic z niego, aż do skończenia wieków nie uroniło; aby żadna prawda, żadne prawo, żaden Sakrament św. nie zaginęły lub nie zostały zmienione. Z tego też skarbu ma Kościół wydobywać prawdy Boże, jakby perły drogie i ludziom je rozdzielać. Innymi słowy: ma ludzi pouczać, jakie prawdy Bóg objawił, ma te prawdy objaśniać; ma uczyć, jakie prawa moralne Bóg przepisał i jakich środków nadprzyrodzonych mają ludzie używać, aby się do nieba dostać. Otóż w nauczaniu objawionych prawd wiary, praw moralności i środków zbawienia Kościół nie może się mylić.
Z tego wypływa, że kiedy Kościół ogłasza jaką prawdę, to nie sam ją wynalazł, ale ją wyjął niejako z tej skarbnicy wiedzy Bożej, powierzonej jego straży. Podobnie jak górnik, kiedy wydobywa z kopalni nowy diament, nie stwarza go sam, jak uczony, kiedy nowe prawo przyrody odkryje, nie sam to prawo przyrodzie nadał, ale tylko istniejące prawo w przyrodzie, przez Boga jej nadane, światu obwieścił, podobnie i Kościół nie sam tworzy prawdy, które wiernym, jako dogmaty wiary ogłasza, ale otrzymane w spuściźnie od Apostołów, przez Boga im objawione, wiernym do wierzenia podaje. Tego, czego go nauczyli Apostołowie, on wiernych uczy, jako prawd nie swoich, ale Bożych, nie nowych, ale starych, w które zawsze w Kościele wierzono, choć może nie z taką jasnością i wyrazistością, jak później po ogłoszeniu ich za dogmaty wiary, wszyscy wierni wierzą.
b) Wszystkie inne prawdy, które z objawionymi w ścisłej pozostają łączności.
Byli i są ludzie, tak świeccy jak i duchowni, katolicy i heretycy, którzy wiele mówili i pisali już to o samych prawdach objawionych, już też o takich, które z objawionymi w ścisłym pozostają związku. I tak, filozofowie omawiają w swych dziełach wiele prawd, należących tak do filozofii, jak i do religii, jak np. o stworzeniu świata, o pochodzeniu człowieka, o duszy ludzkiej itp.; wielu pisało o prawach moralnych, a więc znowu o rzeczach należących do religii – wygłaszali o tych kwestiach swe opinie, pisali książki. Otóż Kościół musi, nieomylnie, umieć osądzić, czy one są zgodne z nauką objawioną, czy nie. Bo przypuśćmy, że Kościół, pomyliwszy się sam, zaleca swym wiernym opinie, książki niezgodne z nauką Chrystusową, wtedy nie byłby wiernym stróżem nauki Chrystusowej, nie byłby zbawcą dusz ludzkich. Zamiast dobrej paszy, podawałby owcom swym truciznę. Albo znowu, gdyby, będąc omylnym, naukę dobrą, książkę dobrą potępił, jako heretycką – wyrządziłby krzywdę jej autorowi, wprowadziłby zamieszanie w umysłach wiernych i drugi raz nie znalazłby u nich posłuchu swym rozkazom.
A zatem, kiedy Kościół katolicki potępia to lub owo zdanie, opinie, książkę, jako rzeczy heretyckie lub niezgodne z prawdą objawioną, to i wtedy jest nieomylny i nie wolno katolikowi wtedy być przeciwnego zdania.
Nie może nikt rozumnie powiedzieć, że katolik uczony przez nieomylne orzeczenia Kościoła jest krępowany w badaniach naukowych. Nie jest krępowany, tylko chroniony od popadnięcia w błąd. Rozum w swych badaniach dąży do znalezienia prawdy. Jeśli mu Bóg i Kościół nieomylny tę prawdę pokazują, której szuka, nie można tego nazywać krępowaniem rozumu. Błądzić, grzeszyć i potępić się, nie jest zaletą wolności, ale jej wadą lub nadużyciem – przeto, kiedy Kościół nas od tego nadużycia wstrzymuje, wdzięczność się mu za to należy. Kiedy matka nie pozwala dziecku biegać nad przepaścią, to takie ograniczenie wolności dziecka jest dla niego dobrodziejstwem, a nie krzywdą.
5. W naukach świeckich, jak np. matematyka, fizyka, gramatyka, historia i inne, o ile te nauki nie dotykają pola religijnego nie jest Kościół nieomylnym. I gdyby, czy to Papież, czy Biskupi zabrali głos w tych naukach, wartość ich zdania zależeć będzie, tak jak każdego innego uczonego, od wartości dowodów, jakimi poprą swe twierdzenia.
2. Ojciec Święty jest nieomylny
1. Kiedy Ojciec Święty jest nieomylny? Sobór Watykański (1870 r.), na którym prawda o nieomylności papieskiej została ogłoszona jako dogmat wiary katolickiej orzekł, że Papież wtedy tylko jest nieomylny:
a) Jeśli przemawia jako głowa, pasterz i nauczyciel całego Kościoła.
Pamiętać trzeba, że osoby, piastujące w społeczeństwie jakiś urząd, np. sędziego, króla, mogą występować w swych przemówieniach, w swych czynnościach, albo w charakterze swego urzędu, jako król, sędzia, albo tylko jako osoby prywatne. Nie każde słowo sędziego, króla jest wyrokiem, prawem, ale wtedy tylko, kiedy mówi czy działa jako król, jako sędzia, a więc zachowując w swym działaniu pewne formy przez prawo przepisane, wyraźnie zaznaczając, że on to mówi, nie jako osoba prywatna. Podobnie i Papież jest nieomylny tylko wtedy, kiedy przemawia do wszystkich wiernych Kościoła, jako ich przełożony najwyższy, pasterz, ojciec, nauczyciel, namiestnik Chrystusa, dając w swych przemówieniach wyraźnie do poznania, że w takim charakterze, a nie jako osoba prywatna przemawia. Gdyby więc Ojciec Święty rozmawiał z kim prywatnie, choćby o rzeczach wiary, gdyby napisał książkę teologiczną, list do Biskupa jednego lub więcej, w sprawach ich diecezji obchodzących, nie byłby wtedy nieomylnym.
b) Kiedy poucza wiernych o prawdach dotyczących wiary i obyczajów.
Kiedy więc wyraźnie zaznacza, że to, czego On, jako Namiestnik Chrystusa na ziemi, naucza, jest prawdą przez Boga objawioną, jest dogmatem wiary katolickiej albo jest prawdą w ścisłym związku z prawdami objawionymi zostającą, że przeciwne twierdzenie byłoby heretyckie, podejrzane o herezję, nierozumne itp., w takich razach jest Ojciec Święty nieomylny.
Z tego widzimy, że oszczerstwem jest twierdzić, jakoby katolicy wierzyli, że Papież w każdym słowie, zdaniu, w każdej dziedzinie wiedzy ludzkiej, jest nieomylny, i by rozstrzygnąć nieomylnie jakikolwiek spór, choćby w rzeczach świeckich, wystarczy tylko zapytać się Papieża. Tego żaden rozumny katolik nigdy nie utrzymywał.
2. Ojciec Święty jest nieomylny.
a) Św. Piotr i jego następcy, Papieże, są z ustanowienia Pana Jezusa opoką, fundamentem Kościoła Chrystusowego. Mają mu tedy, tak jak fundament domowi, udzielić jedności, siły i trwałości i to tak wielkiej, że Kościół Chrystusowy, na nich wsparty, ma trwać aż do skończenia świata i "bramy piekielne nie przemogą go". Jedność i trwałość Kościoła zależy przede wszystkim od jedności jego członków w prawdziwej wierze. Kiedy wszyscy jego członkowie wyznają te same prawdy, których uczył Chrystus i Apostołowie, Kościół Chrystusowy trwa – gdyby znów choć jeden błąd wcisnął się w naukę Kościoła, już ten Kościół nie byłby Chrystusowym; Kościół Chrystusowy przestałby istnieć, bramy piekła przemogłyby go. A zatem następcy św. Piotra, jako fundament Kościoła, mają tę jedność i nieskazitelność wiary utrzymać. Nie mogliby tego uczynić, gdyby byli omylnymi, przeciwnie, nauczając błędu, sami przyczyniliby się do zburzenia Kościoła Chrystusowego, pomogliby bramom piekła do zniszczenia go, a to się wprost sprzeciwia niezawodnym obietnicom Chrystusa, a więc Papieże są nieomylni.
b) Ojciec Święty jest z ustanowienia Pana Jezusa pasterzem, naturalnie dobrym, całego Kościoła. Pasterz dobry prowadzi owce na paszę dobrą, nie karmi ich trucizną. Owce oczywiście winny słuchać głosu pasterza i iść tam, gdzie je pasterz wiedzie. Gdyby więc Ojciec Święty mylił się w nauczaniu prawd religijnych, dawałby wiernym zamiast zdrowej paszy tj. prawdziwej nauki, truciznę tj. fałszywą naukę. Z winy tedy takiego pasterza, którego przecież Pan Jezus kazał słuchać, zatrułyby się owce tj. wierni. Cały Kościół Chrystusowy przestałby istnieć, bo Kościół wyznający fałszywą naukę, nie jest już więcej Kościołem Chrystusowym – a to znowu jest niemożliwym, bo Pan Jezus przyobiecał swemu Kościołowi trwanie aż do skończenia świata. A zatem Ojciec Święty jest nieomylny.
c) Wiara w nieomylność Papieża zawsze była wyznawana w Kościele katolickim:
α) Ojcowie nazywają Stolicę Świętą: "siedzibą wiary", wyroki jej w sprawie wiary stawiają na równi z wyrokami Soborów powszechnych, nazywają ją "strażnicą prawowierności", "najwyższym trybunałem wiary", "pogromicielką herezyj" wprost "nieomylną", na jej wyroki w sprawach wiary już z góry przystają.
β) Papieże sami, bez Soborów, potępiają powstałe herezje. Przez 300 lat, w czasie prześladowań chrześcijan, nie mogły się Sobory zbierać, a jednak w tym czasie wiele herezyj potępili Papieże.
Biskupi uważają wyroki Papieży, potępiające herezję, za ostateczne załatwienie sprawy. Św. Augustyn, kiedy Papież Innocenty I potępił herezję Pelagianów, powiedział w kazaniu do ludu: "Sprawa teraz już skończona, oby i herezja miała już koniec".
γ) Sobory powszechne, w których brali udział Biskupi całego Kościoła, Wschodu i Zachodu, dostarczają niezbitych dowodów wiary Kościoła w nieomylność Papieża:
Na Soborze Efeskim 431, legaci papiescy oświadczają całemu Soborowi, że Piotr św. kolumna wiary, dotąd żyje w swoich następcach i wyrokuje. Ojcowie Soboru nie protestują przeciw temu, ale mówią, że zniewoleni listem Papieża, potępiają herezję Nestorianów.
Ojcom Soboru Chalcedońskiego 451, przepisał Papież Leon Wielki formułę wiary. Ojcowie jednogłośnie ją przyjmują, nazywając Papieża "fundamentem wiary".
Tak samo innym Soborom przepisywali Papieże, jak mają sobie postąpić z jaką sprawą, dotyczącą wiary, a nigdy ich rozkazy nie wywołały protestu.
Na Soborze Konstantynopolitańskim IV (VIII powszechny) 869, Ojcowie tak Wschodu jak i Zachodu, podpisują formułę wiary, ułożoną jeszcze przez Papieża Hormisdę (um. 523), która tak brzmiała: "Ponieważ obietnica Chrystusa dana św. Piotrowi: Tyś jest opoka... nie może się nie spełnić, dlatego też spełnienie tego, co w niej powiedziane, same fakty potwierdzają, bo na Stolicy Apostolskiej zawsze była zachowana nieskalana religia katolicka" i dlatego Ojcowie tego Soboru niezgadzających się z orzeczeniami Stolicy Świętej stawiają na równi z odpadłymi od Kościoła.
Na Soborze Lyońskim II (1274 r.), Kościół Wschodni uznaje Papieża za głowę Kościoła, a o jego nieomylności tak mówi: "Tak jak Rzymski Kościół, przed innymi, obowiązany jest bronić wiary prawdziwej, tak, jeśli jakie co do wiary powstaną kwestie, jego wyrokiem winny być ostatecznie rozstrzygnięte". Tylko nieomylny Papież może w sprawach wiary tak rozstrzygać.
Sobór Florencki (1439 r.) powiada, że wszyscy wierni mają w to wierzyć, że "Papież jest głową Kościoła i wszystkich chrześcijan Ojcem i Nauczycielem, i że jemu w osobie Piotra św. powierzona została przez Jezusa pełna władza paść owczarnię Chrystusową i rządzić całym Kościołem". Głowa Kościoła, nauczyciel wiary wszystkich wiernych, pasterz z pełną władzą, musi być nieomylny.
3. O nieomylności Biskupów
Jak widzieliśmy, powierzył Pan Jezus najwyższą władzę nauczania, i to w sposób nieomylny, św. Piotrowi i jego następcom, Papieżom. Ale z ustanowienia Pana Jezusa władzę nauczania w Kościele nie sam tylko Ojciec Święty posiada, mają ją i Biskupi. Czy i oni są nieomylni? Jeden, drugi Biskup, mylić się może w nauczaniu prawd wiary, ale kiedy wszyscy Biskupi na świecie – wszyscy moralnie (1) – za wiedzą i zgodą Ojca Świętego nauczają w swoich diecezjach czegoś, co z religią jest w łączności, to wtedy są nieomylnymi. Tak samo, kiedy Biskupi z całego świata zjadą się na Sobór powszechny i razem z Ojcem Świętym ogłoszą jakąś prawdę wiary, są wtedy nieomylnymi (2). A zatem co do nieomylności Biskupów trzeba wierzyć: Biskup każdy z osobna mylić się może, ale cały episkopat katolicki, razem z Ojcem Świętym na czele, jest w nauczaniu nieomylny.
1. Pan Jezus, wysyłając Apostołów na cały świat, powiedział do nich: Idąc tedy, nauczajcie wszystkie narody... a oto ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata (3).
Obiecał tedy Pan Jezus być przy Apostołach nauczających, nie po co innego oczywiście, tylko, aby ich, kiedy będą nauczać, uchronić od błędu, czyli, co na jedno wychodzi, uczynił ich nieomylnymi. Obietnica ta dotyczyła i następców Apostolskich, Biskupów, bo Pan Jezus powiedział: "A oto ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata". Do końca świata Apostołowie żyć nie mogli, zatem te słowa obietnicy musiały się odnosić do Biskupów, którzy są następcami Apostołów w urzędzie nauczycielskim. Nie odnosiły się do każdego Biskupa z osobna, bo, jak historia uczy, wielu Biskupów zostało nawet heretykami, jak Nestoriusz, biskupi Ariańscy i inni, a więc, ponieważ słowa Pana Jezusa muszą się spełnić, odnoszą się przeto do episkopatu całego, zbiorowo uważanego i znaczą, że Biskupi razem z Ojcem Świętym zgodnie nauczając jakiejś prawdy religijnej, mylić się wtedy nie mogą.
2. To, czego tak jasno dowodzi Pismo św., potwierdza nieprzerwana nauka Kościoła. Zawsze orzeczenia Soborów, a więc Biskupów razem z Ojcem Świętym, uznawano w Kościele katolickim za dogmaty wiary. Ojcowie mówią, że jak czterem Ewangeliom, tak trzeba wierzyć uchwałom odnoszącym się do wiary, zapadłym na Soborach. Naukę Kościoła, a więc Biskupów i Ojca Świętego, nazywają: drogą królewską, źródłem prawdy, uważają ją więc za nieomylną.
4. Normą wiary dla katolika jest nauka Kościoła
Wszyscy chrześcijanie zgadzają się na to, że powinniśmy wierzyć we wszystko, co Bóg objawił. Chodzi jednak o to, skąd, napewne i nieomylnie, możemy się dowiedzieć, co Bóg objawił?
Dowiadujemy się od Kościoła nauczającego, tj. od Ojca Świętego i Biskupów. Ich nauka jest normą, regułą wiary dla każdego katolika.
1. Pan Jezus, jak widzieliśmy, ustanowił w Kościele swoim nieomylny urząd nauczycielski. Powierzył go najpierw św. Piotrowi i reszcie Apostołów, a potem ich następcom: Ojcu Świętemu i Biskupom. Im polecił, aby nauczali wszystkie narody... zachowywać wszystko, co im przykazał, zobowiązał wszystkich ludzi, pod karą potępienia, wierzyć im: "kto uwierzy... będzie zbawion, kto nie uwierzy, będzie potępion"; posłannictwo to ich miało trwać aż do skończenia świata, bo aż do skończenia świata obiecał być z nimi nauczającymi: "A oto ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". A zatem Ojciec Święty i Biskupi mają nas pouczać nieomylnie, co Bóg objawił i w co mamy wierzyć.
2. Zawsze też Kościół Chrystusowy podawał swoje nauczanie za normę wiary dla wiernych. Definicje dogmatyczne Soborów powszechnych, orzeczenia Papieży, uznawano jak widzieliśmy, w całym Kościele za najwyższą regułę wiary, od której nie było odwołania.
3. Powiedzieliśmy wyżej, że Kościół katolicki nauczający dowiaduje się o prawdach objawionych, które wiernym głosi, z dwóch źródeł: z Pisma św. i Tradycji. Źródła te dostępne są wprawdzie wszystkim wiernym, ale nie to, co by sami przez prywatne ich badanie w nich znaleźli, jest dla wiernych normą wiary, tylko to jedynie, co Kościół katolicki z tych źródeł zaczerpnie i wiernym, jako objawione poda. A więc zawsze żywe słowo Kościoła (nauka jego) nauczającego jest dla katolika wyrocznią wiary.
4. Wprost przeciwnie utrzymują protestanci. Twierdzą oni że wszystko, co Bóg objawił, znajduje się w samym Piśmie św. i każdy człowiek, aby się dowiedzieć w co ma wierzyć, nie ma o to nikogo pytać, tylko wziąć Pismo św. do ręki i czytać, a co mu się zdaje, że tam napisane, w to wierzyć. Protestanci tedy nie uznają ani Kościoła, ani nikogo w ogóle, za nauczyciela prawd objawionych, ale za jedynego nauczyciela wiary podają Pismo św.
Katolicy przeciwnie: wierzą wprawdzie i oni, że w Piśmie świętym zawierają się prawdy przez Boga objawione, ale zarazem wierzą w to, że nie każdy człowiek ma wprost sam z Pisma św. się dowiadywać, w co ma wierzyć, ale o tym co w Piśmie św. napisane, ma go pouczyć autentycznie i nieomylnie Kościół Chrystusowy. W Kościele Chrystusowym podobnie się dzieje, z ustanowienia Chrystusa, jak w społeczeństwie świeckim. Społeczeństwo ma swój kodeks praw (zbiór praw); każdy może go czytać i studiować prywatnie, ale tłumaczenie pewne, autentyczne i nieodwołalne, należy albo do samego króla, albo do sędziów, ustanowionych do tego przez króla. Byłoby głupstwem mówić: Nie potrzebujemy żadnej władzy, żadnego sędziego, mamy księgę ustaw w ręku, przy wszystkich powstających wątpliwościach wystarczy do niej zaglądnąć, aby się przekonać, kto ma słuszność, a kto nie. Podobnie i w Kościele katolickim: może ktoś czytać Pismo św., badać Tradycję, ale nie to, co on sam wyczyta i zbada, będzie normą wiary dla niego i dla innych, ale to, co Kościół nieomylnie, autentycznie, jako zawarte w Piśmie św. ogłosi.
5. Zasada protestantów wprost się sprzeciwia postanowieniom Chrystusa, który za normę wiary podał nam naukę Kościoła, tj. Ojca Świętego i Biskupów, ale jest ona nadto jeszcze nierozumną.
Zasada protestantów jest nierozumną, bo człowiek sobie zostawiony nie może sam poznać nieomylnie, z Pisma świętego tylko, prawd objawionych.
a) Zanim zacznie ktoś czytać księgi Pisma św., musi wprzód wiedzieć na pewne, że te właśnie księgi, a nie inne, są napisane z natchnienia Ducha Świętego, bo tylko w takich znajdują się prawdy objawione. Tego nie można poznać ani z samych ksiąg, bo one zewnętrznie niczym się nie różnią od książek religijnych, napisanych przez ludzi nienatchnionych, ani od uczonych, bo każdy uczony jest człowiekiem omylnym, mógł się sam pomylić, mógł chcieć drugiego w błąd wprowadzić; ani przez własne badanie, bo każdy w badaniu pomylić się może, a potem badania takie musiałyby poprzedzić studia kilkunastoletnie, a nie każdy wierny może się takim studiom oddawać. Wielu nie ma na takie studia ani czasu, ani zdolności, ani środków.
b) Przypuśćmy tę możliwość, że ktoś doszedł do pewności, które księgi są napisane z natchnienia Ducha Świętego. Ale oto nowe nasuwają mu się trudności.
Pismo św. miejscami jest łatwe do zrozumienia, ale znowu w bardzo wielu miejscach bardzo trudne. I nic w tym dziwnego, bo nawet książki świeckie, np. utwory poetów, choćby nowożytnych, kodeksy prawa, bywają przez ludzi bardzo uczonych rozmaicie rozumiane, a cóż dopiero powiedzieć o księgach świętych, z których niektóre były napisane przed 4000 lat, w języku nam obcym, przez autorów żyjących w całkiem odmiennych warunkach, niż dzisiejsze. Wskutek tych trudności, człowiek choćby uczony, zostawiony swemu rozumowi, niechybnie Pismo św. błędnie pojmie.
Protestanci mówią, że sam Duch Święty tłumaczy Pismo św. czytającemu je. Jak nieprawdziwym jest ten wybieg, stąd się pokazuje, że wszystkie sekty protestanckie, a jest ich bez liku, każda po swojemu rozumie Pismo św., wprost odmiennie niż druga. Tych tak jasnych słów Pana Jezusa: "To jest ciało moje", jest przeszło 200 rozmaitych tłumaczeń protestanckich. Czy Duch Święty może uczyć ludzi sprzeczności?
c) Zasada protestantów prowadzi do rozbicia jedności wiary i do zupełnego niedowiarstwa.
Do rozbicia jedności wiary
Każdy czyta biblię i ma w to wierzyć, co się mu zdaje, że tam napisane. Zważywszy, jak trudne jest miejscami Pismo św. do zrozumienia, mając przy tym na względzie różne usposobienia czytającego, zdolności, wykształcenie, namiętności, uprzedzenie, już z góry można powiedzieć, że dwóch ludzi się nie znajdzie, którzy by jednakowo rozumieli całe Pismo św. To przypuszczenie potwierdza historia. Niemal każdy u protestantów inaczej Pismo św. rozumie. A więc o jedności wiary nie może być mowy.
Do niedowiarstwa.
Jeśli każdy ma wierzyć temu, co wyczytał w Piśmie św., a każdy co innego wyczytał, to daremny trud, byśmy coś na pewne o objawieniu wiedzieć mogli, najmądrzej tedy będzie wierzyć tylko w to, co sam rozum mówi, nie oglądając się na objawienie Boże. A to już jest czyste niedowiarstwo. Historia też uczy, że racjonalizm angielski w XVIII w. – deizmem zwany – później przeszczepiony do Francji i do całej Europy, gdzie przemienił się w bezbożność, wyrósł na zasadzie protestanckiej wolności tłumaczenia Pisma św.
–––––––––––
Ks. Dr. M. Sieniatycki, Prof. Uniw. Jagiell. w Krakowie, Dogmatyka katolicka. Podręcznik szkolny. Wydanie ósme, rozszerzone i poprawione, ZASTOSOWANE DO PROGRAMU MIN. W. R. I O. P., Kraków 1930, ss. 214-225. (a)
Przypisy:
(1) "Moralnie wszyscy", nie znaczy wszyscy co do jednego, ale tak ich wielu i z różnych stron świata, że można powiedzieć, iż cały Kościół nauczający jest przez nich reprezentowany.
(2) Dobrze pamiętać o tym trzeba, że aby Biskupi nieomylnie nauczali jakiej prawdy, nie muszą w tym celu zjeżdżać się na Sobór, ale równie są nieomylnymi, kiedy tej prawdy w swych diecezjach uczą i w tym nauczaniu są zgodni między sobą i z Ojcem Świętym.
(3) Mt. 28, 19.
=========================================================================
Nieomylność Papieża
KS. FRANCISZEK HETTINGER
1. Romanum Pontificem, cum ex Cathedra loquitur... ea infallibilitate pollere, qua Divinus Redemptor Ecclesiam suam in definienda doctrina de fide vel moribus instructam esse voluit (Concilium Vaticanum, Constitutio dogmatica I de Ecclesia Christi, cap. 4). Według powyższych słów Soboru Watykańskiego, nieomylność Papieża to samo znaczy, co i nieomylność Kościoła; chcąc zatem zrozumieć naturę i rozciągłość tamtej, należy nasamprzód objaśnić w krótkości tę drugą. Nie masz religii chrześcijańskiej bez Kościoła, a nie masz Kościoła bez powagi i władzy; władza jest skuteczną zasadą jedności, bez niej, w miejsce porządku będzie anarchia, w miejsce zgody – rozdwojenie. Jedność zaś Kościoła jest dwojaka: jedność w wierze i jedność w miłości i społeczności kościelnej: Congregatio, quae in unum connexum corpus atque compactum unitate fidei atque charitatis assurgit (S. Ambr. De off. III, 3). Lecz tej drugiej nieodzownym warunkiem jest pierwsza: przede wszystkim więc jedność w wierze; o tę jedność Chrystus Pan przed męką swoją prosił Ojca dla uczniów swoich (Jan. 17, 20); ona jest zadaniem i celem całego dzieła Odkupienia, ona pieczęcią i znamieniem boskości Kościoła Chrystusowego. Z tego wypada, że jako Kościół nigdy nie ustanie aż do skończenia świata, tak też nigdy w błąd nie wpadnie i jedności w wierze nie straci (infallibilitas passiva, mediate et quoad finem). Wiarę zaś Kościół otrzymuje ex auditu (Rzym. 10, 17), przez nauczanie kościelne; a zatem nauczający urząd kościelny nie może zbłądzić, gdy, na miejscu Chrystusa i pomocą Jego kierowany, przedstawia wiernym prawdy objawione, jako obowiązującą dla każdego i nieomylną normę i regułę wiary (infallibilitas activa, immediate et quoad subjectum). "Bo" – mówi św. Augustyn (De utilit. cred. c. 9) – "do prawdziwej religii przychodzi się tylko przez wiarę, a zatem tylko przez powagę rozstrzygającą, w najwyższą powagę przyodzianą". Tym sposobem nauka wiary, jak niegdyś z ust samegoż Chrystusa spływała na rzesze za Nim idące, tak dziś i po wszystkie wieki, z ust nauczającego urzędu kościelnego spływa na wiernych, i gdy słowo jego prawdę ogłasza do uszu, Duch Święty łaskę wiary wlewa do serca (I Jan. 2, 20-27. 1, 1-5). Magisteria forinsecus, adjutoria quaedam sunt et admonitiones; cathedram in coelo habet, qui corda docet (S. August. in 1 Joan. Tract. III, 13). Tak więc zakłada się fundament wiary i rośnie i rozwija się, zawsze i nasamprzód za sprawą Chrystusa, działającego w duszy człowieka, ale zawsze też za pośrednictwem kościelnego nauczania, jako widomego organu Jego i narzędzia. Zatem też wszyscy po wszystkie czasy wierni zawsze mają wiarę w zasadzie tę samą; lecz zarazem także, gdy Kościół, wedle różnych czasów i potrzeb, wiernym odpowiada na zapytania ich, i błąd w coraz nowych kształtach występujący odpiera, i herezje zbija, i powierzony mu depozyt wiary coraz jaśniej i głębiej i wszechstronniej rozwija, wierni, dzięki temu nieustającemu nauczaniu Kościoła, coraz wyżej postępują w poznaniu Chrystusa i nauki Jego, i tenże jeden starodawny skarb prawdy objawionej coraz pełniej w nowych kształtach i wnioskach i zastosowaniach posiadają. A iż wszyscy, ilu ich jest synów i członków Kościoła, z taką samą zupełną ufnością i wiarą słuchają tego nauczania kościelnego, z jaką niegdyś uczniowie słuchali słów Jezusa z własnych ust Jego, dlatego zawsze i wszędy jednaż jest wiara we wszystkich: wiara zbudowana na gruncie mocnym, ręką samegoż Pana założonym, a przeto oparta na Nim samym, który go strzeże i pomocą swoją wspiera aż do skończenia świata. Tym więc sposobem biskupi, złączeni z Papieżem, gdy na soborze, lub bez soboru, spełniają zlecony im od Boga urząd kościelnego nauczania, czynią to w charakterze postanowionych od Pana świadków prawdy katolickiej, zawartej od początku w zleconym Kościołowi depozycie wiary, czy to wyraźnie – explicite – czy też w zarodzie tylko – implicite – tj. w premissach, swojego czasu, jak dąb z żołędzi, rozwinąć się mających; dlatego także biskupi, z Papieżem złączeni, są sędziami w rzeczach wiary, stanowiącymi o prawdziwym sensie i wykładzie Pisma świętego i świadectw Tradycji (Conc. Trid. sess. IV; Conc. Vatican. De fid. cap. 2); dlatego wreszcie, tym samym, że są nieomylnymi świadkami i sędziami, są także nieomylnymi nauczycielami, i odpowiednim fundamentem pod nadprzyrodzoną w duszach ludzkich budowę wiary, która potem objawia się zewnętrznym wyznaniem. Taki więc jest katolicki proces wiary. Więc nie w charakterze zastępców czy pełnomocników, jakoby w imieniu diecezjan swoich, występują biskupi na soborze; bo oni są nauczyciele, a diecezjanie są uczniami ich; oni są sędziowie, a diecezjanie podlegają wyrokowi ich. Ani też świadectwem swoim obecną, w danej chwili, wiarę trzody swojej poświadczają, ale naukę pasterzy, przodków swoich, Ojców świętych, "aby" powiada Wincenty Leryneński (Commonit. c. 30, 33), "według wyroków tychże, starodawna święta wiara miała uroczyste stwierdzenie". Ani też na wielkości ich diecezji, albo na większym blasku szczególnego którego z nich stanowiska, polega znaczenie ich świadectwa i wyroku, ale na świadectwie dawnych, zwłaszcza jeśli apostolskich, podań, które z sobą przynoszą, bo biskupi, powiada Tertulian (De praescr. c. 20, 32), "są przekazicielami nasienia apostolskiego". "Tradycja apostolska", mówi św. Ireneusz (Adv. haer. III, 2), "przez następstwo biskupów w Kościele się przechowuje"; to tylko, co oni jako podanie przynoszą, jest prawdziwym podaniem, "bo podanym przez tych, których rzeczą i zadaniem jest podawać". Ani też, wreszcie, na własnej ich nauce i doświadczeniu i bystrości i jakich bądź zaletach osobistych opiera się ważność ich sędziowskiego urzędu w rzeczach wiary; urząd ten nie odrzuca wprawdzie ludzkich także środków i pomocy, ale nie od tych ludzkich pomocy ma swoje w Kościele znaczenie, wszystkich wiernych do zgodzenia się obowiązujące, jedno od wyższego nadprzyrodzonego czynnika, którym jest dana mu od Chrystusa władza i obietnica, poręczająca nieomylność jego. Jak się ma rozumieć ta nieomylność? Dla jaśniejszego określenia jej, obaczmy naprzód, czym się różni od innego rodzaju nieomylności, który jest skutkiem inspiracji, czyli bezpośredniego i pozytywnego natchnienia od Boga, a który wyłącznie jest własnym Księgom świętym Starego i Nowego Przymierza. "Księgi te", mówi Sobór Watykański (l. c., cap. 2), "Kościół ma za święte, nie by ludzką tylko pracą powstały i ludzką powagą przyjęte były, ani też dlatego tylko, że Objawienie bez błędu w sobie zawierają, ale dlatego, że z natchnienia Ducha Świętego spisane, Boga samego mają autorem i, jako takie, Kościołowi zostały podane". Pierwotnie więc i właściwie Bóg sam jest autorem księgi natchnionej; nie w tej myśli, by sam ją napisał, ale że sam pobudził człowieka do napisania tego, co napisanym mieć chciał, i niczego innego, jedno co chciał; od Niego samego wyszła i pobudka i pomoc nadprzyrodzona ku spisaniu księgi. Różne jeszcze, w granicach tego określenia, mogą być sposoby działania Ducha Świętego na piszącego: w pewnych księgach, mianowicie w proroczych i w dydaktycznych, osobne jeszcze daje pisarzowi świętemu bezpośrednie i nadprzyrodzone objawienie; w innych zaś, jakimi są księgi historyczne, gdzie treść i przedmiot już są pisarzowi wiadome, dodaje mu, prócz pobudki do pisania, tylko pomoc swoją w samym pisaniu, która go broni od błędu, w sposobie zaś przedstawienia rzeczy swobodę mu pozostawia (S. Thom. II 2 q. 175 a. 2; Bellarm., De verb. Dis. I, 15). Ostatecznie jednak przyczyną nieomylności nie będzie i być nie może nic innego, jedno działanie Ducha Świętego, a skutkiem tego działania, uchylenie wszelkiej możliwości błędu od człowieka, w danym zakresie i celu nieomylnością obdarzonego. Z tego dwojakiego względu, nieomylność nauczania kościelnego schodzi się z inspiracją; w dalszych jednak punktach od niej się różni. Księgi święte, skutkiem inspiracji, są w zasadzie i w zupełności dziełem Ducha Świętego, autorem ich jest Bóg; wyroki zaś nauczającego urzędu kościelnego, mimo zapewnionej im nieomylności, są w zasadzie i nasamprzód dziełem ludzkim, tylko że pomocą Ducha Świętego od błędu zabezpieczonym. W Księgach świętych, działanie Ducha Świętego ma charakter pozytywny, dodatni, skutkiem czego, według zdania, powszechnie między teologami przyjętego, cała treść Księgi, tak pod względem zdarzeń, które opowiada, jak i pod względem wyroków, które w sobie zawiera, powstaje z bezpośredniego natchnienia i za bezpośrednią pomocą Ducha Świętego (S. Hieron., Praef. in Ep. ad Philem.; S. Aug., Ep. 82 i Contra Faust., II, 5; S. Thom., Sum. II 2 qu. 1 a. 1); w wyrokach powagi kościelnej przeciwnie, Duch Święty naprzód i bezpośrednio działa negatywnie, ujemnie, pozostawiając tych, do których wydawanie takowych wyroków z urzędu należy, własnej rozwadze, zastanowieniu i poszukiwaniu, a tylko błąd uchylając od nauki ich, o ile takową, jako należącą do wiary i obyczajów, do zbawienia potrzebną, a zatem i wszystkich obowiązującą, z urzędu ogłaszają. Stąd też nieomylność, wynikająca z inspiracji, rozciąga się na całą treść i osnowę Ksiąg świętych, gdy, przeciwnie, nieomylność nauczania kościelnego, jaką sprawuje broniąca od błędu pomoc Ducha Świętego, odnosi się tylko do nauki wiary i obyczajów. Taka bowiem pomoc Boska, ludzką działalność nieomylnie wspierająca, dostateczną daje rękojmię należnego spełnienia zadania, na urząd kościelny włożonego, które wyłącznie się zasadza na strzeżeniu i ogłaszaniu objawionego już składu wiary, powierzonego mu przez Chrystusa. Prorocy zaś i Apostołowie byli powołani do ogłoszenia prawd, które Bóg przez nich dopiero światu objawiał; zaczym potrzebne im było bezpośrednie natchnienie Ducha Świętego, aby przez nie poznali i w duchu oglądali tajemnice, których żaden umysł ludzki własną pracą dociec ani oglądać nie zdołał. Z tego się okazuje inne jeszcze, odrębne znamię nieomylności nauczania kościelnego. Bóg, powiada Bellarmin (De Rom. Pontif. IV, 2), jako postanowił i obiecał cel, którym jest zachowanie całości i czystości wiary, tak też obiecał i środki, do tego celu wiodące. Lecz między tymi środkami naczelne miejsce zajmuje pilne badanie i roztrząsanie dokumentów Objawienia i podań kościelnych, bo łaska nieomylności nie znosi ludzkiej działalności, złożonego z ludzi urzędu kościelnego, ale raczej domaga się jej, jako warunku swego. Jako więc pewni jesteśmy niezmiennego po wszystkie czasy spełnienia się obietnicy Zbawiciela, tak również mamy i tę pewność, że nigdy nie chybią warunki, które koniecznie spełnienie się tej obietnicy poprzedzać powinny. Nie było też przykładu, by Kościół kiedy bądź, wobec heretyków, pozwolił na podawanie w wątpliwość wydanych przez sobory powszechne wyroków dogmatycznych, pod pozorem, że zgromadzeni na nich, jako sędziowie w rzeczach wiary, biskupi nie mieli należnej swobody, albo bez należnego przygotowania i zastanowienia wyrok swój wydali. Katolik wierzy w nieomylność nauczania kościelnego dlatego, że Chrystus Pan ją obiecał; a spełnienie się tej obietnicy poręcza Opatrzność Boska, w szczególny sposób nad Kościołem czuwająca. Jako rozdziały wód, tak serce królewskie w ręce Pańskiej (Przyp. 21, 1). Bóg ma niezliczone ukryte drogi, którymi prowadzi serca ludzkie, nie tylko wolności ich nie znosząc, ale, owszem, z nią i przez nią cele swe boskie osiągając. "Kto w tę Opatrzność Boską, kierującą sprawy tej ziemi, nie wierzy, z tym", powiada św. Augustyn (De utilit. cred. c. 15), "próżna rzecz mówić jeszcze o religii". Tak więc, w najogólniejszym zarysie, organem i przedstawicielem nieomylnego nauczania kościelnego są wszyscy biskupi Kościoła katolickiego, którym, jako następcom Apostołów, zlecono jest nauczać wszystkie narody (Mt. 28, 19), ku budowaniu ciała Chrystusowego (Efez. 4, 12), czyli, jednym słowem, Kościół nauczający. Zastosujmy teraz te ogólne zasady do naszego przedmiotu.
2. Wszelkie władze i zlecenia i obietnice, jakie otrzymali Apostołowie, dane im zostały od Pana nie inaczej, jedno łącznie z Piotrem i zależnie od Piotra; tak więc i episkopat katolicki nie inaczej, jedno w zgodzie i w zależności od Piotra, tj. od Stolicy Apostolskiej, jest organem nieomylnego nauczania kościelnego; pod tym warunkiem tylko biskupi są nauczycielami Kościoła powszechnego, i mają udział w danych Kościołowi nauczającemu obietnicach. Stolica Apostolska przeciwnie, ma zupełność władzy w Kościele, i dlatego jej dany jest urząd nauczania całego Kościoła tak, jak jej przystoi jurysdykcja nad całym Kościołem; Papież, następca Piotra św., jest ojcem i nauczycielem wszystkich wiernych. Dlatego łaska nieomylności własna jest nauczycielskiemu urzędowi jego, bo urząd ten jest narzędziem i drogą do ogłaszania prawdy, do obrony, do tłumaczenia, do strzeżenia jej od błędu, dla dobra i całości wszystkiego Kościoła. Dlatego Zbawiciel, oznajmując Piotrowi to zadanie i urząd jego w Kościele, uczynił to nie tylko w słowach, wyróżniających go od drugich Apostołów (Mt. 16, 18), ale nadto wyraźnie zaznaczył wyższość jego nad nimi, jako umacniającego w wierze, nad tymi, którzy przez niego mają być umocnieni (Łk. 22, 32); jako pasterza nad tymi, którzy przez niego mają być paszeni. Papież zatem, następca Piotra św., jest organem nieomylności dogmatycznej, na mocy obiecanej urzędowi jego – o ile jest nauczycielem wszystkiego Kościoła – pomocy Ducha Świętego. Stąd też wyroki jego w rzeczach wiary, tym samym, że skutkiem wspierającej go pomocy Boskiej są nieomylnymi, same przez się (ex sese) wiernych do zgodzenia się obowiązują, a nie wtedy dopiero, gdy do nich przystąpi uznanie i przyzwolenie episkopatu. Bo i biskupi są członkami Kościoła, zbudowanego na opoce Piotrowej, i oni także liczą się do tych braci, których Piotr umacnia, i do tych owiec, które Piotr pasie, lubo w stosunku do wiernych powierzonej każdemu diecezji, są także nauczycielami i pasterzami i sędziami, postanowionymi przez Ducha Świętego, aby rządzili Kościół Boży, aby prawdy wiary przedstawiali i bronili, i, w moc urzędu swego, posłuszeństwa dla siebie żądali. Tak więc dwojaki mamy organ nieomylnego nauczania kościelnego: episkopat Kościoła powszechnego i Stolica Apostolska. Jaki jest wzajemny tych dwóch organów stosunek? Łatwo rozwiązać to pytanie i wykazać czczość wszelkich, podnoszonych przeciw niemu, rozmyślnych, czy nierozmyślnych fałszywych wniosków i nieporozumień; chodzi tylko o postawienie kwestii w świetle właściwym. Nieomylność Papieża, w dogmatycznych wyrokach jego, nie sprzeciwia się w niczym nieomylności powszechnego episkopatu katolickiego; ale również byłby w błędzie, kto by sobie wyobrażał tę nieomylność Papieża, jako wprost tylko i luźnie obok nieomylności episkopatu stojącą, i zewnętrzny tylko i czysto przygodny z nią związek mającą. Byłoby to zgoła jednostronną i martwą, a zatem i prawdy w sobie nie mającą abstrakcją, kto by chciał dzielić żyjące ciało Chrystusowe, i członki odłączać od głowy, i głowę odrywać od członków, które jedenże Duch ożywia i jedenże dech żywota przenika, które, według obietnicy Zbawiciela, poręczającej Kościołowi jedność, jako znamię Boskości jego, nigdy nie mogą być rozdzielone; w takim oderwaniu, Kościół byłby kadłubem, a nie ciałem żyjącym, a tym samym też nie byłby prawdziwym Kościołem. Organicznie, a nie mechanicznie, należy rozumieć związek łączący biskupów z Papieżem: nie stoją oni jeden obok drugiego, ale są jeden w drugim, tj. Papież, jako głowa, w żyjącej jedności wiary z członkami, czyli z biskupami, i tym samym przedstawiający w osobie swojej Kościół powszechny; i podobnież, biskupi, jako członkowie, złączeni z głową, z Papieżem, i jednymże Duchem ożywieni, i tylko w tej jedności z głową żyjący, bo odłączeni od niej, byliby umarli. Jest to zatem jedna i taż sama, wszystkiemu uczącemu ciału Kościoła obiecana od Zbawiciela łaska nieomylności, która zarówno się objawia, bądź w orzeczeniu Stolicy Apostolskiej, łącznie z biskupami, na soborze lub bez soboru wydanym, bądź w wyroku Papieża, jako "ojca, nauczyciela i sędziego w rzeczach wiary", jeszcze przed zwołaniem soboru, lub zgodzeniem się drugich biskupów, ogłoszonym; jedna i taż sama łaska nieomylności, w obu przypuszczeniach, zarówno broni od błędu oznajmiony wszystkiemu Kościołowi, i wszystek Kościół obowiązujący artykuł wiary; bo, w obu przypuszczeniach, z jednejże zasady nieomylność ta wynika i na jednymże fundamencie się opiera, tj. na nadprzyrodzonym, przez Chrystusa i Ducha Jego rządzie i kierunku Kościoła, a zatem też nasamprzód, głowy Jego, i widomego Namiestnika Chrystusa. Można zatem robić różnicę między nieomylnością Papieża a nieomylnością soboru, ale dwie części tego rozróżnienia niezupełnie sobie odpowiadają, bo może być Papież bez soboru, ale sobór bez Papieża nie jest soborem. Nieomylność Papieża nie jest to nic innego, jedno nieomylność Kościoła; Papież dlatego tylko i o tyle tylko posiada nieomylność, że i o ile Kościół ją posiada. I nawzajem, nieomylność Kościoła jest to nieomylność Papieża, głowy Kościoła, którego słuchając, społeczność wiernych zawsze pozostanie wolną od błędu. Bo nie dwie nieomylności Pan obiecał Kościołowi, ale jedną, której przedstawicielem może być zarówno bądź głowa sama, bądź głowa z członkami, tj. z biskupami, na soborze czy bez soboru z nią złączonymi. Taż sama Opatrzność Boska, która Kościół broni od błędu, tym samym właśnie broni od błędu głowę Kościoła, najwyższego Pasterza, któremu zlecono jest wszystkim owcom podawać paszę czystej nauki. Jako z jednejże duszy, ciało ożywiającej, pochodzi wszystka rozmaitość czynności życia organicznego, tak jedenże Duch ożywia i przenika duchowne ciało Chrystusa, którym jest Kościół, i bądź przez głowę samą, bądź przez głowę, w połączeniu z przedniejszymi członkami, którymi są biskupi, sprawuje czynność zasadniczą życia kościelnego, tj. ogłoszenie prawdy, a odrzucenie błędu. Nieomylność więc Papieża i nieomylność Kościoła nauczającego nie są to dwie rzeczy, jedna drugą wyłączające, ale raczej jedna drugą w sobie zawierające, nie jedna obok drugiej, ale raczej jedna w drugiej istniejące. Kościół, w całej powszechności członków swoich, i nauczających i nauczanych, i biskupów i świeckich, jest filarem i utwierdzeniem prawdy (I Tymot. 3, 15) i nie może podlegać błędowi; i dlatego, aby takim był, nieomylność obiecana jest całej powszechności Kościoła nauczającego, przez który prawda ma się przechowywać w czystości. A ten Kościół nauczający, dlatego właśnie że ma być stróżem nieomylnym całości wiary, w nauczaniu swoim odnosić się ma do tego, który umacnia braci, do najwyższego pasterza i nauczyciela, od którego samiż nauczyciele pojedynczych kościołów uczyć się mają, do kamienia węgielnego, na którym wspierając się, stają się filarami kościołów swoich. Tak więc nieomylność wspólna jest i całemu Kościołowi, i powszechności biskupów, i najwyższej głowie Kościoła, ale na różny sposób. Ani pojedynczy wierny nie przedstawia całego Kościoła, ani pojedynczy biskup całego episkopatu katolickiego; ale Papież w osobie swojej przedstawia w zupełności i posiada papiestwo; najwyższa zwierzchność Kościoła w osobie jego występuje jako konkretna rzeczywistość. Stąd też nieomylność, obiecana najwyższej głowie Kościoła, jego osobie się należy i do niej przywiązana jest; sam tylko Papież w osobie swojej ma zlecony sobie naczelny urząd nauczania, i dlatego też sam w osobie swojej opatrzony jest darem nieomylności; gdy, przeciwnie, pojedynczy biskup nie inaczej, jak w połączeniu z całym episkopatem ma władzę nauczania całego Kościoła, a zatem i odpowiedni tej władzy dar nieomylności. Z pewnego więc względu słusznie można nieomylność Papieża nazwać osobistą, tj. w takim znaczeniu, że najwyższa władza nauczania, z przywiązanym do niej darem nieomylności, Papieżowi dana jest we własnej jego osobie, nie zaś w związku z drugimi, albo w zależności od drugich, jak ją mają biskupi, nie każdy z osobna, ale tylko wszyscy razem w jedności z Papieżem. Ale dar ten nieomylności dany jest Papieżowi nie dla korzyści i pożytku własnej jego osoby, jedno dla dobra i posługi Kościoła; stąd też Kościół dar ten zowie charyzmatem, gratia gratis data (zob. Conc. Vatican. Const. de Eccl. cap. IV; I Piotr. 4, 10. I Kor. 12, 4), tj. łaską, daną dla pożytku drugich; zatem i dar ten nie chroni od błędu osoby Papieża, o ile jest osobą, ani tym bardziej jeszcze nie czyni jej bezgrzeszną. Nie sama bezwzględnie osoba Papieża jest nieomylną, bo gdyby tak było, ponieważ Papież zawsze i we wszystkim, co mówi lub czyni, jest osobą, zawsze też i we wszystkim byłby nieomylnym. Z tego więc względu dar nieomylności nie może się zwać osobistym. Nieomylność obiecana jest urzędowi, który Papież w osobie swojej piastuje; obiecana jest osobie urzędowej, a nie osobie prywatnej: Non enim, mówi Melchior Canus (De loc. theol. VI, 8), fides interior Rom. Pontificis Ecclesiae est necessaria, nec illius occultus et privatus error Ecclesiae nocere posset. Quapropter non est necesse, ut interioris fidei conservatione Rom. Pontificibus Deus semper assistat. A nadto i urzędowi nieomylność obiecana jest w pewnych tylko warunkach i zdarzeniach, tj. wtedy tylko, kiedy Papież sprawuje swój urząd najwyższego sędziego w rzeczach wiary, do całego Kościoła się odnoszących; żadną więc miarą ta nieomylność nie jest stanem habitualnym, ani osobistym, wciąż trwającym przymiotem Papieża. Nie można też zwać jej cudem, we właściwym tego słowa znaczeniu, jak podobnież i nadprzyrodzona skuteczność sakramentów nie zowie się u teologów cudowną; cud bowiem jest zdarzeniem, przechodzącym zwykły porządek natury; gdy przeciwnie, skuteczność łaski Boskiej, bądź w nauczaniu wiary, bądź w szafowaniu sakramentów, należy do zwykłego biegu ustanowionego przez Chrystusa porządku nadprzyrodzonego.
3. W takim to, jak je powyżej objaśniliśmy, znaczeniu, Sobór Watykański przypisuje Papieżowi nieomylność: "gdy mówi ex cathedra, tj. gdy sprawując swój urząd powszechnego chrześcijan Pasterza i Nauczyciela, wedle najwyższej swej powagi apostolskiej, naukę jaką wiary lub obyczajów, jako przez wszystek Kościół zachowywać się mającą, orzeka" (Conc. Vatic. Const. de Eccl. cap. IV). Miano to ex cathedra jest tylko konkretnym wyrazem, oznaczającym wyrok najwyższej władzy i powagi nauczającej, której orzeczenie, w rzeczach wiary i obyczajów, wszystek Kościół do zgodzenia się i posłuszeństwa obowiązuje. Kościół tak samo przyjął ten wyraz, powszechnie używany przez teologów, dlatego, że najodpowiedniej wyraża prawo i fakt, tak dawno jak Kościół sam istniejące, jak w innych czasach przyjął i dogmatycznie zatwierdził inne podobnież wyrazy, np. wyraz consubstantialis (ομοούσιος), transsubstantiatio, forma corporis itp. Ale i wyraz sam ex cathedra nie jest nowy. Św. Cyprian w wielu miejscach mówi o katedrze, albo o jedynej katedrze Piotrowej (Epist. 43, 5; 59, 14; 55, 8; 75, 17); tak samo św. Optat Milewitański (Contra Parmen. II 2, 3, 5, 6), św. Hieronim (Epist. 15 ad Damas.; Epist. 97 ad Pammach.), św. Augustyn (Ep. 53 ad Generos.; Psalm. c. Donat.), Prudencjusz (Peristeph. XI, 31) i wielu innych Ojców używają na przemian tegoż wyrazu, albo równoznaczących: Sedes Petri, Locus Petri, – stolica, miejsce Piotrowe. Lecz kto mówi o katedrze, cóż innego może mieć na myśli, jedno że zajmujący ją mówi z niej i naucza – loqui ex cathedra? I to "zgadzanie się z katedrą Piotrową", którego konieczność i obowiązek Ojcowie tak często zalecają, w jakiż inny sposób może mieć miejsce, jedno przez poddanie się wyrokom, z tej katedry pochodzącym? Z tego już łatwy wniosek, co należy rozumieć przez ten wyraz: Locutio ex cathedra, i jakie są warunki wyroków papieskich, które się tą nazwą oznaczają. Locutio, albo definitio dogmatica ex cathedra, jest to wolne, bez żadnego przymusu wydane dogmatyczne orzeczenie Papieża, w kwestii, odnoszącej się do wiary lub obyczajów, a wydane z zamiarem zobowiązania wszystkich wiernych do zupełnego, i w zewnętrznym wyznaniu i w sercu, na takowe orzeczenie zgodzenia się (zob. Bellarm., De Rom. Pont. IV, 3; Suarez, De fide, disp. V, 8; Ballerini, De vi et rat. primat. XV, 24). O ile więc jest rzeczą pewną, że tylko takie orzeczenie dogmatyczne, wszystek Kościół obowiązujące, nosi na sobie charakter locutionis ex cathedra, o tyle też z drugiej strony nie masz wątpliwości, że i w razie opuszczenia pewnych formuł zewnętrznych, jak np. zagrożenia klątwą sprzeciwiającym się itp., orzeczenie takie charakteru swego nie traci, jeśli skądinąd wyrażony w nim jest, w jaki bądź sposób, jasno i niewątpliwie zamiar Papieża, zobowiązania całego Kościoła do zgodzenia się i posłuszeństwa. (Zob. Ballerini l. c., not. 1). Nie chodzi tu o tę lub ową formę, ale tylko o jakie bądź jasne i niewątpliwe wyrażenie woli Papieża, iż na mocy urzędu swego i władzy, jako najwyższy Pasterz Kościoła, zamierza i chce wydać wyrok, wszystkich wiernych obowiązujący. Z tej więc zasady, według powszechnej nauki teologów, nie mogą się poczytywać za wyroki ex cathedra: 1) proste rozkazy papieskie, do pewnych tylko zdarzeń i okoliczności się odnoszące; 2) sądy o pojedynczych osobach; 3) deklaracje i odpowiedzi papieskie na zapytania, przez biskupów lub innych do Stolicy Apostolskiej zanoszone (Melch. Canus, Sum. theol. VI, 8; Bellarm. l. c., IV, 14), chociażby nawet tyczyły się rzeczy do wiary należących; 4) wszelkie dekrety papieskie, odnoszące się do karności, jako mające na celu nie prawdy wiary i obyczajów, ale tylko zewnętrzny rząd i porządek kościelny; 5) wszelkie zdania i wnioski, ustnie czy na piśmie wypowiadane przez Papieża, w formie czysto naukowej i w charakterze osoby prywatnej (Bened. XIV, De syn. dioec. praef. VI, 8; Melch. Canus l. c.); 6) na koniec, co się rozumie samo przez się, nie jest wyrokiem ex cathedra samo tylko zaniechanie wydania takowego, gdyby mianowicie Papież, w sporze wprost wiarę obchodzącym i stanowczego rozstrzygnięcia wymagającym, poprzestał tylko na nakazaniu milczenia obu stronom, jak to miało miejsce w smutnej sprawie Honoriusza I (zob.), tylokrotnie, w dobrej czy w złej wierze, jako argument przeciw nieomylności Papieża powoływanej (zob. Gutachten der theol. Facultät der Jul. Maximil. Universität Wurzbg, 1869, p. 46 i nast.; Ballerini l. c., c. 15). Lecz cośmy wyżej powiedzieli o orzeczeniach soborowych, to również w zupełności tyczy się i dogmatycznych wyroków papieskich. Każde orzeczenie soborowe następuje nie inaczej, jak po uprzednim roztrząśnieniu i sprawdzeniu tradycji kościelnej; jest to powinność kościelnego urzędu nauczającego, w sumieniu obowiązująca, jest to norma i prawidło postępowania jego. Ale jak z jednej strony wierni zawsze przypuszczać powinni, że Kościół, przed każdym orzeczeniem swoim, tę powinność i ten warunek spełnił, tak z drugiej strony, dochodzić rzeczywistego spełnienia ich nie mogą; z czego samo przez się wynika, że spełnienie czy niespełnienie tego warunku nie może stanowić odpowiedniego kryterium prawomocności jakiego bądź, czy to soborowego, czy papieskiego orzeczenia. Zawsze więc Papieże tak będą postępować, jak dotąd postępowali. "Wedle różnych potrzeb czasów i okoliczności, bądź zwołując sobory powszechne, bądź zasięgając zdania Kościoła, po wszystkim świecie rozprzestrzenionego, bądź synodów miejscowych, bądź innych, jak je Opatrzność Boska podawała, pomocy używając, orzekali i do wierzenia podawali to, co z Pismem świętym i z podaniami apostolskimi przy pomocy Boskiej zgodnym być poznali" (Conc. Vatic. Const. de Eccl. cap. IV). Lecz pewnego i ściśle określonego prawa, którego by w postępowaniu swoim trzymać się był zobowiązany, jak nie masz dla soboru, tak również nie masz i dla Papieża, bo rozmaite są sposoby i drogi, które mu Opatrzność Boska podać i wskazać może, ku poznaniu w danym razie i orzeczeniu prawdy. Kościołowi dość tego, jeśli wie, że Papież wydał swój wyrok bez przymusu i z zastanowieniem, bez czego żaden czyn człowieka nie może być aktem ludzkim, a zatem też nie może mieć siły obowiązującej dla drugich; ale przepisywać mu jakie bądź zewnętrzne prawidła i warunki, których by w wydawaniu wyroków swoich trzymać się powinien, tego Kościół nie może, ani też nawet żadnego zgoła nie miałby prawa do tego, skoro Piotr św. otrzymał obietnicę nieomylności, niezależnie od żadnych, jakich bądź ze strony Kościoła warunków (zob. Suarez, De fide, disp. V, sect. 1, n. 11). Ani to zatem nie może być zasadą do osądzenia autentyczności wyroku ex cathedra, by Papież przedtem, jak chcieli niektórzy, zasięgnął zdania synodu rzymskiego, albo kolegium kardynalskiego, albo przynajmniej przybocznych teologów swoich (zob. Benettis, Privileg. D. Petri vindic. vol. I, p. 3...). Jeśli Papież, jak zawsze to czynił i, wedle możności, zawsze czynić będzie, zasięga w takich razach zdania Kościoła rzymskiego, czyni to dla uczczenia jego, iż jest Kościołem następcy Piotra św.; wszakże nieomylność wyroku, przez Papieża wydanego, nie będzie skutkiem rady tego, lub innego jakiego bądź Kościoła, ale jedynie skutkiem obietnicy Boskiej, danej Głowie Kościoła (zob. Phillips, Kirchenrecht, II, p. 339). Bóg, jako obiecał to, co jest celem, tak też obiecał tym samym środki, do osiągnięcia celu tego potrzebne, i nic by nam to nie pomogło, że wiemy, iż Papież jest nieomylnym, ile razy bez przymusu i z zastanowieniem wyroki swoje stanowi, gdybyśmy zarazem nie wiedzieli, że Opatrzność Boska, na mocy samejże obietnicy swojej, nigdy tego nie dopuści, by Papież kiedy bądź miał wydać wyrok swój bez zastanowienia (zob. Bellarm. l. c., IV, 2; Ballerini l. c., cap. 15). Podstawą i miarą wiary naszej i pewności o nadprzyrodzonej i nieomylnej prawdzie każdego orzeczenia dogmatycznego, czy to wydanego przez sobór powszechny, czy przez Papieża, jest jedynie i wyłącznie moc i mądrość Boska, która, wedle obietnicy swojej, tę nieomylność sprawuje; ludzka działalność, do orzeczenia tego się przyczyniająca, jest tylko narzędziem, całkiem poddanym onej pierwszej i najwyższej Przyczynie, i przez nią kierowanym i rządzonym. Jako na soborze, nie dłuższe czy krótsze trwanie obrad wstępnych, ani większa czy mniejsza liczba biskupów obradujących, nadaje zapadłemu wyrokowi siłę jego nadprzyrodzoną i dogmatyczną wagę, wszystek Kościół do zgodzenia się obowiązującą, tak samo jest i z wyrokiem papieskim ex cathedra. Wszelkie, jakie kiedy bądź, dawniej i za czasów naszych, przeciw nieomylności papieskiej podnoszone wątpliwości i obawy, – ze względu na możliwe w każdym człowieku, a więc i w Papieżu, ludzkie skłonności i namiętności, i stosunki i okoliczności, albo nawet i fizyczne cierpienia i choroby, mogące w danym razie ujemnym wpływem swoim zaciemnić umysł i skrzywić sąd jego, a tym samym i błędny nadać kierunek postanowieniom i wyrokom najwyższej w nauczaniu Kościoła powagi jego, – nie z innego źródła wypłynęły, jedno z braku wiary, albo należnego zrozumienia łaski Bożej, która, jak uczy Kościół, mocna jest, "choćby nawet oporną wolę naszą do Boga pociągnąć" (Secreta Missae Dom. IV p. Pent.). Zwycięska i wszelkie zawady pokonywająca moc łaski Bożej, jako duszę przejrzaną niechybnie doprowadza do zbawienia (S. August., ad Simplic. I, 2; De corrept. et gratia, XIV, 45; XII, 38), tak również najwyższego Pasterza Kościoła, wedle obietnicy Zbawiciela, nie wbrew wolnej woli jego, ale z nią i przez nią, za pomocą zrządzeń zewnętrznych i wewnętrznych natchnień, niechybnie doprowadza do prawdy. "Bo któż", powiada św. Augustyn (De corrept. et gratia, VIII, 17), "śmiałby twierdzić, że wiara Piotra, pomimo modlitwy Chrystusa, by nie ustała, byłaby jednak ustała, gdyby Piotr był chciał, aby ustała, tj. gdyby był nie chciał wytrwać aż do końca? jak gdyby Piotr w jaki bądź sposób inaczej chciał, niż Chrystus za nim prosił, aby chciał? Bo któż tego nie rozumie, że wtedy byłaby ustała wiara Piotra, gdyby była ustała ta wola, którą wierny był, a przeciwnie, że wytrwać miała, skoroby taż wola wytrwała? Ale iż wola przygotowywana jest od Pana, dlatego nie mogła być próżną prośba Chrystusa za nim. Kiedy więc prosił za nim, by nie ustała wiara jego, o cóż innego prosił, jedno o to, by miał w wierze wolę najwolniejszą, i najmocniejszą, i niczym niezwyciężoną, i najwytrwalej stateczną?" (zob. Melch. Canus l. c., V, p. 133). Nie wszystkie jednak wywody i objaśnienia, bądź w orzeczeniu soborowym, bądź w dogmatycznej konstytucji papieskiej zawarte, są artykułem wiary, w ścisłym znaczeniu tego słowa, wszystkich wiernych obowiązującym. Właściwym dogmatem jest tylko samo orzeczenie, nie zaś motywa onegoż i dowodzenia (zob. Veronius, Regula fidei, § 4, n. 5). "W wyrokach papieskich", powiada Melchior Canus (l. c., VI, 8), "dwie rzeczy nasamprzód rozróżniać należy: samą myśl oraz brzmienie wyroku i wyjaśnienie powodów onegoż. Papież, gdy z Apostolskiej Stolicy swojej orzeka prawdę wiary, w samym tylko wyroku swoim nie podlega błędowi. Powody zaś, jakie przytacza, jeśli nie są przekonywające, tym bardziej więc, jeśliby były niecałkiem odpowiednie albo niejasne, słusznie możemy pominąć. Bo nie motywa Papieża podajemy za nieomylne, ale tylko orzeczenie jego. Ojcowie także na soborach nie zawsze przywodzą argumenta, żadnego zaprzeczenia nie dopuszczające, ale nieraz poprzestają na dowodach, branych z analogii i prostego tylko prawdopodobieństwa. Chociażby więc Papież nawet się i omylił kiedy, w sposobie dowodzenia i w motywach swoich, i tak jeszcze daleko stąd do wniosku, by taka omyłka jaki bądź czyniła uszczerbek najwyższej powadze apostolskiego urzędu jego" (cf. ibid., V, 5; Bossuet, Defensio declarat. cleri Gallic. I 3, 1). Tak podobnież nieraz Papieże wydają pisma i listy do pewnych osób, w których roztrząsają kwestie, tyczące się wiary i obyczajów, i odnośne do nich dają rady, upomnienia, przestrogi, nagany, nie zamierzając jednak stanowić przez to wyraźny i cały Kościół obowiązujący wyrok dogmatyczny (Melch. Canus l. c., VI, 8). Nie przeczymy jednak, że mogą w pewnych wypadkach powstać wątpliwości, czy i jak dalece to lub owo postanowienie papieskie ma charakter istotnego wyroku ex cathedra, a zatem i odpowiednią temuż charakterowi moc powszechnie obowiązującą. Ale tego rodzaju wątpliwości mogą się również zdarzyć i co do orzeczeń soborowych, jak np. po dziś dzień trwa wątpliwość, jeszcze nierozstrzygnięta, czy wydana na Soborze Florenckim przez Eugeniusza IV Instructio ad Armenos, w tym, co stanowi o materii i formie sakramentów, ma się poczytywać za orzeczenie dogmatyczne, czy też tylko za przepis, podający prawidła praktyczne. Lecz w takich wątpliwościach i sporach dostateczną do rozwiązania ich zasadę podaje bądź powszechna zgoda Kościoła, bądź ogólna opinia teologów, bądź szczególnie samoż w materii spornej postępowanie Stolicy Apostolskiej (zob. Tanner, De fide, IV, dub. 6).
4. Przedstawiwszy w powyższych objaśnieniach rzeczywiste, w myśl dogmatycznej konstytucji Soboru Watykańskiego, znaczenie i rozciągłość nieomylności papieskiej, zbieramy teraz w krótkości dowody, bądź z Pisma świętego, bądź z Tradycji, na których się ten dogmat opiera.
1. Nieomylność wypływa naturalnym następstwem z obietnic, danych Piotrowi i następcom jego. W nieomylnym nauczaniu objawia się najwyższa władza Stolicy Apostolskiej tak samo, i więcej jeszcze, jak w rządzeniu; bo skoro na prawdzie wiary mu podawanej zbudowany jest Kościół, zatem rzecz jasna, że pierwszeństwo w nauczaniu musi być nieodzowną i najprzedniejszą częścią i czynnikiem najwyższej władzy, danej Głowie Kościoła: Ipso autem Apostolico primatu, mówi Sobór Watykański (l. c., Cf. Schulte, Quellen des Kirchenrechts, p. 85... 98...), supremam quoque magisterii potestatem comprehendi. Kiedy więc Piotr jest fundamentem Kościoła (Mt. 16, 18), tym samym też zachwiać się nie może, tj. zbłądzić w wierze; inaczej upadłaby cała, wsparta na tym fundamencie budowa Kościoła. Wiara jest żywotną zasadą Kościoła, zachowanie wiary w czystości – pierwszym i najwyższym zadaniem jego, bo on jest filarem i utwierdzeniem prawdy. Dlatego więc Kościół jest niezwyciężony, że jest nieomylny; a niezwyciężonym staje się przez fundament, na którym jest zbudowany, którym jest Piotr. Z czego się okazuje, że Piotr jest ustanowionym przez Pana niewidomego Sprawcą i Głową Kościoła, pośrednikiem i narzędziem ku utrzymaniu nieomylności Kościoła, że zatem sam jest nieomylnym. "Dlatego jesteś błogosławiony", powiada św. Leon Wielki Papież (Serm. IV, 2), tłumacząc słowa Zbawiciela do Piotra, "iż Ojciec mój nauczył cię, a nie ludzkie cię zawodzi mniemanie, ale niebieskie natchnienie oświeca; nie ciało i krew oznajmiły tobie, ale Ten, którego ja jestem Synem Jednorodzonym. A ja powiadam tobie, tj. jako Ojciec mój objawił tobie Bóstwo moje, tak ja objawiam tobie pierwszeństwo twoje: Tyś jest Piotr, tj. jako ja jestem opoka niewzruszona, ja fundament, oprócz którego żaden innego położyć nie może, tak i ty jesteś opoką, bo moją siłą jesteś umocniony, tak, iż co mnie jest własnym, wedle przyrodzonej mocy mojej, to tobie także jest wspólnym, przez uczestnictwo we mnie. Na tej mocy, powiada, zbuduję wieczny przybytek, i sięgająca do nieba wysokość Kościoła mego na stałości tej wiary się wzniesie. Tym sposobem więc Kościół tak jest od Boga mocą uzbrojony, iż ani skażenie heretyckie, ani pogańskie niedowiarstwo zwalczyć go nie mogą". A na innym miejscu: "Tęż stałość wiary, którą Pan w Piotrze Apostole pochwalił, Piotr przekazał i na następców swoich; jako więc trwa, co Piotr w Chrystusie uwierzył, tak również trwa, co Chrystus w Piotrze ustanowił" (Serm. III, 2). "Pozostaje więc zrządzenie Prawdy wiekuistej, i Piotr, trwając w otrzymanej od Pana stałości opoki, nigdy odtąd steru Kościoła nie opuścił" (ib. 3). "Dlatego w Piotrze stałość wszystkich się umacnia, i pomoc łaski Bożej w ten sposób jest zrządzona, że moc, przez Chrystusa użyczona Piotrowi, przez Piotra Apostołom się udziela" (ib. IV, 3). "Piotra więc wyznanie jest fundamentem, i stałość jego – stałością opoki, której żaden cios nie wzruszy" (ib. III, 3). Na tym jednym zbudowany jest Kościół, i od tego fundamentu żadnemu się odłączać nie wolno, bo "przez to tylko mogły powstać herezje, że biskupowi posłuszeństwa zaniechano" (S. Cypr., Epist. 55, 73), bo tylko w społeczności z nim wiara "przez wszystkich" (S. Iren., Adv. haer. III, 2) się zachowuje. Piotr jest najwyższym pasterzem, któremu wszystka trzoda, owce zarówno jak i baranki, powierzona jest, aby ją pasał (Jan. 21, 15...). "Wielu było Apostołów", powiada św. Augustyn (Serm. 46, 13), "ale jednemu tylko powiedziano jest: Paś baranki moje. Tak to Pan, w jednym Piotrze, jedność przekazał". A jako pasterz, winien przede wszystkim paść trzodę Pańską paszą zdrowej nauki: Evangelizare, pascere est, mówi św. Bernard (De consid. IV, 3), i chronić ją od jadu nauki fałszywej; owce zaś, nad którymi Piotr, z ustanowienia Chrystusowego, urząd pasterski otrzymał, winne słuchać głosu jego i iść za wodzą jego, inaczej same siebie wyłączają z owczarni (Jan. 10, 4. 16). Wszyscy zatem winni z Piotrem zgadzać się w wierze; i dlatego wiara Piotra jest nieomylną, inaczej bowiem aniby sam nie miał prawa paszenia owiec, aniby owce nie mogły spełniać względem niego powinności posłuszeństwa. Za Piotrem prosił Pan, aby nie ustała wiara jego, i do Piotra odsyła braci, aby od niego brali umocnienie w Wierze (Łk. 22, 32). Lecz na to, aby Piotr mógł umacniać wiarę braci, potrzeba nasamprzód, by w nim samym nigdy się nie zachwiała, ale pozostawała w sile nigdy niespożytej i w niczym nie zamąconej jasności. "Wszystkim Apostołom groziło niebezpieczeństwo pokusy; wszakże o Piotrze Pan osobne ma staranie, i w szczególności za Piotra wiarę prosi, jakoby tym pewniej była zabezpieczona stałość drugich, gdy Książęcia Apostołów umysł będzie niezwyciężony" (S. Leo, Sermo IV, 2). "Któż o tym wątpić może, że mocą tej modlitwy Chrystusa, którego Ojciec zawżdy wysłuchywa (Jan. 11, 42), Piotr otrzymał wiarę niewzruszoną i niezwyciężoną, mocną nie tylko prostych wiernych umacniać, ale i braci, Apostołów i pasterzy trzody, a tym samym zapobiec temu, by nie byli przesiani od czarta? Słowa te dziwnie się schodzą z tamtymi, gdzie Pan mówi: Tyś jest Piotr itd.; tj., imię twoje Szymon zamieniłem ci na imię Piotra, dla oznajmienia tej stałości, którą tobie udzielę, nie tylko dla tych, tu obecnych, ale dla wszystkiego Kościoła mego, bo na tej opoce zbuduję go. Ciebie w szczególniejszy i wyższy sposób uczynię ogłosicielem tej wiary, przez którą staniesz się fundamentem Kościoła, tak iż bramy piekielne nie przezwyciężą go. Nie jest to więc nic innego, jedno to samo, co tutaj mówi Chrystus: Oto szatan pożądał was itd. Za Piotrem w szczególności, jego samego wymieniając, prosił Pan, nie iżby nie dbał o drugich, ale raczej dlatego, że przez umocnienie głowy, jak Ojcowie święci wykładają te słowa, chciał członki zabezpieczyć. Dlatego mówi: prosiłem za tobą, nie: prosiłem za wami. Potrzeba, by w Kościele zawsze był Piotr, aby umacniał braci. I tym potrzebniejszą była ta powaga jego między następcami Apostołów, że wiara ich nie tak jest mocną, jak była wiara Apostołów" (Bossuet, Médit. sur l'Évang. 70). "Ponieważ jesteś Książęciem Apostołów", tak tłumaczy Teofilakt słowa Zbawiciela (Comment. in Mat. 16, 18), "przeto umacniaj drugich; tobie bowiem tak przystało, gdyż jesteś po mnie opoką i fundamentem Kościoła". "Bądź", tak tłumaczy św. Cyryl Aleksandryjski (Opp. ed. Migne I, 72, p. 916), "bądź siłą i nauczycielem tych, którzy przez wiarę do mnie przychodzą". "Waszej władzy apostolskiej", pisze św. Bernard do Innocentego II Papieża (Epist. 191), "winniśmy donosić o powstających w królestwie Bożym niebezpieczeństwach i zgorszeniach, szczególnie o takich, które dotyczą się wiary; bo godna jest, by szkody wiary tam były naprawiane, gdzie wiara nie może ucierpieć uszczerbku. A tenci jest przywilej tej stolicy. Bo komuż innemu było kiedy powiedziano: Jam prosił za tobą itd.? Dlatego też do następcy Piotra zanosi się to żądanie: Umacniaj braci". Tylko nieomylny nauczyciel wiary może umacniać w wierze, tylko do nieomylnego mogą bracia udawać się po umocnienie.
2. Na tych jasnych wyrokach Pisma św. opiera się jednozgodne Ojców świętych świadectwo. Św. Ireneusz, w ustępie powszechnie znanym (Adv. haer. III, 2), któremu żadne dotąd, choć po wiele razy podejmowane, wykrętne tłumaczenia siły jego odebrać nie zdołały, zgodność z Kościołem w Rzymie, przez Piotra i Pawła Apostołów ugruntowanym, dla przedniejszej zwierzchności jego, propter potiorem principalitatem, podaje za znamię wiary katolickiej. "Piotr", tak mówi Orygenes (Hom. V in Exod.), "jest fundamentem i opoką niewzruszoną, na której Chrystus zbudował Kościół swój". "Na Piotrze", powiada św. Cyprian, "jeden Kościół od Chrystusa Pana w początku i w zasadzie swojej, origine et ratione, założony jest" (Epist. 73, 79); "z niego zatem pochodzi jedność kapłaństwa" (Epist. 55); "dlatego i Kościół rzymski jest korzeniem i łonem macierzyńskim Kościoła katolickiego" (Epist. 45), "do którego błąd w wierze nie może mieć przystępu" (Epist. 59). Zgadzać się ze Stolicą Apostolską, znaczy u niego toż samo, co zgadzać się ze wszystkim Kościołem katolickim (Epist. 52); bo jako jeden jest Bóg i jeden Chrystus, tak też jeden tylko jest Kościół i jedna stolica wiary, przez słowo Pańskie na Piotrze zbudowana (Epist. 43). I przeciwnie, odłączonym być od Rzymu, znaczy toż samo, co odłączonym być od czystości nauki katolickiej i apostolskiej. "Piotrowi", tak pisze św. Optat Milewitański (Contra Parmen. II, 2), "dana jest biskupia stolica w Rzymie, aby na tej jednej stolicy jedność wszystkich się zachowywała, aby drudzy Apostołowie nie stawiali każdy swojej dla siebie stolicy, aby odszczepieńcem i grzesznikiem był, kto by przeciw tej jedynej stolicy inną stolicę wznosił". "Ta jedyna stolica, jest to najprzedniejszy z darów, jakie Kościół posiada". "W osobie więc Papieża Syrycjusza, który z nami jest, wszystek okrąg ziemi pozostaje w związku jednejże społeczności" (ib. II, 3). Ta stolica rzymska jedyna jest w rodzaju swoim, Cathedra singularis (ib. II, 2), Cathedra unica (ib. II, 3). Tak więc, i według św. Cypriana i według św. Optata, jedna tylko stolica, tj. stolica Piotrowa przedstawia urząd powszechnego w Kościele nauczania, tak jak w każdej diecezji jeden tylko biskup jest najwyższym przedstawicielem nauczania kościelnego. Przez tę jedną stolicę zapewniona jest i na niezachwianym gruncie oparta jedność całego Kościoła, tak jak w każdej diecezji rękojmią jedności w wierze jest powaga nauczająca biskupa. W tej stolicy jest szczyt wszelkiej powagi w rzeczach wiary: culmen auctoritatis (S. August., De utilit. cred., n. 17), culmen apostolicum (Bonifac. I, Ep. 15, ap. Coustant, 1042), arx sacerdotii (id. Ep. 4, ap. Coustant, 1019); kto od niej odstępuje, sam siebie odcina od religii chrześcijańskiej: fit christianae religionis extorris (id. Ep. 14, ap. Coustant, 1037); stąd też w niej tylko i przez nią jedność i czystość wiary. Na tej powadze wiary, jako na mocnej podporze się wspierając, wstępujemy do Boga (S. Aug. l. c.), bo tak mocną jest ta podpora, że samychże Ewangelii przez nią tylko mamy poręczenie (S. Aug., Epist fundam. c. 5). Według św. Ambrożego, kto trzyma z biskupem rzymskim, trzyma tym samym z wszystkimi biskupami katolickimi (De obitu fratr. Satyr. I, 47). Bo gdzie jest Piotr, tam jest i Kościół (in Ps. 40, 30), gdyż Piotrowi powiedziano jest: na tobie zbuduję Kościół mój; dlatego i dziedzictwa Piotra nie mają, którzy w Stolicę Piotra nie wierzą (De poenit. I 7, 33). Jedność więc z Piotrem jest znamieniem społeczności katolickiej. Stąd i w imieniu soboru akwilejskiego ostrzega cesarzów, by nie ścierpieli żadnego nadwyrężenia wiary rzymskiej, "stamtąd bowiem wypływają wszystkie prawa czcigodnej społeczności" (Ep. 11, 4), tj. kto nie ma społeczności z wiarą rzymską, ten nie jest w społeczności Kościoła katolickiego. Św. Hieronim wiarę Papieża (naówczas Innocentego I) zowie prawidłem wiary prawdziwej (Ep. 130, 16). Z okazji sporu melecjańskiego, pyta o wyrok "Stolicy Piotrowej" i pisze do Damazego Papieża: "Za Chrystusem tylko iść chcę, i dlatego twojej Świętobliwości się trzymam, tj. społeczności ze Stolicą Piotrową; bo wiem, że na tej opoce Kościół jest zbudowany, kto za tym domem pożywa Baranka, ten jest bez Boga, i co nie jest w korabiu Noego, to zginie. Nie znam Witalisa, Melecjusza odrzucam, nie wiem kto jest Paulin. Kto nie z tobą zgromadza, ten rozprasza, tj. kto nie jest Chrystusa, ten jest antychrysta... Kto trzyma ze Stolicą Piotrową, ten jest mój" (Ep. 15). "Stolica Piotrowa", powiada jeszcze (Ep. 94 ad Pammach.), "niechaj stwierdzi naukę stolicy Marka Ewangelisty". Św. Augustyn wzywa donatystów do połączenia się na nowo z winnicą prawdziwą, co nie inaczej nastąpić może, jedno przez powrót do jedności ze Stolicą rzymską; bo na tej opoce zbudowany jest Kościół, którego nie zwyciężą pyszne bramy piekielne; i dlatego w następcach Piotra jest "zupełność wiary katolickiej". "Na tej stolicy jedności Bóg złożył naukę prawdy" (Ep. 105, 16). "Na tej więc starodawnej i mocno utwierdzonej stolicy jest pewna i jasna wiara katolicka, tak, iż żaden chrześcijanin wątpić o niej nie może" (Ep. 190, 23). Dlatego też św. Augustyn (Sermo 30 de acced. ad grat., ap. Mai, Nova bibl. PP. I, 273), łącznie z biskupami zgromadzonymi na soborach w Kartaginie i w Milewie, prosi Innocentego I o wyrok, potępiający herezję pelagianów; bo zgodność ze Stolicą rzymską jest, w oczach jego, znakiem zgodności z Kościołem katolickim: Non crederis veram fidem tenere catholicae, quae fidem non doces esse servandam Romanam. Sam nawet Celestiusz i Pelagiusz oświadczali się z gotowością poddania się wyrokowi Papieża (S. August., De pecc. orig. II, 7.; C. duas, ap. Pelag. ad Bonif. II, 6). Gdy wreszcie nastąpił już wyrok, Augustyn woła (Serm. 131, 10): "Z Rzymu przyszła odpowiedź, spór skończony, oby kiedyś przecie i błąd się skończył"; a Papieżowi, dziękując za wyrok jego, pisze: iż, wobec tego wyroku, wszelka wątpliwość ustała: tota dubitatio sublata est (ad Bonif. II, 3). Wielki patriarcha aleksandryjski i przewódca katolików na Wschodzie, św. Cyryl do Papieża Celestyna I udaje się z prośbą, "by mu oznajmił, czy godzi mu się zostawać w jedności kościelnej z Nestoriuszem, patriarchą konstantynopolitańskim, czyli raczej, by stanowczo orzekł, że z podawającym takie nauki (jak je podawał Nestoriusz) nikomu nie wolno mieć społeczności". Sam też, dodaje, usłucha wyroku jego, "by snać nie został odłączony od społeczności całego Zachodu" (Ep. Coelestin. VIII, 7). "We wszystkim", tak pisze św. Piotr Złotousty do Eutychesa, opata konstantynopolitańskiego (w S. Leon. Opp., ed. Baller. Ep. 25), "upominamy cię, byś posłusznie szedł za tym, co Papież miasta Rzymu napisał. Bo św. Piotr, który żyje na własnej stolicy i pierwszeństwo trzyma, podaje dobrodziejstwo wiary każdemu, pragnącemu onegoż". To samo już przed św. Piotrem Złotoustym mówił Leon Wielki (Serm. 3, 3) i Filip, legat na Soborze Efeskim (Act. III, ap. Mansi IV, p. 1295). "Błogosławiony Piotr Apostoł", tak pisze Sykstus III Papież (Epist. 17 ad Joan. Antioch., ap. Coustant, Epistolae Rom. PP., p. 1260), "w osobie następców swoich przekazał to, co otrzymał. Któżby chciał odstępować od nauki tego, którego Pan sam pierwszego między Apostołami nauczył?" "W wierze jego potrzeba, byśmy trwali, iżbyśmy, czystym umysłem idąc za Apostołami, do uczniów apostolskich zaliczyć się zasłużyli". "Zniewagę wyrządza Stolicy Apostolskiej", tak pisze Innocenty I (Epist. 29 ad Conc. Carthag., ap. Coustant, p. 889; Ep. 30 ad Conc. Milev., ap. Coustant, p. 896), "kto wyrok jej jeszcze za wątpliwy poczytuje... Z niej drugie kościoły, w duchu tradycji i karności kościelnej, mają brać dogmaty swoje, podobnie jak wody ze źródła swego wychodzą, i wszędy czyste wypływy zdroju, nigdy nie zmąconego, roznoszą. Gdy więc powstaje jaka wątpliwość w wierze, wszyscy biskupi do Piotra samego, który jest imienia i dostojeństwa ich początkiem, zwracać się winni". "Powaga nasza", pisze Zozym Papież do biskupów afrykańskich (Ep. 12, ap. Coustant, p. 975), "taka jest, iż nikt naszego wyroku odwołać nie może". Przedstawia im jednak kwestię, rozstrzygnąć się mającą (co do herezji pelagiańskiej), nie jakoby nie wiedział, co należy uczynić, albo jakoby mógł błędne wydać postanowienie, ale tylko dla wspólnej narady. "W ogłaszaniu prawdy", tak pisze przytoczony już Sykstus III do Cyryla Aleksandryjskiego (Ep. 1, ap. Coust., p. 1284), "Kościół rzymski zawsze jednąż i niezmienną wiarę zachował". Bo, dodaje Gelazy Papież (Epist. 10 al. Commonit. ad Faust.) "nie próżny jest wyrok Chrystusa, iż bramy piekielne wyznania Piotrowego nigdy nie przezwyciężą. Przetoż i nie lękamy się tego, by kiedy bądź mogło być cofnione orzeczenie apostolskie, które wspierają i wyrok Chrystusów, i podanie poprzedników naszych, i powaga kanonów, zaczem raczej ta stolica zawsze nad całym Kościołem sąd sprawuje". "Jeśliby Kościół rzymski od wiary mógł odstąpić", mówi tenże Papież na innym miejscu (Epist. 12 ad Anastas.), "jakiemu jeszcze błędowi zdołalibyśmy się oprzeć, albo gdzie jeszcze mielibyśmy dla błądzących szukać sprostowania?" – Teodoret, biskup cyreński, fałszywie o herezję oskarżony i skazany, wnosi apelację do Leona Wielkiego Papieża, w taki sposób powody tego kroku swego tłumacząc (w S. Leon. Epist. 106): "Kościół rzymski ma pierwszeństwo nad wszystkimi innymi kościołami, które są na świecie, dla tej przede wszystkim, prócz wielu innych, przyczyny, że wolnym pozostał od zmazy herezji i że żadne zdanie, wierze przeciwne, do niego nie przylgnęło, ale raczej wiarę apostolską zawsze czystą zachował". – Teodor Studyta powiada o obrazoburcach (Epist. II, 63): "Sami siebie odłączyli od ciała Chrystusowego i od najwyższej Stolicy, w której Chrystus złożył klucze wiary, którego dotąd nie zwyciężyły, i aż do skończenia czasów nie zwyciężą bramy piekielne, tj. usta heretyckie, jako obiecał Ten, który nie kłamie" (ap. Migne, Patr. gr., t. 99, p. 1281). W tęż samą myśl pisze do Paschalisa Papieża (ib. 1155), do Leona III (ib. p. 1019), i do cesarza (ib. p. 1311). – "Wszystko patrzy w Rzym, jakby w słońce", pisze Maksym konstantynopolitański (Opusc. theol. II, p. 72, ed. Combef.), "iżby stamtąd wiarę świętą otrzymać; tu jest fundament wszystkiego Kościoła, którego, według słowa Pańskiego, bramy piekielne nie zwyciężą, który ma klucze prawej wiary i prawego wyznania, który każdemu, doń przychodzącemu, prawdziwą religię otwiera, a wszelkiej herezji bluźniercze usta zamyka". – Szczególną i zgoła wyjątkową w tej materii wagę i znaczenie ma wyznanie wiary Hormizdasa Papieża (ap. Mansi VIII 441, 452), z którego Sobór Watykański następujące słowa przytacza: "Na zachowaniu prawdziwego prawidła wiary przede wszystkim zasadza się zbawienie. A iż nie może być pominiętym wyrok Pana Jezusa Chrystusa, który mówi: Tyś jest Piotr, a na tej opoce zbuduję Kościół mój, przeto, co słowa Pańskie wyrzekły, tego dowodzi skutek, gdyż na Apostolskiej Stolicy religia zawsze zachowana była nieskażona, i nauka święta bezprzestannie głoszona. Nie chcąc tedy żadną miarą od wiary i nauki jej się odłączać, mamy nadzieję, iż staniemy się godni w tej jednej społeczności zostawać, którą Stolica Apostolska ogłasza, w której jest cała i prawdziwa stałość religii katolickiej". Wyznanie kończy się tymi słowy: "Przetoż we wszystkim idziemy za Stolicą Apostolską, i co przez nią postanowionym zostało, ogłaszamy". Wyznanie to, w r. 517 przez Hormizdasa Papieża ułożone i biskupom, z odszczepieństwa Akacjuszowego się nawracającym, jako warunek przyjęcia ich na powrót do jedności kościelnej przepisane, podpisał Jan, patriarcha konstantynopolitański, i 250 biskupów. Podobnież i na VIII-y sobór powszechny (r. 869) ci tylko biskupi byli dopuszczeni, którzy to wyznanie wiary podpisali. Zastanawiając się nad tym faktem, sam nawet Tournely, gallikanin, przyznaje (De Eccl. II, 134): Non dissimulandum, difficile esse in tanta testimoniorum mole... non agnoscere Apostolicae Sedis seu Romanae Ecclesiae certam et infallibilem auctoritatem; et longe difficilius esse, ea conciliare cum declaratione Gallicana, a qua recedere nobis non permittitur (cf. Bossuet, Def. decl. cleri Gallic. X, 7). – Za Marcina I Papieża, Stefan doreński (ap. Mansi, Conc. X, 893) założył rekurs do Stolicy rzymskiej przeciw herezji monoteletów. W piśmie tym, odczytanym na synodzie lateraneńskim, powiada między innymi: "Wezmę skrzydła, jako gołębicy, i przybiegnę i wszystko przedstawię tej Stolicy, która nad wszystkimi przełożona jest, Stolicy najwyższej i najprzedniejszej, u której wszelka rana znajduje uzdrowienie. Tak bowiem zawsze od początku zwykła czynić z urzędu apostolską i kanoniczną powagą swoją; bo ona, pierwsza przed drugimi, otrzymała rozkaz paszenia owiec Kościoła katolickiego, gdy Pan rzekł: Piotrze, miłujesz mię? Paś owce moje. Dlatego też, ponieważ nad wszystkich innych szczególnie mocną ma wiarę w Boga, Pana naszego, godnym się stał tego, by chwiejących się towarzyszów i duchownych braci swoich nawracał i utwierdzał, gdy od Niego, Boga naszego, który stał się Ciałem, po łaskawym Zmartwychwstaniu Jego, władzę i powagę kapłańską nad wszystkimi otrzymał". Dlatego, dodaje Sofroniusz, patriarcha jerozolimski, posłał go do Rzymu, "kędy są fundamenta nauki prawowiernej" (Mansi, Conc. X, 896).
3. Sobory też powszechne ten przywilej Papieża rzymskiego zawsze uznawały. Tak było na Soborze Chalcedońskim (zob.) r. 451. Leon Wielki, w Epistola dogmatica, już był osądził herezję Eutychesa: Quae nostro prius ministerio (Dominus) definierat (Ep. 14 i 120), i na tej zasadzie nie pozwalał na nowe tejże herezji roztrząsanie: Rejecta penitus audacia disputandi contra fidem divinitus inspiratam, vana errantium infidelitas conquiescat, nec liceat defendi, quod non licet credi (Ep. 93). Zgodnie z tym żądaniem, Ojcowie soboru tak oświadczają się Papieżowi, w piśmie do niego wystosowanym (w Leonis Ep. 98, ap. Mansi, Conc. VI, 148): "Wiarę, która z przepisu Zakonodawcy na nas przyszła, ty zachowałeś, który nam wszystkim ogłosicielem głosu Piotrowego postanowiony jesteś". Jako głowa przoduje członkom, powiadają dalej, tak Leon im przodował; Chrystus, przez pismo Papieża, ucztę im duchowną zgotował. Zaznaczają zbrodnię Dioskura, który nie tylko ważył się Eutychesa, złożonego z urzędu przez Papieża, na dostojeństwo dawne przywrócić, ale nadto jeszcze śmiał Papieża samego, "któremu straż winnicy od Pana powierzona jest i który usiłuje ciało Kościoła zjednoczyć" (Mansi l. c., p. 149), z Kościoła wyłączać. Wniosek ułożenia nowej formuły wiary został przez nich odrzucony; bo kto z Leonem się nie zgadza, tak oznajmują, ten jest heretykiem (Mansi, Conc. VI 953, 972). W końcu proszą Papieża o zatwierdzenie uchwał, na soborze zapadłych: Rogamus igitur, mówią, et tuis decretis nostrum honora judicium, et sicut nos capiti in bonis adjecimus consonantiam, sic et summitas tua filiis, quod decet, impleat (w Leonis Ep. 98, ed. Baller.). Jedynie dla oświecenia biskupów illiryjskich i palestyńskich porównano pismo Leona Wielkiego z symbolem nicejskim i konstantynopolitańskim, tudzież z pismem Cyryla, przez synod efeski zatwierdzonym; przystąpiono też do tego porównania dopiero na posiedzeniu czwartym, nie jakoby w wątpliwość podając i pod sąd swój pociągając orzeczenie papieskie, ale jedynie dla lepszego przekonania błądzących, a iżby, za takim wspaniałym dowodem zgody i jedności, "prawda lepiej była poznana i głębiej do dusz wnikła, i powaga zwierzchników została zachowana, a zarazem swoboda podwładnych nie uszczuplona, i przeciwne zdania w taki sposób zostały zwyciężone, iżby to, co samo przez się okazuje się odrzucenia godnym, nie wydawało się jednak (spornikom) wprost tylko milczeniem, z góry nakazanym, odsądzonym i stłumionym" (Leonis Ep. 120 ad Theodor.). Pod tym też tylko warunkiem Leon Wielki był zezwolił na zwołanie soboru, "że w niczym nie da pozoru, jakoby chciano sprzeciwiać się pobożnemu wyrokowi jego, a iż cokolwiek będzie roztrząsanym, jako rzecz sporna, z przytłumieniem wszelkiej rozterki, do jedności pokoju i wiary będzie sprowadzone" (Epist. 89); że rozprawy nie będą się toczyły, jakoby nad kwestią jeszcze otwartą, quasi de incerto (Ep. 82), i że nie o to będzie pytanie, czyją jeszcze wiarę przyjąć, ale czyje prośby (z odpadłych, o przyjęcie proszących) mogą być uwzględnione i w jaki sposób spełnić je należy (l. c.). Podobneż zasady już przedtem na Soborze Efeskim (zob.) r. 431 wypowiadał przewodniczący onemuż, legat papieski Filip, a Ojcowie zgromadzeni bez sporu je uznali. W instrukcji, danej swoim na ten sobór legatom, Celestyn Papież zalecał im, by powagi Stolicy Apostolskiej przestrzegali, granic pełnomocnictwa swego nie przekraczali, kwestie sporne rozsądzali, a w kontrowersje się nie wdawali (Coelest. Ep. 14, ap. Coustant, Epist. rom. Pont. p. 1152). W piśmie zaś swoim do soboru Papież oświadcza: "W pieczołowitości naszej posłaliśmy tam braci naszych w kapłaństwie, aby byli obecni obradom i wykonali to, co już przedtem przez nas postanowionym zostało. Nie wątpimy, iż świątobliwość wasza na to przystanie, gdyż to, o co chodzi, dla bezpieczeństwa całego Kościoła zostało rozstrzygniętym" (Epist. 18, ap. Coust., p. 1161). A Ojcowie, "znagleni", jak oświadczają, "pismem Papieża Celestyna", potępili Nestoriusza (Mansi, Conc. IV, p. 1211). Tak samo i Agaton Papież, powołując się na modlitwę Pańską, za Piotrem, VI soborowi powszechnemu (680), również za bezsporną zgodą zgromadzonych Ojców, oświadcza (Ep. ad Constant. Pogon., apud Mansi, Conc. XI, 249): "Kościół rzymski, z łaski Boga, według obietnicy Zbawiciela, nigdy z drogi apostolskiego podania nie zboczył, ani heretyckimi nowościami skażony, nie uległ; ale raczej, jako od początku wiary otrzymał, tak aż do końca niezmazany pozostaje". Dlatego wyznanie wiary, przez legatów jego przedstawione, nie ma być roztrząsanym, ale jako pewne i prawdziwe przyjętym. Jakoż i sobór to pismo Papieża przyjął za prawidło orzeczeń swoich: "Piotr przez Agatona przemówił", tak zawołali Ojcowie soboru (Act. 67, ap. Mansi, Conc. XI, 665).
5. Ta władza sądzenia, najwyższa, ostatecznie rozstrzygająca i nieomylna, jaką i słowa Zbawiciela i Tradycja i samaż natura Kościoła, Stolicy Apostolskiej przyznają, bynajmniej jednak nie sprzeciwia się prawu nauczania i sądzenia w rzeczach wiary, jakie i biskupom z urzędu przystoi; biskupi, na soborze z Papieżem złączeni, nauczają i sądzą z Papieżem, i Papież z nimi: Sacro approbante Concilio, – Sedentibus nobiscum et judicantibus universis Orbis Episcopis (Conc. Vatic. Constit. de fide cath. Prooem.; tak samo Conc. Lateran. IV, Viennense V). Gdyby biskupi mieli tylko głos doradczy, wtedy już sobór nie składałby się z samych tylko następców Apostołów i pasterzy od Boga ustanowionych, lecz każdy teolog albo uczony równe miałby prawo z nimi, co nigdy nie było dozwolonym w Kościele: Cum igitur Ecclesiae perpetuo usu, mówi Melchior Canus (Summa theol. V, 5, p. 130), soli Pastores in Concilio sedeant, consequens fit, censores eos esse, non modo consultores. Biskupi tylko mają władzę wiązania i rozwiązywania, rozkazywania i zakazywania w Kościele. Zgodzenie się więc biskupów i wyrok ich, wspólnie z Papieżem wydany, nie jest prostym tylko aktem poddania się i posłuszeństwa, jaki się od ogółu wiernych należy postanowieniu Kościoła, ale jest prawdziwym sądem i sędziowskim orzeczeniem, które, wspólnie i w jedności z najwyższym w Kościele sędzią, ogłaszają. Stąd na dawnych soborach formuła podpisów biskupich: Definiens subscripsi (Hefele, Conciliengesch. I, p. 18...). "Jako głowa i członki są tymże ciałem", powiada przytoczony wyżej Melchior Canus, "tak Papież i biskupi na soborze jednąż są powagą; na soborze jerozolimskim wszyscy pospołu mówią: Zdało się Duchowi Świętemu i nam; wszyscy zatem pospołu są sprawcami wyroku soborowego". Jako na tym soborze jerozolimskim, osobista, sposobem inspiracji, nieomylność obecnych na nim Apostołów, w niczym nie zmieniła charakteru prawdziwie sądowego orzeczenia i wyroku, wydanego przez Jakuba Apostoła i drugich, z nim zasiadających, zwierzchników kościelnych, tak również i na późniejszych soborach, najwyższa władza sądzenia, jaką sprawuje Stolica Apostolska, bynajmniej nie znosi władzy sądzenia, z urzędu należnej drugim, postanowionym od Ducha Świętego sędziom w rzeczach wiary. Bo sędzią w rzeczach wiary jest ten, kto, na mocy danego mu zlecenia i urzędu, rozsądza: co prawda, a co fałsz, co się zawiera w powierzonym Kościołowi składzie wiary, a co się onemuż sprzeciwia. Zatem biskupi i wtedy działają w charakterze sędziów, gdy jaką bądź prawdę wiary, o której już skądinąd, czy to przez orzeczenie soboru, czy z powszechnej nauki Kościoła, czy z wyraźnych słów Pisma świętego wiadomo, że jest od Boga objawioną, na nowo, jako naukę wiary, do Objawienia należącą, opisują. Jakim więc sposobem nie byliby już rzeczywistymi sędziami, gdy wypowiadają swoje zgodzenie się z wyrokiem dogmatycznym, przez najwyższego sędziego wydanym? – Jasna stąd, co zresztą i sam rozum stwierdza, że istota prawdziwego wyroku sędziowskiego nie na tym się zasadza, by temu, kto go wydaje, wolno było, wedle własnego zachcenia i upodobania, taką rzecz lub drugą wręcz przeciwną orzekać. Gdyby tak było, wtedy należałoby także odmawiać charakteru prawdziwego sądu tylu soborom, które wyroki dawniejszych soborów powtórzyły i, w nowym kształcie i nowymi dowodami poparte, na nowo orzekły. Prowincjonalne nawet synody nieraz, w taki sposób sądowego wyroku, przyjęły i stwierdziły orzeczenia soborów powszechnych: "Nasamprzód", tak oznajmują Ojcowie XIV synodu toledańskiego (Mansi, Conc. XI, 1187), "jednomyślnym sądem, akta (VI soboru powszechnego) z aktami dawnych soborów porównaliśmy... i znalazłszy je we wszystkim zgodnymi z tamtymi dekretami, takowe zatwierdziliśmy".
W trojaki sposób biskupi sprawują przynależną im władzę sądzenia, i tym się różnią od ogółu wiernych, którym przystoi tylko akt prostego poddania się i posłuszeństwa:
l. W świetle Pisma świętego i Tradycji roztrząsają poprzednie wyroki soborów i Stolicy Apostolskiej, nie żeby je, wedle zachcenia własnego, znosić mieli, ale raczej w tej myśli, by powody tych wyroków zbadać, i sameż wyroki głębiej utwierdzić, i jaśniej i szerzej rozwinąć; na to bowiem biskupi są ustanowionymi od Boga nauczycielami, sędziami, stróżami i obrońcami wiary. "Sama bowiem prawda", mówi Leon Wielki (Ep. 120 ad Theodor., zob. wyż.), "i świetniej jaśnieje i mocniej się zachowuje, gdy, czego przedtem wiara nauczyła (przez wyrok Stolicy Apostolskiej), to potem roztrząsaniem (biskupów) się stwierdza".
2. Prawdzie wiary, przez Stolicę Apostolską już ogłoszonej, biskupi za wspólną obradą dają wyraz, nieraz rzecz całą zamykając w jednym słowie, najwłaściwszym i najodpowiedniejszym, bo i myśl prawdziwą i całkowitą orzeczenia jasno oznajmującym i, wobec wykrętów heretyckich, od bałamutnego tłumaczenia je zabezpieczającym. Nie sama bowiem tylko prawda wiary, ale i wyraz jej i słowo, dokładnie ją określające, należą do zakresu orzeczenia dogmatycznego (zob. August., De Trinit. VII, 4; Ambros., De fide III, 3; Athanas., De decr. Nic. syn. 11, 19; Thom., Sum. I q. 29 a. 3 ad 1).
3. Biskupi o prawdzie wiary i o błędzie jej przeciwnym sądzą powagą sędziów, mających urząd i zadanie wykonania wyroku wydanego, i zniewolenia podwładnych swoich do przyjęcia onegoż; co im tylko samym przystoi, a nie innym, którzy, z jakiego bądź tytułu, dopuszczeni są do soboru, z prostym tylko głosem doradczym. W taki więc trojaki sposób biskupi także prawdziwy wyrok wydają i należną im władzę sądzenia sprawują, w jedności ze Stolicą rzymską i w zależności od niej, jak i samąż pasterską swą władzę w Kościele nie inaczej posiadają, jedno w jedności z tym i w zależności od tego, który sam w Kościele ma władzy zupełność. Tym sposobem wyrok biskupa jest zarazem aktem posłuszeństwa; ale w samymże tym posłuszeństwie i opartej na nim jedności członka z głową, biskup zachowuje powagę swoją i władzę swoją sprawuje.
Z powyższych zasad łatwo wyprowadzić wniosek, że, do rozstrzygnięcia kwestii wiary, zwołanie soboru powszechnego nie jest warunkiem nieodzownie potrzebnym. Wiele herezji, bądź dawniejszych, jak pelagianizm, bądź nowszych, jak kwietyzm i jansenizm, samą powagą Stolicy Apostolskiej zostało odrzuconych i pokonanych. Wszakże w niejednym zdarzeniu zwołanie soboru powszechnego okaże się rzeczą pożyteczną, albo nawet względnie potrzebną, zwłaszcza, jeśli w całym chrześcijaństwie objawia się powszechne onegoż pożądanie, jak to miało miejsce np. za Leona Wielkiego, który, skutkiem takiego powszechnego żądania, zwołał Sobór Chalcedoński, albo w nowszych czasach, w chwili powstania tzw. reformacji, której Kościół odpowiedział prawdziwą na Soborze Trydenckim reformacją. Rozumie się, że i w takich zdarzeniach pierwszym warunkiem będzie możność, a warunek ten nie zawsze się spełnia. Bez wątpienia że sobór powszechny jest jedną z dróg, przez Opatrzność Boską wskazanych Kościołowi, ku wykazaniu i orzeczeniu prawdy w kwestiach wiary; stąd i Sobór Trydencki, kończąc obrady swoje, wyraził nadzieję, że, w razie wątpliwości jakich lub sporów, co do znaczenia i rozciągłości wydanych na nim postanowień, Stolica Apostolska, ku rozstrzygnięciu tych sporów, między innymi sposobami użyje i zwołania soboru powszechnego, "o ile to uzna potrzebnym" – si necessarium judicaverit (sess. XXV, cap. ult.). Może w rzeczy samej zdarzyć się, że powstanie jaka kwestia dogmatyczna, z takimi połączona trudnościami, iż Papież sam uzna potrzebę zbadania jej nie tylko przez przedstawicieli Kościoła rzymskiego, mianowicie przez kolegium kardynalskie i przez kongregacje, ale i przez sobór powszechny, bo różne drogi Bóg Kościołowi swemu zostawił otwarte, ku zbadaniu i dojściu prawdy (zob. Orsi, De Rom. Pont. auct. I 2, 2; Melch. Canus l. c., V in fin.). "Tak Papież Stefan", powiada Bellarmin (De Rom. Pont. IV, 7), "nie chciał wydawać ostatecznego wyroku w kwestii chrztu heretyków, i dopiero późniejsze sobory tę wątpliwość rozwiązały; a tymczasem, dzięki pilnym w całym Kościele badaniom i roztrząsaniom, wiele zasad jaśniej się rozwinęło, które następnie i na to pytanie i na wiele innych nowe i pełniejsze światło rzuciły". Tak i Celestyn Papież zgodził się na zwołanie Soboru Efeskiego, nie żeby je uznawał koniecznie potrzebnym, bo, przeciwnie, ani on sam, ani Cyryl Aleksandryjski (Epist. ad Coelest., ap. Coustant, Epp. R. P., p. 1093) nie byli tego zdania, zaczem i legatom swoim na ten sobór polecił, nie by dyskutowali, ale by imieniem jego sądzili; tylko że przemożny wpływ Nestoriusza, patriarchy konstantynopolitańskiego, mającego za sobą i cesarza i wielu biskupów, łatwiej i skuteczniej mógł być skruszony imponującą powagą soboru powszechnego. Podobnie, jak to Leon Wielki oznajmił później Soborowi Chalcedońskiemu, tak i tu nie o to chodziło, by prawda, już orzeczona, przez nowe roztrząsanie miała być na nowo sądzoną, ale o to jedynie, by powagą tylu biskupów i siłą ich dowodów, wiara skuteczniej była ogłoszona, zdania przeciwne rychlej do milczenia przywiedzione, i błądzący zostali oświeceni, a spornicy zawstydzeni (zob. Bossuet, Def. decl. cler. gallic. III 7, 10). Jeszcze potrzebniejszym może się okazać zwołanie biskupów na sobór, kiedy chodzi o kwestie karności kościelnej; tutaj rada i sąd biskupów niezmiernie ważnym będzie czynnikiem, bo władza Kościołowi dana jest ku zbudowaniu (zob. Ballerini, Vindic. auct. pont. VIII, 8).
Z pewnego więc względu powaga soboru powszechnego większą jest, niż samej, bez soboru, Stolicy Apostolskiej, ponieważ powszechność episkopatu w jedności z Papieżem większy przedstawia zastęp świadków na stwierdzenie prawdy katolickiej, i sędziów na potępienie błędu, niż Papież sam jeden. Lecz powaga ta większą jest tylko materialnie, zewnętrznie, pod względem kształtu i pozoru, – i z tego względu można się zgodzić na przysłowie: Orbis major est Urbe, jak i Leon Wielki (Ep. 33) z tego względu wyrok soboru zowie plenius judicium (zob. Thomassin, Dissert. XII 14 in Conc. Chalced.), – ale nie jest większą formalnie, wewnętrznie, pod względem istoty rzeczy: Si accipiatur Ecclesia cum Papa, powiada Bellarmin (De Conc. II, 19), tunc major est auctoritas Ecclesiae extensive, quam Papae solius, intensive autem aequalis. Co już z tego się okazuje, że dekrety jakiego bądź synodu, choćby najliczniejszego, nie mają charakteru postanowień soboru powszechnego, dopóki ich Papież nie zatwierdzi, jak i sam sobór, oderwany od Papieża, nie byłby żadną miarą soborem powszechnym (zob. Hefele, Conciliengesch. I, 47; protestant Bötticher, Beweis des Glaubens, 1872, p. 541). Ostatecznie więc, sobór powszechny, jakkolwiek w pewnych zdarzeniach może być bardzo pożądanym i pożytecznym, nie jest jednak taką bezwarunkowo potrzebną instytucją, bez której by organizm Kościoła nie mógł normalnie żyć i działać; dowodzi tego sama natura rzeczy, bo zwołanie soboru najczęściej jest rzeczą niełatwą, a nieraz i zgoła niemożebną; dowodzi tego i historia, bo w pierwszych trzech wiekach, tj. właśnie w czasie najpiękniejszego rozkwitania swego, Kościół nie miał żadnego soboru powszechnego.
6. Nieomylność Papieża, jako naturalnym następstwem wynika z samegoż pojęcia głowy ciała nieomylnego, tak też jest nieodzownym bytu i całości Kościoła warunkiem. Byt i całość widomego Kościoła zależą od widomej jedności członków jego, tak między sobą, jak i z głową swoją (Jan. 17; Efez. 2, 4...). Jedność ta musi być przede wszystkim w wierze, bo wiara jest samąż podstawą i fundamentem Kościoła i zbawienia (Ambros., De Incarn. 1, 5; Conc. Trid. sess. VI, cap. 8). Dla zachowania tej jedności ustanowił Chrystus Pan widomą głowę Kościoła; stąd też musiał jej nadać taką władzę, iżby zdołała sama przez się wszystkich członków Kościoła w jedności wiary utrzymywać, a nie dopuszczać rozdwojeń. Sama przez się, mówimy; bo gdyby wyroki Papieża w rzeczach wiary wtedy dopiero nabierały mocy obowiązującej wszystkich członków Kościoła, gdy do nich zgoda całego Kościoła, albo przynajmniej episkopatu przystąpi, w takim razie władza jego nie byłaby dostateczną do utrzymania jedności w Kościele. I gdyby rzeczywiście ważność i prawomocność wyroku papieskiego zależała od warunku takiego uprzedniego wszystkich biskupów zgodzenia się, w czymże by jeszcze Stolica Apostolska, ta Cathedra singularis, jak ją zowią Ojcowie, różniła się od każdej innej stolicy biskupiej, i jakie miałaby przed nią pierwszeństwo? Takiego warunku nie zna ani Pismo święte, ani Tradycja kościelna, ani Chrystus Pan, gdy Piotrowi wysoki jego przywilej oznajmiał, gdy fundamentem Kościoła, i pasterzem owiec, i utwierdzicielem braci go ustanawiał, podobnym warunkiem władzy jego nie ograniczył, ani też sobory i symbole wiary, gdy Papieża ojcem i nauczycielem wszystkich chrześcijan, gdy kościół rzymski matką i mistrzynią wszystkich kościołów zowią, o takim ograniczeniu nie wspominają. Czy może ta zupełność władzy, którą wszystkie sobory Papieżowi przyznają, – "Der Papst hat eine Fundamentalmacht, nicht bloss für das Gebiet des Rechtes, sondern im gleichen Grade für den Glauben, die Lehre", mówi nawet Schulte (Kirchenrecht, 1868, p. 193), – dopiero później, kiedyś ma się stawać pełną, gdy zgoda Kościoła ją zatwierdzi? Czyż właśnie ta zgoda powszechna, to "milczące przyzwolenie", mające jakoby nadawać wyrokom papieskim prawomocność i siłę obowiązującą, nie będzie sama przedmiotem sporu i wątpliwości, wymagających stanowczego i pewnego rozwiązania, skoro bez tej pewności wiara i akt wiary są rzeczą niepodobną? I do kogóż po rozwiązanie tej wątpliwości wierny każdy się uda, jedno właśnie do Stolicy Apostolskiej, która, samą powagą i wyrokiem swoim, onę zgodę powszechną oznajmi i stwierdzi? A wobec powstających herezji, gdzie jeszcze wierny znajdzie pewną i nieomylną wskazówkę, co ma wierzyć, a co odrzucić, jeśli wyrok Papieża ma zależeć jeszcze od zgodzenia się Kościoła? Wszak to właśnie herezje wszystkie, zacząwszy od ariańskiej aż do jansenizmu, albo tego poronionego płodu czasów naszych, który nadał sobie miano starokatolicyzmu, zdania swoje podawały za wyraz przekonań powszechnego Kościoła, albo przynajmniej lepszej i inteligentniejszej części onegoż, i na tej zasadzie postanowieniom papieskim posłuszeństwa odmawiały. Bez wątpienia że jednomyślna zgoda Kościoła jest ostateczną pieczęcią i znamieniem nauki prawdziwej, ale nie jest dla nas i nie może być pierwszą, ku poznaniu prawdziwej nauki zasadą. Tą pierwszą zasadą jest apostolska władza nauczania: ona sama stwierdza i jawną czyni powszechną zgodę członków, z głową swoją złączonych, i owiec słuchających głosu najwyższego pasterza. Dlatego Stolica Apostolska jest "pierwszą" i "w rodzaju swoim jedyną" stolicą w Kościele. I dlatego także wyrok papieski musi posiadać powagę, żadnej wątpliwości nie dopuszczającą; musi sam przez się nieomylnym być, na mocy zwierzchności danej Głowie Kościoła, a nie dopiero nieomylnym się stawać, przez zgodę Kościoła powszechnego, doń przystępującą: Romani Pontificis definitiones ex sese, non autem ex consensu Ecclesiae irreformabiles esse (Concilium Vaticanum). Febroniusz nawet (II, 4) i gallikanie (Decl. cleri Gall. art. 4; Maret, Du Conc. gèn. et de la paix religieuse, II, 63... 299) przyznają Papieżowi pierwszeństwo – praecipuas partes, – w rozstrzyganiu kwestii wiary; tylko że wyroki jego, jak twierdzą, obowiązują wiernych do tymczasowego tylko posłuszeństwa, dopóty mianowicie i o tyle, dopóki i o ile Kościół głosu swego przeciwko nim nie podniesie. Co to ma znaczyć? "Tymczasowo wierzyć", to znaczy wierzyć do czasu, póki się nie przekonamy, że byliśmy w błędzie. Ależ taka myśl sama z sobą jest w sprzeczności, boć akt wiary polega z natury swojej na pewności, żadnego powątpiewania nie dopuszczającej. Myśl taka sprzeciwia się samejże podstawie, na której buduje się wiara, tj. nieomylnej powadze Boga; sprzeciwia się Duchowi Świętemu, który sam jest zasadą żywą i działającą, w której i przez którą wierzymy; sprzeciwia się całemu nadprzyrodzonemu charakterowi wiary katolickiej. Czy może ta wiara tymczasowa ma znaczyć wyznanie tylko zgoła zewnętrzne, z wewnętrznym przekonaniem niezgodne? Lecz takie pojmowanie wiary sami nawet biskupi gallikańscy odrzucili (Epist. ad. Innocent. X Pap. 15 Julii 1653), i na prośbę wielu z nich i to najzacniejszych, między którymi był i Bossuet, Stolica Apostolska orzekła (Clement. XI, Constit. "Vineam Domini" 14 Jul. 1705), że nie wolno czynić wyznania wiary, jeśli onemuż nie towarzyszy wewnętrzne w sercu zgodzenie się, a postanowienie to papieskie przez Kościół gallikański przyjęte, i we wszystkich diecezjach ogłoszone zostało (Baller. l. c., XIII, 75). Jasny też jest powód, na którym opiera się to postanowienie. Wiara także jest aktem posłuszeństwa: jest to posłuszeństwo wiary (Rzym. 1, 5), jest to podbicie rozumu w niewolę pod posłuszeństwo Chrystusowe (2 Kor. 10, 5), albo, wedle słów Złotoustego, jest to "przekonanie w posłuszeństwie" (In Rom. Hom. 32, 1). Zdanie się i poddanie rozumu, ze wszech miar od Boga zależnego, a błędowi podlegającego, nieomylnej prawdzie Boga, samej sobie świadectwo oddającej przez ustanowioną na to kościelną powagę nauczania, ta jest pierwsza i zasadnicza powinność wszelkiej religii, a zatem i fundament wszelkiego usprawiedliwienia: Si quis dixerit, rationem humanam ita independentem esse, ut fides ei a Deo imperari non possit, anathema sit (Conc. Vatic. De fide cath. can. 1 de fide). Wiara zatem jest spełnieniem przykazania Boskiego (zob. Dz. Ap. 6, 7. Rzym. 7, 15. 16, 26. 10, 16. Gal. 3, 1. 5, 7. 1 Tymot. 6, 3. 2 Tessal. 1, 8. niewiernych Apostoł wprost nazywa nieposłusznymi, Tyt. 1, 10); lecz sercem bywa wierzono ku sprawiedliwości, a usty się wyznanie dzieje ku zbawieniu (Rzym 10, 10. s. August., De fid. et symb. c. 1). Wola zniewala rozum do zgodzenia się; przez nią wiara staje się czynem wolnym i zasługującym (Mk 16, 16. Rzym 10, 16. Conc. Trid. sess. VI, cap. 6); choć formalnie, tj. w ostatecznym spełnieniu swoim, jest aktem rozumu: Ipsum credere est actus intellectus assentientis veritati ex imperio voluntatis (S. Thom., Summa II 2-ae q. 2 a. 9). Właśnież to przykazanie wiary, które Kościół wkłada na każdego, Augustyna za młodych lat zapędziło w szeregi manicheuszów (De utilit. cred. n. 1). Ale łaską pobudzona wola zniewala rozum do zgodzenia się na prawdę objawioną, choć samej z siebie nie oczywistą, a zatem i nie pociągającą za sobą bezwarunkowej, jak prawdy matematyczne lub logiczne, konieczności zgodzenia się; i na tym właśnie zasadza się zasługa wiary (S. Thom. I 2-ae q. 17 a. 6; II 2-ae q. 9 a. 9). Z tego się okazuje, że wyznanie zgoła tylko zewnętrzne, albo tzw. "pełne uszanowania milczenie", nie jest aktem ani wiary ani posłuszeństwa, ale raczej jest kłamstwem tylko i obłudą. Gdzie dość jest samego zewnętrznego aktu spełnienia danego prawa, jak to ma miejsce w zakresie prawodawstwa cywilnego, tam zapewne i prawodawca na nim poprzestać może i powinien, nie pytając o intencję, nie podpadającą pod jurysdykcję jego: De internis non judicat praetor. Ale w rzeczach wiary forma zewnętrzna o tyle tylko ma wartość i znaczenie, o ile jest wyrazem i wyznaniem przekonań serca; i dlatego Kościół ma prawo i obowiązek w kwestiach wiary żądać wyznania zewnętrznego jedynie dlatego i na mocy tego, co wewnątrz, w sercu wyznającego jest i być powinno.
Cała ta teoria gallikańska jest jednym stekiem sprzeczności. Jeśli wszyscy mają tymczasowo wierzyć i milczeć, aż Kościół głos przeciwny podniesie, tedyć próżne będzie czekanie, boć trudno milczeć zarazem i mówić, a więc Kościół nigdy tego głosu przeciwnego nie podniesie. Z jednej strony przyznaje się Papieżowi zupełność władzy w Kościele, a jednak z drugiej strony ma być zależnym od biskupów, i to czego uczy, pozostaje niepewnym, póki biskupi nie zatwierdzą. Chociażby nawet pod zagrożeniem wyłączenia z Kościoła jaką prawdę wiary ogłaszał, wierni jednak obowiązani zawiesić sąd swój i czekać, aż nastąpi remonstracja ze strony Kościoła, skutkiem której będą powinni nie wierzyć, albo też "milczące zgodzenie się", na mocy którego będą mogli wierzyć. Ale kto sprawdzi to "milczące zgodzenie się", którego, tym samym że "milczące", sprawdzić niepodobna? Papież, z urzędu swego, ma władzę rozkazywania, a wierni obowiązek słuchania; ale ani on tej władzy swojej użyć nie może, ani wierni nie mogą spełnić obowiązku swego. Dość jednego głosu przeciwnego, a tym samym już będzie zachwiana pewność wiary. Cóż wtedy począć? Odmówić posłuszeństwa? – nie wolno. Wierzyć? – bez pewności wierzyć nie można. Nielogiczniejszego systemu podobno nikt jeszcze nie wymyślił (zob. Schulte, Quell. d. Kirchenrechts, s. 85...). Zbawiciel obiecał Kościołowi trwałość niepożytą; obiecał, że będzie z nim aż do skończenia wieków. Mogą więc zmieniać się w nim zewnętrzne i przygodne formy; ale to, co należy do samej natury i istoty Kościoła, to, przez co Kościół jest prawdziwym Kościołem Chrystusowym, to musi pozostać i pozostanie niezmiennym, mianowicie więc wiara i zasadnicze żywioły ustanowionego od Boga składu i ustawy Kościoła. Bo jak Kościół nie byłby prawdziwym Kościołem Chrystusowym, gdyby nie miał prawdziwej wiary, tak samo nie byłby tym Kościołem, który ustanowił Chrystus, gdyby nie miał widomej głowy, Papieża, gdyby nie miał biskupów, jako członki z głową, z Papieżem złączonych. Nigdy więc prawdziwy Kościół nie będzie bez tego fundamentu, który Chrystus sam założył, bez tego najwyższego pasterza, którego sam postanowił, bez tego utwierdziciela w wierze, któremu sam umacniać braci polecił. Ale nawzajem także, nigdy fundament nie będzie bez spoczywającej na nim budowy, ani pasterz najwyższy bez trzody, głosu jego słuchającej, ani utwierdziciel w wierze bez braci, umocnienie od niego biorących. Gdyby głowa żyjąca, tj. prawy i prawdziwy Papież, mogła kiedy odłączyć się od ciała Kościoła, i przedniejszych członków jego, biskupów; albo gdyby kiedy członki ciała, biskupi, mogli się oderwać od głowy swojej: wtedy też Kościół, duchowne ciało Chrystusa, w którym Duch Jego mieszka i rządzi, które, dla tego najściślejszego złączenia z Nim, Apostoł zowie samymże Chrystusem (1 Kor. 12, 12), – byłby zburzony, i bramy piekielne miałyby nad nim zwycięstwo, i daremną okazałaby się obietnica Pańska. Ale to być nie może: słowa Pańskie nie przeminą (Mt. 24, 35) i bez żałowania są dary Boże (Rzym. 11, 29); co raz darował Kościołowi swemu, tego mu aż do końca nie odbierze. A więc nigdy tego nie będzie i być nie może, by Papież, gdy na mocy urzędu swego działa i uczy, jako fundament i najwyższy pasterz i nauczyciel Kościoła, pozostał bez wiernych, którzy by się na nim budowali i jego słuchali i od niego się uczyli i z nim trwali złączeni, w żyjącej jedności wiary i społeczności kościelnej. A którzy tak z nim są złączeni, ci są członki w jedności z głową żyjące, i następcy złączonych z Piotrem Apostołów, członki prawdziwego Kościoła Chrystusowego, jedno z głową swoją, i dlatego jedno między sobą; a gdzie są członki z głową, tam jest Kościół katolicki, którego naczelnym znamieniem jest jedność. Może jakaś, choćby i znaczna część episkopatu sprzeciwić się wyrokowi, przez Papieża wydanemu i przez członki z nim złączone przyjętemu, tak samo jak i przeciw soborowi powszechnemu może powstać opozycja jakiejś frakcji biskupów, uchwały na nim zapadłej nie uznających, jak to w rzeczy samej miało miejsce na soborze efeskim, chalcedońskim i in.; ale w takich zdarzeniach nietrudno poznać, gdzie jest Kościół prawdziwy. Ubi Petrus, ibi Ecclesia, tj. gdzie jest głowa i członki z nią złączone, tam jest Kościół; członki oporne, umarłe są, bo oderwane od żyjącego ciała Kościoła. Mogą ci dysydenci pokusić się o założenie "ludzkiego Kościoła", – Humanam conatur facere Ecclesiam, mówi o jednym takim św. Cyprian (Ep. 52), – obok Kościoła od Boga ustanowionego, i wbrew jemu; ale kuszą się o rzecz niepodobną. Gałąź od pnia oderwana uschnie, i z całej tej daremnej roboty nic innego nie pozostanie, tylko jedno więcej ogniwo w tym długim szeregu zgorszeń i doświadczeń, które Kościół w każdym wieku istnienia swego przebywać musi; ale Pan sam te zgorszenia przepowiedział, a Kościół z każdego z nich wychodzi z nowym tylko wzmocnieniem niepożytej siły i żywotności swojej. Żeby zaś kiedy bądź cały episkopat bronił herezji i tym samym stanął w sprzeczności z głową swoją, to żadną miarą być nie może, dla tego samego, że być nie może, by kiedy bądź w prawdziwym Kościele było rozdwojenie w wierze. Z tego względu i episkopat katolicki ma zapewnioną sobie nieomylność, nie jakoby odrębną albo różną od nieomylności głowy, ale raczej jako skutek jednegoż, i w głowie i w członkach, Ducha Chrystusowego, który po wszystkie czasy działa w Kościele swoim i uczy wszelkiej prawdy. Znakiem zaś nieomylnym katolickiego episkopatu jest jedność z jego głową i zatwierdzenie nauki jego przez Stolicę Apostolską; bo którzy są w sprzeczności ze Stolicą Apostolską, ci nie są w Kościele, tym samym więc i nie są już prawymi członkami episkopatu katolickiego: Pondus conciliis, powiada Canus (l. c., V), dat Summi Pontificis auctoritas; quae si desit, nulli sunt satis, sint quamlibet plurimi. Nec si major pars Patrum verum sentiat, Summus Pontifex repugnabit. Id enim ad peculiarem Christi procurationem pertinet, semperque pertinuit, ne Ecclesia in factiones duas dividatur (zob. Stattler, Loci theol., § 130).
7. Że nauka o nieomylności Papieża nie jest nową, jak to w chwili ogłoszenia dogmatu twierdzili przeciwnicy, jak to zresztą, po wszystkie czasy, wobec orzeczeń kościelnych, czynili heretycy, Kościołowi zarzucając nowości w wierze, a siebie zalecając jako obrońców i stróżów starej nauki katolickiej (zob. Hefele, Conciliengesch. I, s. 228, 438), to, po przytoczonych wyżej dowodach nieprzerwanej od początku tradycji kościelnej, nie potrzebuje dalszego dowodzenia. Nowość, orzeczeniem Soboru Watykańskiego zaprowadzona, nie tyczy się treści i istoty starej wiary katolickiej, ale jedynie objaśnienia i sformułowania jej, jako wyraźnego dogmatu Kościoła. I przed tym orzeczeniem, każdy katolik obowiązany był w sumieniu do posłuszeństwa dogmatycznym wyrokom Papieża; po orzeczeniu to tylko się zmieniło, że posłuszeństwo to obowiązuje także pod karą wyłączenia ze społeczności kościelnej. Sam nawet Pichler (Geschichte der kirchl. Trennung zwischen dem Orient u. Occident, II, 690) przyznaje, że Bellarmin nic w tej materii nie powiedział nowego, ale "tylko powtórzył zdanie, przez znaczną większość scholastyków utrzymywane". W wiekach średnich, nauka ta tak była powszechną, że, jak przyznaje sam Gerson (De potest. eccles. Consid. 12), zdanie przeciwne nie byłoby wówczas uszło noty herezji; a Marcin V Papież, gdy, powołując się na zasady najdawniejszych czasów Kościoła, apelacji od Papieża do soboru powszechnego zabronił, tym samym też zdanie samegoż Gersona odrzucił; bo jeśliby Papież nie był nieomylny, wtedy bez wątpienia do soboru należałoby ostateczne zatwierdzenie wyroków jego. Lecz jednomyślna nauka teologów jest czynnikiem, mającym wysokie w Kościele znaczenie; sprzeciwianie się jej w kwestiach wiary, choć nie jest jeszcze herezją, ale z herezją blisko graniczy, haeresi proxima, bo jednomyślność nauki jest dowodem pochodzenia jej z Tradycji. Gdyby było inaczej, gdyby zatem taka nauka jednomyślna mogła być błędną, wtedy i Kościół sam mógłby być w błąd wprowadzony przez teologów swoich, gdyż zdania i wnioski teologów katolickich są jednym z głównych warunków przedwstępnych nauczania kościelnego; mógłby nawet zdawać się wspólnikiem błędu ich, skoro, nie sprzeciwiając się ich zdaniom, tym samym dawałby im milczące zatwierdzenie. Wszelkie zresztą wyroki i orzeczenia kościelne tworzą się i układają, z wezwaniem na pomoc teologii; niepodobna zatem, by w tym, czego uczą jednomyślnie, wszyscy pospołu teologowie byli w błędzie (zob. M. Canus l. c., VII, 3, p. 191). Stąd i Pius IX, w liście do arcybiskupa monachijskiego (21 Dec. 1863) wyraźnie oznajmia, że nie tylko uchwałom soborowym i dekretom papieskim, ale i jednozgodnej nauce teologów należy się od wiernych uznanie i przyjęcie (por. Syllabus, Prop. XXII). Niepochlebny zaszczyt pierwszego, w sposób dogmatyczny, ogłoszenia nauki o omylności Stolicy Apostolskiej, należy się dopiero gallikańskiemu zgromadzeniu duchowieństwa w 1682; ale cztery artykuły, przez to zgromadzenie uchwalone, nie były, jak uczy historia, owocem swobodnego i bezinteresownego badania, jedno raczej robotą oddanych na usługi samowoli burbońskiej i parlamentowskiej zaciekłości teologów nadwornych (zob. Gérin, Recherches hist. sur l'assemblée du clergé de France de 1682, Par. 1869; Lacretelle, Hist. de France au XVIII siècle). "Gallikanizm", powiada protestant Pressensé (Le Conc. du Vatican, 1871), "zamienił Kościół w sługę królów, i tyle zachwalane wolności jego, były tylko wolnością daną królowi, do zarządzania sprawami duchownymi na równi ze świeckimi". Potem, jako gorzki owoc nauki, w samej zasadzie fałszywej, nastąpiły apelacje do przyszłego soboru, i cywilna ustawa dla duchowieństwa, i odszczepieństwa, i upadek religii. Wszakże, nawet pod tym surowym z góry naciskiem, nauka o nieomylności Papieża wielu zachowała między biskupami i teologami francuskimi zwolenników, a poza granicami Francji, aż do połowy przeszłego wieku, wszędzie, z rzadkimi wyjątkami, była wyznawana (zob. Bened. XIV, Epist. ad Inquis. Hisp., 1748; Petr. de Marca, Observ. supra theses Claramontan., n. 17; Schneemann, w Stim. aus M. Laach, X, p. 138...; Gapp, Die Lehre der französischen Kirche über die päpstliche Autorität, w Zeitschrift für kathol. Theol., Innsbr. 1880, zesz. II, p. 280...; tegoż, Bossuet und die päpstliche Unfehlbarkeit, Zeitschr. cit. 1878, zesz. IV; – V. A. Soardi, De suprema Rom. Pont. auctoritate hodiernae ecclesiae gallic. doctrina, Avenione 1747. Heidelb. 1793; Auctoritas Pontificia notissimo facto Cypriani a neotericis impugnata, Avenione 1749, i ap. Migne, Patrol. lat., t. III). Odtąd dopiero janseniści i niebaczni, w duchu starych legistów rzymskich, poplecznicy wszechwładzy państwa, poczęli i poza granicami Francji szerzyć naukę przeciwną, ku czemu szczególnie smutnej pamięci Mikołaj Hontheim (Febroniusz) i nadworni Józefa II teologowie usłużnymi okazali się narzędziami; inni jeszcze teologowie i uczeni, może w dobrej wierze, ale w niezbyt roztropnej nadziei łatwiejszego tym sposobem pozyskania protestantów, naukę o nieomylności papieskiej, jako zbyt rażącą i kompromitującą, wstydliwym milczeniem pokrywali; z czego wynikło wprawdzie niejakie ich z protestantami zbliżenie, ale inne od zamierzonego, tj. nie pociągnięcie tych ostatnich do Kościoła katolickiego, ale raczej wciągnięcie tamtych, połowicznych prawdy katolickiej obrońców, w tenże sam racjonalistowski prąd rzekomej oświaty, w którym, nie już nieomylność papieska, ale i fundamentalne dogmaty wiary chrześcijańskiej onemu pokoleniu mędrców i oświecicieli utonęły. Z tym wszystkim jednak, gdy zbierzemy razem wszystkie w różnych krajach dzieła teologów, stosunek gallikanów i józefinistów do obrońców tzw. nauki "ultramontańskiej", nawet w onej epoce płytkiego racjonalizmu, jeszcze się okaże jak trzy do stu. Zawsze więc i po wszystkie czasy większość teologów broniła zasady nieomylności papieskiej (zob. Rump, Die Unfehlbarkeit des Papstes, u. die Stellung der in Deutschland verbreiteten Lehrbücher zu dieser Lehre, 1870). Zdanie przeciwne nigdy nie miało wobec tej zasady równouprawnienia; było tylko cierpianym w Kościele, tj. że nie podlegało wyraźnemu piętnu herezji, ale nigdy nie było uznane za prawowierne i z nauką katolicką zgodne; owszem, nawet niejednokrotnie zostało odrzucone (np. w propozycji siódmej Piotra Osmeńskiego: Ecclesia urbis Romae errare potest; prop. 27, 28 Luth.; prop. 85 "Auctor. Fid.", gdzie zarazem powtórzone jest odrzucenie artykułów gallikańskich); gdy przeciwnie, nauka o nieomylności zawsze stanowiła normę i prawidło w praktyce i życiu Kościoła.
Sobór Watykański (sess. III Constit. de fid. cath. Prooem.), wytykając szkody, które pod wpływem protestantyzmu i racjonalizmu na łono samegoż Kościoła się zakradły, i lekarstwa na nie obmyślając, między innymi wymienia głównie i tę, "że i z pomiędzy synów Kościoła katolickiego niektórzy z drogi prawdziwej, wierzącej pobożności zboczyli, i że skutkiem stopniowego umniejszenia prawd, zmysł katolicki w nich osłabł". Z tego też powodu, wobec nastałych dopiero po Soborze Trydenckim błędów gallikańskich, febroniańskich i józefińskich, sobór ten ostatni do godności dogmatu podniósł to, co i przedtem w zasadzie należało do całości wiary katolickiej, i w praktyce powszechne miało uznanie i zachowanie, ale jeszcze nie było orzeczonym jako artykuł wiary. Właśnie na tym szerszym rozwijaniu i dokładniejszym sformułowaniu prawd objawionych zasadza się ten postęp wiary katolickiej, który Wincenty Leryneński tak wymownymi słowy opisuje, a który w danym czasie i w danej mierze sprawować, jest zadaniem soborów powszechnych. Wobec wspomnianych wyżej systemów, które wiarę w nieomylność Stolicy Apostolskiej, jako nie opartą ani na Piśmie świętym, ani na Tradycji, podkopać usiłowały, i spór teologiczny na głośny rynek opinii publicznej wyciągały, z powszechnym umysłów wierzących zaniepokojeniem, ostateczne rozstrzygnięcie sprawy było nieodzowną potrzebą. Od wieków taki był obyczaj w Kościele, że wierni, i na czele ich biskupi i kapłani, pokornie i z nieograniczoną ufnością, nieraz i z ofiarą własnego sposobu widzenia i przekonania, bez oporu i bez zwłoki, nie czekając, czy nie nastąpi jaka ze strony Kościoła protestacja, albo aż się okaże "milczące wszystkich zgodzenie się", wyrokom Stolicy rzymskiej w rzeczach wiary, z zupełnym w sercu zgodzeniem się wiary i przekonania, się poddawali. Lecz jeśli wyroki te mogą podlegać błędowi, na czym wtedy polegałoby to wiernych poddanie się? czy mogliby, czy godziłoby się im jeszcze uznawać Papieża za najwyższego, bez apelacji, nauczyciela i sędziego wiary swojej? A przecie za dni naszych, mężowie i nauką i stanowiskiem swoim w Kościele znakomici, na wszelki sposób i z wielkim uczoności i talentu nakładem, usiłowali dowieść, iż byli Papieże, którzy w wierze zbłądzili, iż ani Pismo święte, ani sobory, ani Ojcowie święci, ani wielcy Doktorowie Kościoła o nieomylności Stolicy Apostolskiej nic nie wiedzą, iż żądanie poddawania się z wiarą wyrokom papieskim równa się nieprawemu władzy, Bogu tylko i soborom powszechnym należnej, przywłaszczeniu, i niesłusznemu sumienia wiernych obciążeniu.
W takim zawieszeniu rzeczy pozostać nie mogły: koniecznym było jasne i ostateczne rozwiązanie kwestii, tak bezpośrednio wiarę i sumienie wiernych obchodzącej. Jeśliby słuszność okazała się po stronie przeciwników, w takim razie nieodzownym następstwem należało jasno i wyraźnie ogłosić, że posłuszeństwo wiary, jakie Stolicy Apostolskiej oddajemy, jest obyczajem bezzasadnym i niesłusznym, samejże istocie wiary przeciwnym, Kościołowi szkodliwym, zbawieniu dusz wiernych zgubną tamę stanowiącym; należało jasno i wyraźnie orzec, że wyroki papieskie mogą ulegać błędowi. Przeciwnie, jeśliby się okazało, że przeciwnicy są w błędzie, że Głowa Kościoła w nauczaniu swoim jest rzeczywiście nieomylnym, tedyć nieodzowną było powinnością soboru, tę dawną wiarę Kościoła formalnym, uroczystym wyrokiem określić i na nowo zatwierdzić, i na niewzruszonej podstawie osadzić. Tak się też i stało: wyrok ostateczny zapadł, i wszystek episkopat świata katolickiego, ani jednego biskupa nie wyjmując, na ten wyrok się zgodził. Jawnie i widomie działa tu Opatrzność Boska, i serca ludzkie cudownie do jedności skierowała, i w tych nawet, którzy zrazu okazywali się przeciwnymi, odnawiając siłę wiary katolickiej, która nie na czym innym się zasadza, jedno na czystym od wszelkich względów na siebie samego i na ludzi oddaniu i poświęceniu umysłu naszego Chrystusowi i Duchowi Jego, który żyje w Kościele i przez Kościół mówi. Quantum quisque amat Ecclesiam Dei, tantum habet Spiritum Sanctum, powiada św. Augustyn (Tract. 35, 18 in Joan.). Każde nowe orzeczenie dogmatu jest nowym błogosławieństwem dla Kościoła, nowym zdrojem światłości i mocy z wysokości, ku coraz lepszemu poznaniu Tego, który sam Prawdą jest. Dzieje tych ostatnich trzynastu lat jasno każdemu, kto ma oczy ku widzeniu, dowiodły, że orzeczeniem dogmatu nieomylności Duch Święty nowego światła i nowej siły użyczył Kościołowi, aby zdołał bez szkody przebyć te dni ciężkiej próby, jakie tak rychło nań przyjść miały, a których przyjścia żaden naonczas człowiek nie przeczuwał.
Literatura: Zob. Dom. Gravina, De legitimo et praecipuo magistro et judice infallibili Romano Pontifice in fidei, morum et ecclesiasticae disciplinae, canonizationis et cultus sanctorum decretis, 1639 (Catholicae praescriptiones adversus omnes veteres et nostri temporis haereticos, Neapoli 1619 – 1639, vol. VII, fol.). V. Ebermann, Anatomia Calixtina, h. e. Vindiciae catholicae pro Ecclesiae tribunali in causis fidei infallibili, Mogunt. 1644, in-4. Irenicon catholicum Helmestadiensi oppositum, pars altera, pro Sedis Ap. inffalibilitate, ib. 1646; Interrogationes apologeticae oppositae libello Hermanni Conringii de concusso fundamento fidei pontificiae, Herbipoli 1644; Examen Examinis Conringiani de infallibilitate cathedrae apostolicae, ib. 1655. – Aeg. Estrix, Apologia pro Summis Pontificibus romanis, generalibus conciliis et Ecclesia catholica, Antverp. 1672, in-4. – Aug. Reding, Oecumenicae cathedrae apostolicae auctoritas asserta et vindicata adversus 4 famosae declarationis cleri gallicani a. 1682 articulos, Salisburgi 1689 (i w Rocaberti, Biblioth. Pontificia maxima, t. VII). – Franciscus a S. Augustino Macedo, Schema S. Congregationis S. Officii romani cum elogiis eminentissimorum principum et corollarium de infallibili auctoritate Romani Pont. in mysteriis fidei proponendis et ejusdem controversiis decidendis, Patavii 1676, in-4 (przedruk. w Rocaberti op. c., t. XII). – Joannes a S. Thoma, De infallibilitate Summi Pontificis independenter a concilio generali, Salmanticae 1682. – Thom. Rocaberti, De Romani Pontificis Honorii I invicta in fide constantia, Valentiae 1691, in fol.; De Romani Pontificis auctoritate, ib. 1691 – 1694, 3 vol. fol., Bibliotheca Pontificia maxima, Romae 1695 – 1699, 21 vol. fol. – Jo. Laur. Lucchesini, De notorietate in antiqua Ecclesia praestantiae Pontificis Maximi supra generalia Concilia et infallibilitatis in declaranda fide etiam ante synodorum vel Ecclesiae consensum, Romae 1694, in-4 (są to 2 traktaty, przedrukowane z tegoż autora "Sacra monarchia S. Leonis M." Romae 1693). – Franc. Janssens Elinga, Summa totius doctrinae de Romani Pontificis auctoritate et infallibilitate, Brugis 1690, in-4. – Thyrsus Gonzalez, De infallibilitate Romani Pontificis in definiendis fidei et morum controversiis extra concilium generale et non exspectato Ecclesiae consensu, Romae 1689, in-4 (zob. Gonzalez). – Joan Casp. de Boecken, Deductio fundamentalis theologico-scripturistico-juridica, Salisburgi 1723, in-4. – Bern. Desirant, De Romani Pontificis infallibilitate, Lovanii 1687. – Hyac. Serry (zob.). – Vit. Pichler, Papatus nunquam errans in proponendis fidei articulis, Augustae Vind. 1709. – Ludov. Andruzzi, Perpetua Ecclesiae doctrina de infallibilitate Papae in decidendis ex cathedra fidei quaestionibus extra concilium oecumen. et ante fidelium acceptationem, Bononiae 1720. – (Aloy. Maria Lucini) Romani Pontificis privilegia adversus novissimos osores vindicata, Venet. 1734 (p-ko Jackowi Serry); A. M. Lucini, Antithesis contra H. Serry conantem pontificiam infallibilitatem certis terminis circumscribere, Mediolani 1736. – Fr. Ant. Cavalcanti, Vindiciae romanorum Pontificum, Romae 1749 (zbija zarzuty p-ko nieomylności: o zaparciu św. Piotra, o Papieżach: Marcelinie, Liberiuszu, Wigiliuszu, Honoriuszu I i Janie XXII). – A. Fr. Orsi, De irreformabili Rom. Pont. in definiendis fidei controversiis judicio, Romae 1739, 3 części in-4. – Andr. Narolski, De suprema Rom. Pont. auctoritate, Premisl. 1759, i w. in., a szczególniej Roskovany, Romanus Pontifex tanquam primas ecclesiae et princeps civilis e monumentis omnium saeculorum demonstratus. Addita amplissima literatura, Nitriae (Wien, Braumüller) 1867 – 1879, 16 vol. w większej 8-ce (cena 160 mr.). Podczas Soboru Watykańskiego (r. 1870) wyszło z druku mnóstwo pism przeciw i za nieomylnością, które wyliczone zob. Friedberg, Sammlung der Aktenstücke zum ersten vaticanischen Concil, Tübing. 1872, p. 33... 757...; pomiędzy którymi zasługują tu na wzmiankę: Pie IX est-il infaillible? L'infaillibilité du Pape devant la raison, l'Ecriture etc. par le R. P. Weninger, trad. sur l'édition allemande par l'abbé P. Belet, Besancon 1869; R. P. Marie-Antoine, miss. capucin, Entretiens théologiques sur les grandes quéstions du jour: Concile, Infaillibilité, Toulouse 1870; Jesualdus de Luca a Bronte, Pro opportunitate oecumenicae declarationis de pontificia magisteriali infallibilitate, Neapoli 1870; Petr. Semenenko, Quid Papa et quid est episcopatus, Romae 1870. Z późniejszych: l'Archevêque de Bourges (de la Tour d'Auvergne), La tradition catholique sur l'infaillibilité pontificale, ou la définition du concile du Vatican devant l'Écriture, les Pères et l'histoire, Paris 1875 – 77, 2 v. in-8; Bottala, De la souveraine et infaillible autorité du Pape dans l'Eglise et dans les rapports avec l'État, Paryż 1877.
Ks. Franciszek Hettinger
Artykuł z: Encyklopedia Kościelna podług Teologicznej Encyklopedii Wetzera i Weltego z licznymi jej dopełnieniami przy współpracownictwie kilkunastu duchownych i świeckich osób wydana przez X. Michała Nowodworskiego. Tom XVI. Neander. – Obrzędy. Warszawa 1885, ss. 174-204 (hasło: Nieomylność Papieża).
==========================================================================================================================================================================
CHRYSTUS NAUCZAJĄCY
USTANOWIENIE I SKŁAD
URZĘDU NAUCZYCIELSKIEGO
KS. WŁADYSŁAW LOHN SI
––––––––
"A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w Imię moje, On was wszystkiego
nauczy i przypomni wam wszystko, o czym wam mówiłem"
(Jan. 14, 26)
Nieomylność Magisterium Kościoła
Naprzód słów parę, co to jest nieomylność, potem przyjrzyjmy się dowodom za nieomylnością urzędu nauczycielskiego.
Nieomylność w najogólniejszym znaczeniu tego wyrazu: to cenna zaleta i właściwość umysłu poznającego, która sprawia, że w jego poznanie nie może się zakraść żaden błąd. Nieomylny nie tylko nie błądzi, ale nawet pomylić się nie może.
Nieomylność to nie objawienie nowych prawd, nie wzbogacenie lub rozszerzenie zakresu wiedzy, lecz wykluczenie możliwości pomyłki w formowaniu i wypowiadaniu sądu w dziedzinie wiary i obyczajów. Objawienie Boże rozszerza i wzbogaca zakres prawd, otwiera nowe horyzonty, ukazuje nieznane dotąd światy. – Nieomylność strzeże i ubezpiecza urząd nauczycielski w poznaniu prawdy objawionej, uniemożliwia sformułowanie fałszywego sądu odnośnie do prawd przez Boga objawionych.
Nieomylność różni się od natchnienia. Natchnienie (inspiracja), jest pozytywnym działaniem Ducha Świętego na rozum i wolę piszącego. Mocą tego działania tj. oświecenia rozumu i pobudzenia woli ludzkiej do pisania ksiąg, Bóg stał się ich autorem i jest ich autorem tak dalece, że twierdzenie i sądy np. Izajasza lub Jeremiasza, czy też św. Pawła Apostoła, albo któregokolwiek z ewangelistów, są twierdzeniami i sądami samego Boga.
Nieomylność nie wyklucza wprawdzie pozytywnego wpływu Ducha Świętego na wolę i rozum zespołu nauczycielskiego, ale w istocie swej jest szczególniejszą pieczą i kontrolą Bożą, która czuwa nad głoszeniem ewangelii i nie dopuszcza, by w nauczanie wiecznego magisterium zakradł się jakikolwiek błąd z dziedziny wiary i obyczajów.
Nieomylność nie pokrywa się z bezgrzesznością i świętością. Moralnie, w życiu prywatnym, a nawet publicznym, niestety! mogą zastępcy Pana Jezusa grzeszyć. Nieomylność uniemożliwia błąd logiczny.
Nieomylność wreszcie to nie wszechwiedza czyli nie pełne i gotowe posiadanie wszelkich potrzebnych wiadomości z zakresu objawienia i z dziedziny wiedzy świeckiej. Następcy Apostołów, choć w spełnianiu misji apostolskiej i nauczycielskiej są nieomylni, muszą jednak uczyć się, badać, dociekać: co Bóg objawił, a czego nie objawił.
Dar nieomylności to sprawi, że nie będą nigdy zgodnie utrzymywać, iż jakaś prawda jest objawiona, której by Bóg w istocie nie objawił. Mocą nieomylności nie zaprzeczą żadnej prawdy z dziedziny objawienia, albo prawdy, która stoi w ścisłej łączności z objawieniem.
Krótko mówiąc, nieomylność: to nie nowe objawienie, nie inspiracja, nie bezgrzeszność, nie wszechwiedza; ale szczególniejsza piecza Boża, szczególniejsze światło Ducha Świętego uniemożliwiające wszelką pomyłkę w autentycznym przechowywaniu i głoszeniu prawd objawionych. Z daru nieomylności pada na następców Jezusa-Nauczyciela jakby promień doskonałości poznania Boskiego, któremu możność pomyłki i fałszu tak się sprzeciwia jak światło ciemnościom. Bóg ze swej strony jest nieomylny; urząd nauczycielski, ustanowiony przez Chrystusa, uczestniczy w nieomylności Bożej z łaski i to nie we wszystkich dziedzinach, lecz w rzeczach wiary i obyczajów; magisterium Chrystusowe jest nieomylne nie w każdym akcie nauczania, lecz w uroczystym i zbiorowym, lub codziennym i jednozgodnym nauczaniu. Nie pobłądzi też nigdy urząd nauczycielski w tych zagadnieniach, które zostają w ścisłej i nierozerwalnej łączności z objawieniem.
Przypatrzmy się teraz pozytywnym dowodom, stwierdzającym nieomylność urzędu nauczycielskiego.
Pan Jezus domagał się bezwzględnej wiary dla słowa i świadectwa swych posłów. Nadto zapowiedział, że wszelki sprzeciw lub odrzucenie ich nauki będzie karał wiecznym potępieniem (1).
Otóż przypuśćmy, że wybrani przez Chrystusa i przezeń upełnomocnieni spadkobiercy objawienia mogliby pobłądzić. Przypuśćmy, że przez pomyłkę mogliby swe pomysły przedstawiać jako prawdę Bożą! Czyż Jezus Chrystus, obowiązując tak stanowczo do przyjęcia nauki swych posłańców i zastępców, nie zmuszałby tym samym ludzi do wiary w fałsz i błąd? Przecież Zbawiciel swą Boską wszechwiedzą doskonale przejrzał słabość rozumu ludzkiego. Przewidział także wszystkie możliwe pomyłki swych zastępców w urzędzie nauczycielskim; więc, przewidując je, nie tylko dopuszczałby, by ludzie błądzili, idąc za omylnymi przewodnikami, ale nawet wprost by nas zniewalał do wiary w fałsz i błąd! To zaś jest rzeczą niemożliwą. Bóg nie może zobowiązywać pod grozą kary wiecznej do wiary w fałsz! Przeto Pan Jezus musiał uniemożliwić wszelką pomyłkę w głoszeniu i opowiadaniu prawd objawionych, oraz w zakresie tych wszystkich prawd, które z objawieniem stoją w ścisłej łączności.
Zatem urząd nauczycielski musi być w tych rzeczach nieomylny.
(...)
Krótko mówiąc: i cel, który Chrystus wytknął wybranemu gronu nauczycielskiemu i ciężki obowiązek posłuchu, który nałożył na wiernych i obietnica specjalnej asystencji Ducha Świętego, wreszcie wiara Apostołów w realizację tych obietnic, utwierdza nas w tym przekonaniu, że nauczycielski urząd musi być i jest nieomylny.
Ze słów Chrystusa Pana, które nam wiernie przekazali ewangeliści, oraz z Dziejów i Listów Apostolskich jasno wynika, że:
1-o. Najwyższy nauczyciel ludzkości, Bóg-Człowiek, ustanowił trwały nauczycielski urząd, dla przechowania i przekazywania nauki objawionej.
2-o. Ten zespół nauczycielski głosić ma ewangelię wiecznie, aż do skończenia świata; ma ją opowiadać autentycznie tj. imieniem i powagą Jezusa Chrystusa. Stąd na wszystkich pokoleniach ciąży obowiązek przyjęcia tejże, jakby z ust samego Zbawcy do nich dochodziła.
3-o. Urząd nauczycielski, przez Chrystusa ustanowiony, jest nieomylny w przechowywaniu i głoszeniu Objawienia Bożego.
4-o. A zatem odwieczne i nieomylne magisterium jest narzędziem, przez które przepływa nauka Chrystusowa. Kto ją z ust urzędu nauczycielskiego przyjmuje, czerpie u źródeł Zbawicielowych.
Kto tedy pragnie; niech do Mnie przyjdzie i czerpie! (2) (a)
–––––––––––
Ks. Władysław Lohn T. J., Chrystus nauczający. Ustanowienie i skład Urzędu Nauczycielskiego. Kraków 1927. WYDAWNICTWO KSIĘŻY JEZUITÓW, ss. 50-53; 59-60; z rozdziału IV pt. Jezus mistrz nieomylny.
Przypisy:
(1) Zob. Mt. 10, 14. 15; Łk. 10, 10. 12; Mk. 16, 16.
(2) Jan. 7, 37.
(a) UWAGA: Zobacz w tej kwestii:
P. I. Ottiger S. J., Theologia fundamentalis. T. II. De Ecclesia Christi ut infallibili revelationis divinae magistra. Friburgi. Herder. 1911, str. 4-49.
P. St. Dunin-Borkowski S. J., Die Kirche als Stiftung Jesu. r. 5. § 1. 2, str. 95-101; zob. Esser-Mausbach, Religion, Christentum, Kirche. T. II.
P. H. Dieckmann S. J., De Ecclesia. T. II. De Ecclesiae Magisterio. Frib. Herder. 1925. r. 1, str. 35-59.
-------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------
Pozwolenie Władzy Duchownej:
Można drukować
Kraków, dnia 3 września 1926.
Ks. Władysław Jankiewicz T. J.
L. 8976/26.
POZWALAMY DRUKOWAĆ
Z Książęco-Metropolitalnej Kurii
Kraków, dnia 11 listopada 1926.
† Adam Stefan
L. S.
Ks. A. Obrubański
kanclerz
==========================================================================
Msgr. Gasser, Mansi 52, 1226: "Inne prawdy (...) choć nie objawione są jednak niezbędne dla zachowania, wyjaśnienia i potwierdzenia prawd objawionych. Takie prawdy, do których zaliczyć trzeba fakty dogmatyczne, jako że bez nich depozyt wiary nie mógłby być ani zachowany ani wyjaśniany, nie należą, to prawda, bezpośrednio do depozytu wiary, lecz są nieodzownym warunkiem do zachowania owego depozytu. To dlatego jednogłośną doktryną katolickich teologów jest to, że Kościół jest nieomylny także w autentycznej proklamacji tychże prawd, i że odrzucenie tej Nieomylności byłoby bardzo poważnym błędem. Opinie różnią się jedynie co do stopnia pewności z jaką teologowie podtrzymują tę Nieomylność: czy ma ona być postrzegana jako dogmat wiary, którego zanegowanie byłoby herezją, albo też jest prostym wnioskiem z prawdy objawionej, a zatem jest tylko teologicznie pewna? A ponieważ chodzi tu zarówno o Nieomylność papieską jak i o Nieomylność Kościoła, to samo pytanie wyłania się również tutaj; ale jako że członkowie Deputacji Wiary jednogłośnie orzekli o tymczasowym nierozstrzyganiu tego zagadnienia, z tego nieodzownie wynika, że obecnie definiujemy tylko jeden punkt (...): obowiązek wierzenia w przedmiot Nieomylności papieskiej jest tym samym co obowiązek wierzenia w Nieomylność Kościoła".
Cf. Th. Granderath SJ, Histoire du Concile du Vatican, depuis sa première annonce jusquà sa propagation daprès les documents authentiques, T. 3, cz. 2, ss. 114-115
Msgr. Gasser: "Deputacja wiary nie ma na celu nadania temu czasownikowi [definiuje] znaczenia prawniczego – oznacza on tylko, że kładzie się kres wynikłym kontrowersjom w materii herezji czy pewnej doktryny, która ściśle mówiąc przynależy do wiary. Otóż, słowo «definiuje» oznacza, że Papież bezpośrednio i w sposób mający na celu zamknięcie dyskusji wydaje orzeczenie w sprawie doktryny dotyczącej wiary lub moralności, tak ażeby odtąd każdy wierny mógł być pewien opinii Stolicy Apostolskiej, zdania Papieża; w taki sposób ażeby każdy wiedział z całą pewnością, że taka a taka doktryna jest uważana przez Papieża za heretycką, bliską herezji, poprawną czy błędną, etc. Takie jest znaczenie terminu «definiuje» (...). Stosując tę nieomylność jedynie do papieskich orzeczeń dogmatycznych należy rozróżnić: orzeczenia bezpośrednio de fide (przy czym to samo tyczy się soborowych definicji dogmatycznych), wynikające z wiary – dlatego też ten kto przeczyłby, iż Papież w tych orzeczeniach jest nieomylny, już przez sam ten fakt (...) byłby heretykiem; inne orzeczenia Papieża są również pewne co do nieomylności, lecz pewność ta nie jest taka sama (...); będzie ona jedynie pewnością teologiczną w tym sensie, że ten kto by kwestionował nieomylność Kościoła czy też Papieża w tych orzeczeniach nie byłby otwarcie heretykiem jako takim, lecz myląc się w ten sposób popełniałby bardzo poważny błąd i bardzo ciężki grzech" (24).
Msgr. Gasser, 86-te Zgromadzenie generalne, 16-7-1870, Mansi 52, 1316.
Pius XI naucza: "Urząd nauczycielski
Kościoła, – który według planu Boga ustanowiony został na ziemi w tym celu, by
prawdy objawione utrzymane były po wsze czasy nieskażone i łatwo, a pewnie
przedostawały się do wiadomości ludzi, – wykonywany jest dzień po dniu przez Papieża i przez pozostających z Nim w styczności biskupów,
to jednak zadaniem tego urzędu jest celowo przystępować w uroczystej formie i w
uroczystym dekrecie do określenia pewnych artykułów, jeśli wyniknie konieczność
skuteczniejszego przeciwstawienia się błędom i atakom innowierców, lub też gdy
chodzi o to, by w jaśniejszy i głębiej ujęty sposób wpoić wiernym pewne punkty
nauki świętej" (10).
I jeszcze Pius XI: "Nie można
bowiem pogodzić z mianem prawdziwego chrześcijanina, by ktoś tak zuchwale
rozumowi swemu ufał, że niczego za prawdę uznać nie chce, czego sam z istoty
rzeczy nie poznał, a Kościół, powołany przez Boga do nauczania i rządzenia
wszystkich narodów, uważał za mniej obeznany w nowoczesnych kwestiach i prądach;
albo z uległością przyjmował tylko te prawdy, które Kościół, jak wspomnieliśmy,
uroczyście ogłosił, jak gdyby poza tym wolno mu było słuszne mieć przekonanie,
że pozostałe dekrety: albo błędy zawierają, albo też względami prawdy i
obyczajów nie dość są uzasadnione. Przeciwnie, znamieniem jest prawdziwego
chrześcijanina, uczonego czy nieuczonego, że we wszystkich sprawach wiary i
obyczajów chętnie kieruje się i orientuje Świętym Kościołem Bożym przez
Najwyższego Pasterza jego, Rzymskiego Papieża kierowanym, którym znowu kieruje
Pan Nasz, Jezus Chrystus" (11).
Pius XII naucza: "Nie trzeba też
sądzić, że pouczenia w encyklikach zawarte nie wymagają same przez się
wewnętrznego poddania dlatego tylko, że papieże nie występują co do nich z
najwyższą nauczycielską powagą. Albowiem i te rzeczy są przedmiotem tego zwyczajnego
Nauczycielstwa, do którego także odnoszą się słowa: «Kto was słucha,
mnie słucha» (Łk. X, 16), a nadto, co w encyklikach wykłada się i z
naciskiem podkreśla, to zazwyczaj już skądinąd do nauki katolickiej należy.
Jeżeli zaś najwyżsi Pasterze w dokumentach swoich o jakiejś kwestii, dotychczas
dyskutowanej, dają rozstrzygające wyjaśnienie, dla wszystkich staje się jasnym,
że w myśl i wedle woli papieży, nie wolno już uważać tej kwestii za rzecz
podlegającą swobodnej dyskusji teologów" (12).
I jeszcze Pius XII: "Czyż urząd
nauczycielski nie jest... pierwszą powinnością naszej Stolicy apostolskiej?
(...) Na Stolicy Piotrowej zajmujemy miejsce jedynie jako Wikariusz Chrystusa,
Jesteśmy Jego przedstawicielem na ziemi; jesteśmy organem, za pośrednictwem
którego daje usłyszeć Swój głos Ten, który sam jest wszystkich Nauczycielem (Ecce
dedi verba mea in ore tuo, Jer. I, 9)" (13).
(10) Pius XI, Mortalium animos, 6-1-1928. DS 3683. Tekst został przytoczony w E. P., nr 871.
(11) Pius XI, Casti connubii, 31/1/1930, E. P., nr 905.
(12) Pius XII, Humani generis, 12-8-1950, E. P., nr 1280.
(13) Pius XII, Commossi, 4-11-1950, E. P., nr 1295.
=======================================================================
"Podporządkowanie się Najwyższemu Magisterium Papieża jest ścisłą powinnością, do której wszyscy katolicy są zobowiązani, również w przypadku podanych do wierzenia innych doktryn nie wynikających bezpośrednio z wiary..."
Poprawki zaproponowane do rozdz. IV Konstytucji De Ecclesia, 7-7-1870, Mansi, 52, 1135.
Msgr. Gasser, w imieniu Deputacji Wiary, uznał to zdanie za niekonieczne, dodając, że zostało to już uczynione w Konstytucji dogmatycznej zatwierdzonej przez Sobór
Msgr. Gasser, 86-te Zgromadzenie generalne, 11-7-1870, Mansi 52, 1229.
Sobór w rzeczy samej orzekł: "Kościół zaś, który razem z apostolskim urzędem nauczania otrzymał nakaz strzeżenia depozytu wiary, posiada również od Boga prawo i obowiązek piętnowania błędów fałszywej nauki, aby nikt nie został oszukany przez filozofię i próżne oszustwo. Dlatego wszyscy wierni chrześcijanie nie tylko nie mogą bronić tego rodzaju opinii, które są uznane za sprzeczne z doktryną wiary, zwłaszcza wtedy, gdy zostały one potępione przez Kościół, ale ponadto są koniecznie zobowiązani uznać te poglądy za błędy, które mają tylko pozory prawdy"
Konstytucja dogmatyczna Dei Filius, ogłoszona 24-4-1870, DS 3018.
========================================================================
=======================================================================
"Podporządkowanie się Najwyższemu Magisterium Papieża jest ścisłą powinnością, do której wszyscy katolicy są zobowiązani, również w przypadku podanych do wierzenia innych doktryn nie wynikających bezpośrednio z wiary..."
Poprawki zaproponowane do rozdz. IV Konstytucji De Ecclesia, 7-7-1870, Mansi, 52, 1135.
Msgr. Gasser, w imieniu Deputacji Wiary, uznał to zdanie za niekonieczne, dodając, że zostało to już uczynione w Konstytucji dogmatycznej zatwierdzonej przez Sobór
Msgr. Gasser, 86-te Zgromadzenie generalne, 11-7-1870, Mansi 52, 1229.
Sobór w rzeczy samej orzekł: "Kościół zaś, który razem z apostolskim urzędem nauczania otrzymał nakaz strzeżenia depozytu wiary, posiada również od Boga prawo i obowiązek piętnowania błędów fałszywej nauki, aby nikt nie został oszukany przez filozofię i próżne oszustwo. Dlatego wszyscy wierni chrześcijanie nie tylko nie mogą bronić tego rodzaju opinii, które są uznane za sprzeczne z doktryną wiary, zwłaszcza wtedy, gdy zostały one potępione przez Kościół, ale ponadto są koniecznie zobowiązani uznać te poglądy za błędy, które mają tylko pozory prawdy"
Konstytucja dogmatyczna Dei Filius, ogłoszona 24-4-1870, DS 3018.
========================================================================
